Katastrofalna decyzja Trumpa o porzuceniu Kurdów wobec tureckiej agresji

2019-10-08 21:51 (PAP) USA/ Republikanie dołączyli do krytyków decyzji o wycofaniu wojsk USA z Syrii

Przywódcy Partii Republikańskiej ostro skrytykowali decyzję prezydenta Donalda Trumpa o wycofaniu z północnej Syrii nielicznych, pozostałych tam sił amerykańskich. Swoją decyzję Trump ogłosił niespodziewanie w niedzielę, bez konsultacji z Pentagonem.

Senator Mitch McConnell, przywódca większości republikańskiej w Senacie, stwierdził w oświadczeniu, że „na wycofaniu wojsk amerykańskich z Syrii skorzystają tylko Rosja, Iran i reżim (Baszara) el-Asada (w Syrii)”.

McConnell, do tej pory nieugięty sojusznik Trumpa w Kongresie, dodał, że wycofanie wojsk amerykańskich z Syrii grozi tym, że „terroryści z Państwa Islamskiego i z innych grup terrorystycznych dokonają przegrupowania i wznowią działalność”.

„To takie smutne, takie niebezpieczne. Prezydent Trump może być zmęczony walką z radykalnym islamem. Ale oni NIE są zmęczeni zwalczaniem nas” – napisał na Twitterze inny wpływowy republikański zwolennik Trumpa, senator Lindsey Graham.

Podobnego zdania jest senator Marco Rubio, Republikanin z odgrywającego kluczową rolę na amerykańskiej mapie wyborczej stanu Floryda, były rywal Trumpa w wyborach prezydenckich w 2016 roku, a obecnie jego sojusznik w walce ze zdominowaną przez Demokratów Izbą Reprezentantów.

Rubio napisał na Twitterze, że „jeśli doniesienia o wycofaniu sił amerykańskich z Syrii są prawdziwe, to administracja Trumpa popełniła poważny błąd, który będzie miał konsekwencje daleko poza Syrią”.

W opinii wielu Republikanów niespodziewana decyzja Trumpa podważy autorytet Stanów Zjednoczonych w świecie, bo wycofanie sił USA z Syrii oznacza porzucenie bojowników kurdyjskich na pastwę losu przed zapowiadaną od dawna ofensywą wojsk tureckich w tym regionie Syrii.

“Taka zdrada Kurdów poważnie zaszkodzi naszej wiarygodności jako sojusznika w świecie” – napisał w oświadczeniu republikański senator Patrick J. Toomey.

McConnell, który jako przywódca republikańskiej większości Senatu kontroluje m.in. terminarz prac ustawodawczych wyższej izby amerykańskiego parlamentu, podczas rozmowy z dziennikarzami w poniedziałek wieczorem zwrócił uwagę, że krytycy decyzji Trumpa o wycofaniu sił amerykańskich z Syrii mają obecnie ponadpartyjną, zdecydowaną większość w Senacie, tzw. superwiększość – dwie trzecie – czyli przynajmniej 67 głosów w stuosobowej izbie wyższej.

Zdaniem komentatorów taka postawa McConnella może sugerować, że nie wyklucza on możliwości podjęcia w Senacie działań ustawodawczych zmierzających do zablokowania decyzji Trumpa. Prezydent nie byłby stanie zawetować takiej ustawy, ponieważ posiadanie superwiększości pozwala na odrzucenie prezydenckiego weta.

Zdaniem amerykańskich mediów ten “najpoważniejszy bunt Republikanów” od momentu objęcia ponad dwa lata temu urzędu przez Trumpa, przychodzi w bardzo niebezpiecznym dla prezydenta momencie – w czasie, kiedy trzy komisje Izby Reprezentantów prowadzą dochodzenie w sprawie zasadności rozpoczęcia jego impeachmentu.

Trump zdaniem politologów opiera swoją strategię zachowania urzędu, nawet w przypadku prawdopodobnego rozpoczęcia impeachmentu przez zdominowaną przez Demokratów Izbę Reprezentantów, na tym, że mają oni w Senacie 47 głosów, a więc mniej od wymaganych 67 głosów pozwalających usunąć go z urzędu.

Do tej pory żaden z republikańskich senatorów nie opowiedział się jednoznacznie za usunięciem Trumpa z urzędu. Komentatorzy zwracają uwagę, że sytuacja może się jednak zmienić wraz z dalszym, widocznym w ostatnich sondażach, wzrastającym poparciem Amerykanów dla postawienia prezydenta przed sądem Kongresu. Dlatego – ostrzegają amerykańscy politolodzy – Trump nie może zignorować żadnego przejawu rozłamu, czy – co gorsze – utraty poparcia senatorów z Partii Republikańskiej.

2019-10-09 19:05 (Reuters,dpa,AP/PAP) # W trzecim akapicie poprawiamy nazwę na “Operacja Źródło Pokoju”. Przepraszamy. #

Erdogan: rozpoczęła się operacja w północno-wschodniej Syrii (opis) (korekta)

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan przekazał w środę na Twitterze, że siły tureckie i ich sojusznicy w Syrii rozpoczęli planowaną operację wojskową przeciwko kurdyjskim milicjom Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) i bojownikom Państwa Islamskiego w północno-wschodniej Syrii.

Operacja rozpoczęła się od nalotów na miasto Ras al-Ain w północno-wschodniej Syrii, przy granicy z Turcją.

Erdogan dodał, że ofensywa pod kryptonimem “Operacja Źródło Pokoju” ma na celu wyeliminowanie – jak to ujął – “korytarza terrorystycznego” wzdłuż południowej granicy Turcji i przywrócenie pokoju w regionie. Tłumaczył, że chodzi o wyeliminowanie zagrożeń ze strony syryjskich Kurdów z YPG oraz bojowników z dżihadystycznego Państwa Islamskiego (IS) i ułatwienie powrotu do kraju syryjskich uchodźców, przebywających obecnie w Turcji, po utworzeniu “bezpiecznej strefy” w tym rejonie.

“Zachowamy integralność terytorialną Syrii i uwolnimy społeczności lokalne od terrorystów” – zapowiedział szef tureckiego państwa.

Turecką operację w Syrii przeprowadza lotnictwo, które będzie wspierane ogniem artyleryjskim – przekazał agencji Reutera przedstawiciel tureckich sił bezpieczeństwa. Zabrał on głos po wybuchach, które wstrząsnęły Ras al-Ain. Dziennikarz CNN Turk podał, że w mieście tym doszło do kilku silnych eksplozji, a z budynków dobywał się dym.

Świadkowie w mieście Tall Abjad przy granicy z Turcją mówią, że dochodzą do nich odgłosy eksplozji, a dym unosi się wzdłuż granicy.

Ankara uważa YPG za organizację terrorystyczną będącą przedłużeniem zdelegalizowanej w Turcji separatystycznej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). YPG jednocześnie stanowią główny trzon wspieranych przez USA Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), które odegrały decydującą rolę w pokonaniu IS w Syrii i kontrolują obecnie większość północnych terenów w tym kraju.

SDF przekazały w środę ze swej strony, tuż po komunikacie Erdogana, że atak tureckich samolotów spowodował “panikę wśród ludności”. “Tureckie samoloty zaczęły przeprowadzać ataki na obszary zamieszkane przez cywilów” – powiadomił na Twitterze rzecznik SDF Mustafa Bali.

Mocarstwa światowe obawiają się, że operacja Turcji może otworzyć nowy rozdział w syryjskim konflikcie i pogorszy sytuację w regionie. Wśród pogłębiających się problemów humanitarnych sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres wezwał wszystkie strony w północno-wschodniej Syrii do zachowania maksymalnej powściągliwości i ochrony ludności cywilnej.

Syria oświadczyła, że jest zdecydowana stawić czoło agresji tureckiej wszelkimi uzasadnionymi środkami. (PAP)

2019-10-09 20:05 (Reuters/PAP) Trump: atak Turcji na Syrię, to “zły pomysł”, którego USA nie popierają

Prezydent USA Donald Trump wydał w środę oświadczenie, w którym napisał, że atak Turcji na Syrię to “zły pomysł”, którego USA nie popierają i wezwał Ankarę do chronienia mniejszości religijnych w Syrii.

“Stany Zjednoczone nie popierają tego ataku i dały Turcji jasno do zrozumienia, że ta operacja to zły pomysł. (…) Turcja zobowiązała się do chronienia ludności cywilnej, chronienia mniejszości religijnych, włącznie z chrześcijanami, oraz że nie dopuści do kryzysu humanitarnego” – napisał Trump, zapewniając, że Waszyngton rozliczy Ankarę z tych obietnic.

Kilka godzin wcześniej prezydent napisał na Twitterze, że “WEJŚCIE NA BLISKI WSCHÓD JEST NAJGORSZĄ DECYZJĄ PODJĘTĄ W HISTORII NASZEGO KRAJU!”. Bronił tez swojej decyzji o wycofaniu amerykańskich oddziałów z północno-wschodniej Syrii.

Trumpa skrytykowano za porzucenie bojowników YPG, którzy byli najważniejszym sojusznikiem USA w walce z Państwem Islamskim (IS). To właśnie kurdyjskie milicje są przede wszystkim celem ofensywy tureckich wojsk.

Wcześniej w środę prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan poinformował na Twitterze, że siły tureckie rozpoczęły planowaną operację wojskową przeciwko kurdyjskim milicjom Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) w północno-wschodniej Syrii.

Zdaniem ekspertów największym niebezpieczeństwem związanym z ofensywą turecką jest powrót dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS), tymczasem Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), w skład których wchodzi YPG, poinformowały, że w związku z turecką ofensywą wstrzymały operacje wojskowe wymierzone w IS. “SDF przerwały operacje anty-IS ponieważ nie można prowadzić żadnych operacji, gdy jest się zagrożonym przez dużą armię na własnej, północnej granicy” – poinformował przedstawiciel kurdyjskich milicji. (PAP)

Trump popełnił straszliwy błąd, nie powinien tego co zrobił bronić. Powinien uznać, że zrobił źle, powinien jakoś próbować cofnąć skutki swoich działań.

Nie jest trudno zrozumieć, że wszyscy ci, którzy chcą być sojusznikami Ameryki pomyślą po tym o sobie. Jest dla mnie oczywiste, że każdy Polak zada sobie zasadne w pytanie, a co będzie jak Ameryka dojdzie do wniosku, że trzeba wycofać US Army z Polski, bo Trump z jakiegoś powodu chce mieć dobre relacje z Rosją i Chinami? My w imię sojuszu z USA zaognimy swoje relacje z nieprzyjaznymi nam sąsiadami.

Rozumieją to wszystko Republikanie, a nie rozumie Trump?

To co mówi Trump o tym, że nie zostawił Kurdów nijak ma się do faktów. Fakty zaś są takie, że Trump wycofał amerykańskich żołnierzy w ścisłym związku czasowym z rozpoczęciem ataku islamskiej Turcji na Kurdów w Syrii. Przecież każdy zestawi to i wyjdzie z tego to, że Trump zrobił ten ruch aby umożliwić Turkom niszczenie Kurdów. Tych Kurdów, dzięki którym Ameryka walczyła z państwem islamskim.

Islamska Turcja ma na swoim koncie ludobójstwo – ludobójstwo Ormian. Czy historia Kurdów też ma być podobna? Czy Trump nie pomyślał w taki sposób?

Nie mieści mi się w głowie co zrobił Trump. Nie znajduję dla tego działania usprawiedliwienia. Ten ruch zapala mi przed oczami wielką czerwoną lampę na dalsze działania Prezydenta Trumpa, także wobec Polski. Nie można beztrosko ufać komuś, kto tak postąpił wobec Kurdów.

Jeżeli Donald Trump ma jakiś tajny plan, to niestety nikt tego tajnego planu nie rozumie, że sprzyjanie islamskiej Turcji to naprawdę niebezpieczny krok. Na skutek tego działania państwo islamskie się odrodzi, bo islamska Turcja to w istocie sojusznik islamistów w tym regionie.

Moim zdaniem konsekwencją tej decyzji Trumpa będzie ogólna niechęć całego świata wobec Ameryki. Może się to okazać nie do odrobienia przez kolejne lata. Jedni będą szczuć na Amerykę z nienawiści do Ameryki w celu realizacji własnych interesów. Inni ze współczucia wobec Kurdów, którzy w całym świecie mają opinię walecznego narodu, który przeciwstawił się państwu islamskiemu.

Download (PDF, 65KB)

Download (PDF, 64KB)

Jedyna rzecz, która w jakiś sposób może dać racjonalne uzasadnienie tego co zrobił Trump, to poniższe słowa. Sprowokowanie Turcji do agresji aby mieć powód do położenia tego islamskiego i niebezpiecznego państwa w pozycji na glebie, przy aprobacie całego świata. Poczekamy fakty pokażą prawdę.

2019-10-07 19:02 (AFP, Reuters/PAP) USA/ Prezydent Trump grozi Ankarze “zniszczeniem gospodarki”

Prezydent USA Donald Trump zagroził w poniedziałek na Twitterze “całkowitym zniszczeniem” tureckiej gospodarki, jeśli kraj ten w posunie się w Syrii za daleko. W sobotę Trump zapowiedział wycofanie wojsk USA z sektorów przy granicy tureckiej w północnej Syrii.

“Jeśli Turcja zrobi coś, co ja, w swojej wielkiej i niezrównanej mądrości, uznam, że wykracza poza granice, całkowicie zniszczę i zetrę z powierzchni ziemi Gospodarkę Turcji” – napisał na Twitterze prezydent USA.

Wojska amerykańskie rozmieszczone na północy Syrii rozpoczęły w poniedziałek wycofywanie swych oddziałów z terenów pobliżu granicy z Turcją, otwierając – jak pisze AFP – drogę tureckiej ofensywie militarnej przeciwko siłom kurdyjskim, sojusznikom Waszyngtonu w walce z dżihadystami. Kurdowie ostrzegają, że ofensywa turecka doprowadzi do powrotu Państwa Islamskiego.

Turcja chce utworzyć tam strefę bezpieczeństwa i przesiedlić uchodźców ze swego kraju. Zamierza w tym celu “wyczyścić” tę strefę z Kurdów.

Po długim sprzeciwie wobec takiej ofensywy Biały Dom ogłosił w niedzielę wycofanie się USA z obszarów, gdzie znajdują się wchodzące w skład Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) kurdyjskie Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG), które Turcja uważa za organizację terrorystyczną.

Trump tłumaczył swą decyzję o wycofaniu swych sił faktem, że wspieranie sił kurdyjskich w regionie jest zbyt kosztowne.

Rzecznik wspieranego przez USA arabsko-kurdyjskiego sojuszu SDF Kino Gabriel powiedział w telewizji Al-Hadath, że oświadczenie Białego Domu o tym, że amerykańskie oddziały w Syrii wycofają się z obszaru przy granicy z Turcją, było jak “wbicie noża w plecy” siłom SDF. (PAP)

2019-10-10 18:41 (Reuters, Media/PAP) Trump: rozmawiam z obydwiema stronami konfliktu w północnej Syrii

Prezydent USA Donald Trump napisał w czwartek na Twitterze, odnosząc się do inwazji sił tureckich w Syrii wymierzonych w kurdyjskie Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG), że “rozmawia z obiema stronami” konfliktu i ostrzegł Ankarę, by “grała zgodnie z regułami gry”.

“Staram się skończyć WOJNY BEZ KOŃCA. Rozmawiam z obydwiema stronami. (…) Mówię – uderzyć w Turcję bardzo silnie finansowo i sankcjami, jeśli nie będą grali zgodnie z regułami! Uważnie obserwuję!” – napisał prezydent.

W kolejnym tweecie stwierdził: “Turcja planowała atak na Kurdów od dawna. Walczyli ze sobą od niepamiętnych czasów. Nie mamy żołnierzy ani Wojska nigdzie w okolicy (…) Niektórzy chcą, abyśmy wysłali dziesiątki tysięcy żołnierzy do tego regionu i zaczęli nową wojnę. Turcja jest członkiem NATO. Inni mówią TRZYMAJCIE SIĘ Z DALEKA, pozwólcie Kurdom walczyć w swoich własnych bitwach (nawet z naszą pomocą finansową)”.

W środę Trump napisał na Twitterze, że “WEJŚCIE NA BLISKI WSCHÓD JEST NAJGORSZĄ DECYZJĄ PODJĘTĄ W HISTORII NASZEGO KRAJU!”. Bronił też swojej decyzji o wycofaniu amerykańskich oddziałów z północno-wschodniej Syrii.

“Economist” przypomniał, że Ankara od dawna groziła Kurdom; “ten region, kontrolowany przez milicje, którym przewodzą Kurdowie, był de facto amerykańskim protektoratem, aż kilka dni temu prezydent Trump postanowił go porzucić. (…) Trump w praktyce otworzył Turcji drogę (do inwazji)” – komentuje brytyjski tygodnik.

Bojownicy YPG byli najważniejszym wsparciem USA w walce z Państwem Islamskim (IS). To właśnie kurdyjskie milicje są przede wszystkim celem ofensywy tureckich wojsk. “Decyzja Trumpa (…) została powszechnie skrytykowana przez GOP (Partię Republikańską – PAP). Wielu kongresmenów oskarża Trumpa o zdradę sojusznika USA” – podsumowuje “The Hill”.

W środę ruszyła przeciw nim turecka ofensywa. Według ekspertów, również ze środowiska Republikanów i bliskich sojuszników prezydenta, jak senator Lindsey Graham i kongresmenka Liz Cheney, decyzja Trumpa o wycofaniu amerykańskich żołnierzy z północno-wschodniej Syrii ułatwiła Ankarze atak na Kurdów.

W środę Cheney powiedziała, że Kongres “musi działać i będzie działał” w związku z atakiem Turcji na siły YPG, które były sojusznikiem Ameryki w IS. Wydała też oświadczenie, w którym napisała: “Decyzja prezydenta Trumpa o wycofaniu sił USA z północnej Syrii ma przewidywalne i straszne konsekwencje”.

“Ta decyzja pomaga adwersarzom Ameryki – Rosji, Iranowi i Turcji i otwiera drogę do odrodzenia się IS” – głosi też komunikat pani senator.

Nieco wcześniej Cheney, córka byłego wiceprezydenta w administracji George’a W. Busha Dicka Cheneya, napisała na Twitterze: “Nie sposób zrozumieć, dlaczego Donald Trump porzucił sojuszników Ameryki, pozwalając na ich rzeź i powrót IS” – podaje “The Hill”.

W wywiadzie dla portalu Axios Graham powiedział, że Trump “naraża kraj na ryzyko i ryzykuje swoją prezydenturą”. “Ma nadzieję, że skoryguje swoją politykę” – dodał. Biały Dom odmówił portalowi skomentowania opinii Grahama.

Zdaniem ekspertów największym niebezpieczeństwem związanym z ofensywą turecką jest powrót dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS), tymczasem Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), w skład których wchodzi YPG, poinformowały, że w związku z turecką ofensywą wstrzymały operacje wojskowe wymierzone w IS. “SDF przerwały operacje anty-IS ponieważ nie można prowadzić żadnych operacji, gdy jest się zagrożonym przez dużą armię na własnej, północnej granicy” – poinformował przedstawiciel kurdyjskich milicji. (PAP)

2019-10-11 20:30 (Reuters,AFP/PAP) USA grożą Turcji “poważnymi sankcjami” z powodu inwazji na północną Syrię

Minister finansów USA Steven Mnuchin poinformował w piątek na konferencji prasowej, że prezydent Donald Trump wydał rozporządzenie, na mocy którego Waszyngton może nałożyć “znaczące sankcje” na Turcję w związku z jej inwazją w północno-wschodniej Syrii.

Mnuchin zastrzegł jednak, że na razie restrykcje te nie zostaną wprowadzone.

Kilka godzin wcześniej szef Pentagonu Mark Esper, który rozmawiał telefonicznie z ministrem obrony Turcji Hulusi Akarem, ostrzegł, że operacja w Syrii może mieć dla Ankary poważne konsekwencje i zaapelował o deeskalację konfliktu, zanim sytuacja „będzie nie do naprawienia”.

Turcja rozpoczęła w środę operację militarną w północno-wschodniej Syrii, wymierzoną w kurdyjskie milicje o nazwie Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG), które Ankara uważa za terrorystów; są one jednak wspierane przez Zachód i stanowią główny trzon syryjskich sił SDF, które odegrały decydującą rolę w pokonaniu Państwa Islamskiego w Syrii; SDF kontrolują obecnie większość północnych terenów tego kraju.

Ofensywa ruszyła po ogłoszeniu przez prezydenta Trumpa decyzji o wycofaniu żołnierzy amerykańskich z północnej Syrii. Kurdowie określili ją jako “cios w plecy”. W czwartek Trump napisał na Twitterze, odnosząc się do tej operacji, że “rozmawia z obiema stronami” konfliktu i ostrzegł Turcję, by “grała zgodnie z regułami gry”. (PAP)