USA: właściciele mimo zakazów zaczynają otwierać swoje biznesy

Amerykańscy właściciele małych firm, którzy są miażdżeni rozkazami państwa zamykającymi je jako „nieistotne”, zaczynają walczyć. Rzucają wyzwanie władzy otwierając drzwi. Jak prawdziwy i jak wzruszający jest obraz Amerykanów walczących o swoje prawa, ileż lepszy od pokornego kłaniania się niekonstytucyjnym nakazom dyktatorów stanowych i lokalnych.

W zeszłą środę Eliot Rabin, krawiec z Nowego Jorku, ponownie otworzył swój butik Peter East Elliot z Upper East Side, pomimo nakazu gubernatora Andrzeja Cuomo, który zamyka interesy, które uważa za nieistotne. Warto zauważyć, że lista nie obejmuje sklepów monopolowych.

78-letni Rabin wyjaśnia, że poza chęcią powrotu do normalności chodzi o ratowanie firmy. Z powodu wirusa musiał już zwolnić ponad połowę swoich pracowników, z których niektórzy byli z nim od dziesięcioleci, a pomoc, którą rząd rzekomo obejmował małe firmy, jeszcze nie nadeszła.

– Walczę o duszę mojej firmy i mojego ludu. Robię to, co uważam za słuszne, aby chronić moją firmę i pracowników przed tą katastrofą – powiedział Rabin. – Mam nadzieję, że wszyscy wrócą, ale wiem, że nie. Zachowuję zdrowy rozsądek, aby chronić swój biznes.

Podobno klienci zaczęli odwiedzać jego sklep i składać zamówienia. Chociaż Rabin, pomimo swojego wieku, nie boi się koronawirusa, nie ryzykuje on zdrowiem swoich pracowników i klientów. Rozpryskuje wszędzie Lysol, ogranicza liczbę pracowników i klientów w sklepie. Zdobywa maski dla klientów. „Nigdy nie narażamy nikogo na niebezpieczeństwo” – oświadczył.

– Nie będę miał kłopotów z władzą bez powodu. Co oni zamierzają zrobić? Będą na mnie krzyczeć i dadzą mi $500 mandatu? Warto zapłacić byle bym mógł otworzyć usta i powiedzieć, że to niesprawiedliwe. Jeśli spróbują mnie aresztować, odpowiem: „Czy to jest stan policyjny?”. Nie aresztują mnie. – Podsumował.

Sytuacja o dziwo gorzej ma się w Teksasie. Shelley Luther, samotna matka, która straciła wszystkie trzy miejsca pracy z powodu nakazów gubernatora Greg’a Abbott’a, musiała zrezygnować ze spłaty kredytu hipotecznego domu, aby spłacić dzierżawę. Otworzyła Salon Á la Mode w piątek rano z tłumem klientów i gapiów czekających na zewnątrz. Ona również starała się nie narażać swoich pracowników ani klientów. Wymagała od wszystkich, aby nosili maski i mierzyła każdemu temperaturę. To jednak nie okazało się wystarczająco dobre dla sąsiadów. Złożyli oni skargi i donosy na ponowne otwarcie jej biznesu do biura policji w Dallas.

Policja odpowiedziała w ciągu godziny, a po dobie wręczyła Shelly Luther pozew  grożący grzywną do 2000 USD. Sędzia hrabstwa Dallas, Clay Jenkins, również przesłał Luther wezwanie nakazujące zaprzestania działalności.

– Nie chcę powodować żadnych problemów, ale kiedy brakuje Ci pieniędzy musisz wstać i powiedzieć, że nie pomaga nam zakaz pracy – powiedział Luther.

Następnego dnia Luther pojawił się na demonstracji anty-koronawirusa we Frisco – jednym z trzech największych wieców w kraju – gdzie porwała wezwani I pozew i rzuciła je w powietrze.

– Nie jestem nikim wyjątkowym” – powiedział Luther na wiecu. – Po prostu wiem, że mam swoje prawa. Mam prawo do wykarmienia swoje dzieci i zarabiania, a każdy, kto chce je odebrać, nie ma racji.

Taka tyrania skończyłaby się z dnia na dzień, gdyby wszystkie amerykańskie firmy poszły podobną drogą.

(źródło thenewamerican.com)

Temat koronawirusa będzie gościem na blogu póki ten chiński syf będzie istniał. Koronawirus, a właściwie podejście do restrykcji nakładanych na ludzi na skutek dzielnego zwalczania chińskiej zarazy, wyznaczyło moim zdaniem kolejną granicę pomiędzy tym co prawicowe, wolne, a tym co socjalistyczne, lewackie, niewolnicze.

Chińska zaraza jest doskonale wykorzystywana do siania strachu, który jak rozgrzane ostrze wchodzi w masło, tak sprawia, że każdy zakaz, każda forma zniewolenia jest przyjmowana z nadzieją na lepsze jutro. Nie ma sprzeciwu na odbieranie wolności, na okradania ludzi z ich majątku, na rujnowanie biznesów tworzonych przez całe życe, jest nadzieja. Nie mogę wprost w to uwierzyć co się dzieje.

Na szczęście postawa niewolnicza nie jest powszechna na świecie. Jak czytam w USA duch wolności nie umiera. Niech czytają i Polacy, którzy ze strachu wykonują każde polecenia socjalistycznego rządu, bez słowa sprzeciwu rezygnując z ostatków wolności. Wczoraj jechałem przez wioskę, co może ma 20 domów i widzę maszeruje obywatel w czarnej masce osłaniającej nos i usta. Wiecie co sobie pomyślałem, że oto maszeruje niewolni, który nie ma rozumu wcale. Co mu taka maska ma pomóc, gdy szedł sam, całkiem sam po skrani wiejskiej drogi.

Wstańcie z kolan Polacy, odrzućcie niewolnicze prawdy. Pilnujcie zdrowia, dbajcie o innych, bądźcie ostrożni tam gdzie ostrożność jest wymagana, ale na litość Boga nie dajcie zasiać we własne serca paraliżującego myślenie strachu! Macie rozum? To z niego korzystajcie na każdym kroku, tak jak ci dzielni Amerykanie, którzy postanowili jednak dbać o siebie.