Afera pistoletowa, której nie było ale policyjne dolegliwości są, nie może być inaczej w tym opresyjnym państwie

W marcu tego roku portal pomorska.pl takimi słowami alarmował:

Dwa dni po morderstwie w Gdańsku, strach zapanował w gminie Raciążek. Wszystko za sprawą przewodniczącego rady, który miał wymuszać decyzje budżetowe przy pomocy pistoletu. Dziwnym trafem psychoza wśród radnych wybuchła krótko po tym, jak przewodniczący złożył zawiadomienie o przekrętach w gminie do CBA.

W lipcu portal pomorska.pl ponownie wraca do sprawy, informując:

Prokurator umarza śledztwo w sprawie rzekomego grożenia bronią w Urzędzie Gminy w Raciążku. Komu zależało na skompromitowaniu byłego przewodniczącego rady?

Sprawa moim zdaniem niezwykle ciekawa. Okazuje się, że pani wójt gminy Raciążek doniosła do organów ścigania o niezaistniałym przestępstwie. Przestępstwo, którego nie było polegać miało tym, że przewodniczący rady gminy Maciej Jankowski miał wywoływać lęk wśród pracowników urzędu bawiąc się bronią.

Rzeczywiste przyczyny kłopotów pana Jankowskiego okazują się zupełnie inne. Są to wykryte przez pana Jankowskiego nieprawidłowości finansowe w gminie, o których zostało zawiadomione CBA, a które zdają się być potwierdzone, bo oto gmina Raciążek zawiadomiła o utracie płynności finansowej…

Donos wywołał jednak spore kłopoty dla posiadacza broni. Okazuje się bowiem, że pan Jankowski to strzelec sportowy, który rzeczywiście posiada pozwolenie i broń. Przestępstwa wprawdzie nie było ale był policyjny nalot na dom,  odebranie broni, odwołanie z funkcji i postępowanie karne w sprawie  rzekomego przestepstwa i problemy z WPA. Broni pan Jankowski do dzisiaj nie odzyskał.

Sprawa została umorzona, bo zdarzenia jakie opisano w donosie po prostu nie było. Pan Jankowski wprawdzie czasem nosił broń, ale w kaburze zgodnie z przepisami prawa, nie używa jej w innym celu niż sportowy i to na strzelnicy. Samo posiadanie broni, gdy ma się na nią pozwolenie, nie jest przestępstwem – poinformował prokurator.

Broń została panu Jankowskiemu podczas niezapowiedzianej wizyty policyjnej odebrana. Wydział Postępowań Administracyjnych właściwej komendy wojewódzkiej policji wysłał pana Jankowskiego na badania, gdy  przyniósł badania potwierdzające to, że nie należy do osób, które nie mogą posiadać broń, WPA się odwołało. Badania odwoławcze również okazały się pozytywne, ale i tak broń leży gdzieś w policyjnym depozycie.

Nie miało miejsca zdarzenie, ale mają miejsce dolegliwości i administracyjne restrykcje. Wywołuje to we mnie sprzeciw, bo nie zgadzam się na takie coś, że ktoś kto niczym nie zawinił musi znosić przeróżne problemy.

Jedyna “wina” pana Jankowskiego to to, że zgodnie z prawem dysponował bronią. Wszelkie konsekwencje w takim przypadku powinny spaść na tych, którzy zawiadomili o przestępstwie, którego nie było. To chyba sprawiedliwe, prawda? Ależ, co też ja piszę o sprawiedliwości tam gdzie działają organy tego dziadowskiego państwa.

Tak zupełnie na marginesie, po uważnej lekturze tego co znalazłem na portalu pomorska.pl dochodzę do przekonania, że co najmniej jakaś specjalistyczna pomoc psychologiczna czy może medyczna powinna być skierowana wobec osób, które miały być świadkami rzekomego przestepstwa. Moim zdaniem troskliwa opieka państwa powinna być skierowana wobec ludzi, w których lęk wzbudza sam fakt, że ktoś legalnie posiada broń.

Na portalu pomorska.pl znajdziecie relacje członków rady gminy o ich lękach związanych z posiadaniem broni przez pana Jankowskiego. Jedna osoba twierdzi, że odczuwała niepokój związany z uzbrojeniem kolegi radnego. Niepokój miał pojawiać się na spotkaniach, gdy przestrzegający prawa posiadacz broni mówił, że posiada broń i potrafi się nią posługiwać. Niepokój miała np. wzbudzić sytuacji gdy pan Jankowski (posiadacz pozwolenia na broń) miał powiedzieć, że przyjechał prosto ze strzelnicy i nie zdążył odwieźć broni do sejfu, ale zastrzegł, że ma pozwolenie. Ten radny po jakimś głośnym zabójstwie  uświadomił sobie, że nigdy nie wiadomo z kim ma się do czynienia. Kolejna osoba podaje, że lęk był tym większy, że uzbrojonego mężczyznę (radnego Jankowskiego) zastała w biurze rady w sytuacji gdy przebywała z nim sam na sam – była przerażona.

Dla osób, u których wywołuje przerażenie i lęk sam fakt, że przestrzegający prawa obywatel  posiada broń palną, powinna być moim zdaniem darmowa i kompleksowa pomoc psychologiczna lub medyczna. Przecież takie objawy mogą świadczyć o jakiejś nieracjonalnej fobii, która może przecież utrudniać nawet codzienną egzystencję. W środowisku strzeleckim mówi się na to hoplofobia. Hoplofobia – od greckiego hoplon czyli niebezpieczna broń (którą stanowiła ciężka tarcza) i fobia czyli uporczywy i nieracjonalny przed czymś lęk.

Już naprawdę na koniec publiczne zapytanie do prokuratury: kiedy będzie wszczęte postępowanie w sprawie zawiadomienia o popełnieniu przestepstwa, którego nie popełniono?

W rozmowie z panem Jankowskim uzyskałem jeszcze informację, że dzielna policja złożyła wniosek o ukaranie pana Jankowskiego za wykroczenie polegające na niewłaściwym przechowywaniu broni. Miało to polegać domniemanym położeniu broni na biurko.

Jak widzicie jest tor przeszkód za sam fakt posiadania pozwolenia na broń palną. Ale to dziadowski kraj, ten kraj, złowrogie państwo, opresyjna władza nękająca obywateli z byle powodu lub nawet bez niego.