Niewolnicza praca i obozy koncentracyjne w komunistycznych Chinach to fakt – wstydźcie “wolnościowcy” wzdychający do komunistycznych Chin

2019-12-22 20:28 (AP, Media/PAP) Tesco wstrzymuje współpracę z chińską fabryką po doniesieniach o niewolniczej pracy

Sieć Tesco poinformowała w niedzielę o wstrzymaniu współpracy z fabryką kartek świątecznych w Chinach. Wcześniej “Sunday Times” podał, że sześciolatka w Londynie znalazła w zakupionej w Tesco kartce apel o pomoc od osób, które twierdziły, że są zmuszane do pracy.

“Sunday Times” napisał, że mieszkająca w Londynie 6-letnia Florence Widdicombe po otwarciu pudełka ze świątecznymi kartkami dobroczynnymi zauważyła, że na jednej z nich jest już coś napisane.

“Jesteśmy zagranicznymi więźniami w Qingpu (w gminie) Szanghaj w Chinach zmuszonymi do pracy wbrew naszej woli. Proszę nam pomóc i poinformować organizacje broniące praw człowieka” – głosiła wiadomość.

Autor notatki poprosił osobę, która ją odczyta, by skontaktowała się z Peterem Humphrey’em, brytyjskim dziennikarzem, który przebywał w tym samym więzieniu w Szanghaju przez 23 miesiące.

Ojciec Florence, Ben Widdicombe, skontaktował się z Humphrey’em, który następnie poinformował o sytuacji “Sunday Times”.

Dziennikarz powiedział, że skontaktował się z byłymi współwięźniami, a jeden z nich przyznał, że od co najmniej dwóch lat zagraniczni więźniowie pracują przy kartkach dla Tesco.

Humphrey powiedział BBC, że domyśla się, kto mógł napisać tę wiadomość, jednak nie ujawni tożsamości autora w obawie przed możliwymi konsekwencjami. Dodał, że jest “prawie pewien”, że apel na kartce wystosowała grupa więźniów.

Tesco oświadczyło, że jest “zszokowane” odkryciem i zapewniło, że nigdy nie pozwoliłoby na przymusową pracę u swoich dostawców. Sieć powiadomiła też o wszczęciu dochodzenia wobec chińskiego dostawcy kartek świątecznych – Zheijiang Yunguang Printing.

Sieć zapewniła, że posiada system audytu, którego celem jest zagwarantowanie, że dostawcy nie stosują pracy przymusowej. Chińska fabryka, która produkowała kartki, przeszła taką kontrolę w listopadzie; nie odnotowano wtedy żadnych niepokojących sygnałów, mogących świadczyć o pracy niewolniczej – dodano.

To nie pierwszy raz, kiedy na towarach produkowanych w Chinach i sprzedawanych na Zachodzie znajdowane są wiadomości od osób zmuszanych do pracy. W 2012 roku w stanie Oregon w pudełku z ozdobami na Halloween znaleziono wiadomość od chińskiego więźnia, w której opisał tortury i prześladowania – przypomina BBC.

“Nasza praca w więzieniu polega na produkcji ubrań na eksport. Pracujemy 15 godzin dziennie, a jedzenia, które dostajemy, nie daliby nawet psom czy świniom” – taką wiadomość z kolei przeczytała w 2014 Karen Wisinska w Irlandii Płn. Notatkę znaleziono przy parze spodni z sieci Primark. (PAP)

Czas trochę napisać o pikniku prawicy na jakim byłym w Lądku Zdroju. Piknik prawicy, na którym jakiś czas  temu urodziła się Konfederacja. Powyższa wiadomość to dobry wstęp.

Przeżyłem tam swego rodzaju szok.

Oto na własne uszy usłyszałem od pana prawicowca, który wysiadywał miejsce obok narodowego posła Konfederacji, wyraźnie dobrze pana posła Tuduja znał, że nie wie czy nie wyemigruje do Chin. Nie do Ameryki, a do Chin, Ameryka jest zła. Mówił to chwaląc Chiny, dobrobyt i wolny rynek jaki tam jest. Sam w handlując z Chinami odniósł  sukces, rozlicza się w juanach, odrzucił dolary.

Drugi pan, zachwycony komunistycznymi Chinami, uśmiechał się z politowaniem na słowo Ameryka i wypinał pierś gdy mówił o tym jak to był 18 razy w Chinach i jak dobrze poznał ten kraj. Nic nie mówił o niewolniczej pracy, o władzy autorytarnej partii komunistycznej, o krojeniu ludzi  na organy, o obozach koncentracyjnych. Tak dobrze poznał tamten kraj.

Gdy w rozmowie przy piwie ktoś powiedział, że przecież tam (w Chinach) są obozy koncentracyjne, któryś z prawicowców podobno skontrował, że przecież w Ameryce też takie są. Nie słyszałem tego na własne uszy. Gdybym usłyszał, pewnie bym z krzesła spadł. Nie z nadmiaru piwa, a z przerażenia nad tymi, którzy dzisiaj mówią o sobie prawica, wolnościowcy.

Wyobraźcie sobie jakiego dna żeśmy sięgnęli, że ci co o sobie każą mówić wolnościowcy i prawica, jako wzór wolnego rynku wskazują nam komunistyczne Chiny. Państwo gdzie jest niewolnicza praca, gdzie są obozy koncentracyjne, zamordyzm, niszczenie każdej formy życia religijnego itd. Dla mnie to zupełnie tak, jakby chwalili mydło zrobione z ludzi w niemieckich obozach zagłady, że takie tanie… Niewyobrażalne moim zdaniem, a jednak.

Z jakiegoś powodu chińska, komunistyczna w istocie narracja, zawładnęła tymi co w Polsce mówią o niskich podatkach? To moim zdaniem ciekawe i gdyby ktoś znał odpowiedź, chętnie bym posłuchał. Oni mówią o niskich podatkach, o rozdętej biurokracji, o broni, tj. o tym co niejednemu w duszy gra. Czy z ich mową idzie trucizna? Moim zdaniem tak, to trucizna obrzydzenia wolnej wciąż Ameryki, amerykańskiej Karty Praw i przedstawienia jako wzorca wolnego rynku komunistycznych Chin.

Jakąż to nową formę wolności oni nam chcą dać?

O, przypomniało mi się jeszcze coś a’propos komunistycznych Chin. Poseł Dobromir Sośnierz publicznie zapewniał na wiecu poparcia dla walczących w Honkongu, że w Sejmie złoży wniosek o podjęcie rezolucji w sprawie poparcia protestujących. Zapytałem go na pikniku prawicy o to, co w tej sprawie słychać. Wiecie co odpowiedział? Odpowiedział szczerze, za co mu dziękuję, że w Konfederacji nie ma jedności co do tej sprawy.

Wyobrażacie sobie to? Oni (wolnościowcy?!) nie wiedzą za kim się opowiedzieć publicznie, za komunistami z Chin, z królowych rozkazu strzelają, pałują, gazują mieszkańców Hongkongu, czy za ludźmi walczącymi o wolność o komunistycznych praw (!!!) Działań Konfederacji dotyczących rezolucji w sprawie Hongkongu nie ma do dziś. Czy zwyciężyła opcja chińska (komunistyczna)?