Obawy obywateli przed samowolą policji mają mocne podstawy – na przykładzie zatrzymania senatora Jacka Burego

Mam bardzo krytyczny stosunek do policji w Polsce, jako do instytucji. Nie należy tego łączyć z tym co myślę i jak oceniam poszczególnych policjantów, z których wielu oceniam jako poczciwych ludzi, którzy nastawiają swoją głowę zarówno wobec łobuzów jak i niewdzięcznej wobec nich formacji. Oczywiście są i tacy, których uważam, za niebezpiecznych, pysznych, zachłyśniętych swoją władzą nad Polakami.

Nawet nie piszę Polska Policja, bo bardzo mi to nie pasuje, źle brzmi w moim uchu. Raczej staram się pisać policja, z małej litery, bo na dużą, na szacunek trzeba ciężką pracą zasłużyć. Pracą na rzecz Polaków, w prawdzie, w szacunku i pokorze, wykonując zasadę Serve & Protect – czego czego niestety w szczególności za rządów PiS zupełnie nie widzę. Szacunku nie uzyskuje się z urzędu, nie groźbą, nie strachem, nie karą i mandatem.

Moim zdaniem policja ta, która obecnie funkcjonuje w swoich fundamentach jest formacją postkomunistyczną i w tym upatruję jej marną kondycję. Ta obecna policja, wbrew temu co się Polakom podaje, nie ma formalnych związków z Policją Państwową, która została założona w 1919 roku. Może by tak ktoś chciał ale niestety fakty mówią coś innego i nie da się ich w żaden sposób odmienić. Historia obecnej policji, wcześniej milicji obywatelskiej, zaczyna się w 1944 roku od moskiewskich agentów mówiących po polsku.

Policja działa na podstawie ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji. Ta ustawa wchodząc w życie uchyliła (art. 157 ust. 1) ustawę z dnia 31 lipca 1985 r. o służbie funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Policja była ufundowana na takiej zasadzie, że z chwilą rozwiązania milicji obywatelskiej jej funkcjonariusze stają się policjantami (art. 149 ust. 1 ustawy) – czyli pełne następstwo obecnej policji wobec komunistycznej formacji bezpieczeństwa publicznego. W dniu wejścia w życie obecnej ustawy (10.05.1990r.) towarzysze milicjanci, których cechowała wysoka socjalistyczna ideowość stali  się policjantami apolitycznymi i bezpartyjnymi – taka fikcja prawna.

Cofając się dalej ustawa z dnia 31 lipca 1985 r. o służbie funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej gdy weszła w życie uchyliła (art. 130 ust. 1) ustawę z dnia 31 stycznia 1959 r. o stosunku służbowym funkcjonariuszów Milicji Obywatelskiej, później (w 1972 r.) nazwa ustawy została zmieniona na: o służbie funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Ustawa z 1959 roku wchodząc w życie uchyliła w art. 103 dekret z dnia 20 lipca 1954 r. o służbie w Milicji Obywatelskiej. Komunistyczny dekret z 1954 r. gdy wszedł w życie uchylił jeszcze bardziej komunistyczny dekret Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, czyli wprost moskiewskich agentów, z dnia 7 października 1944 r. o Milicji Obywatelskiej.

Na tym kończy się historia obecnej policji, która się zaczyna od komunistycznej milicji.

Dekret PKWN  nie odnosił się w żaden sposób do przedwojennych aktów prawnych o Policji Państwowej – tu już z dużej litery trzeba pisać. W II Rzeczpospolitej były dwa akty prawne rangi ustawowej o Policji Państwowej. Pierwszy to ustawa z dnia 24 lipca 1919 r. o policji państwowej, która została uchylona Rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 6 marca 1928 r. o Policji Państwowej. Rozporządzenia Prezydenta RP nie uchylił nikt. Przez to, że komuniści zdobyli w Polsce władzę w drodze wojny domowej, zbrojnej rewolucji, po prostu przestał obowiązywać. Nie ma związków systemowych z przepisami z komunistycznej Polski o milicji obywatelskiej i policji.

Z tego powodu twierdzę, że historia obecnej policji zaczyna się w 1944 roku i nie ma związków z Policją Państwową z okresu II RP. Smutne to, ale warto stanąć w prawdzie, a nie żyć w fikcyjnym świecie kształtowanym ładną grafiką, która fałszuje historię, którą przeczytaliście na podstawie prawnych faktów.

Po tym przydługim wstępie, który chciałem napisać, bo nie wiem czy kiedyś pokazywałem to wszystko, czas na treść wiadomości, która spowodowała, że postawiłem tytułową tezę.

17.05.2020, 14:52 Warszawa (PAP) KSP: nie doszło do zatrzymania senatora, to radiowóz został zatrzymany na jego “centrum prasowe”

Rzecznik KSP nadkom. Sylwester Marczak zapewnił w niedzielę, że podczas wczorajszego tzw. strajku przedsiębiorców w Warszawie nie doszło do zatrzymania senatora Jacka Burego. Dodał, że “kwestia zatrzymania” dotyczy wyłącznie radiowozu, który stał się “centrum prasowym” senatora Burego.

“Nie doszło do żadnego zatrzymania” – oświadczył nadkomisarz Marczak podczas konferencji prasowej w Warszawie. Dodał, że podtrzymuje swoje informacje przekazane dziennikarzom w sobotę. Opisując przebieg tej interwencji, zwrócił uwagę na nagrania w internecie, na których według niego “widać ewidentnie senatora, który stoi w radiowozie policyjnym”.

“Senator wszedł do tego radiowozu. W momencie, kiedy policjant, który podchodzi, który nie jest w grupie policjantów rozmawiających z senatorem, widzi mężczyznę, który stoi w radiowozie i ocenia go jako osobę, która chce wyjść z pojazdu, który służy do transportowania osób zatrzymanych. W ocenie policjanta jest to osoba, która została zatrzymana. Nie widzi w tym przypadku legitymacji (senatorskiej – PAP), wystarczy zobaczyć dokładnie to nagranie. I (policjant) podejmuje decyzję, by takiej osobie uniemożliwić wyjście, i (jest) użycie z jego strony siły, czyli w tym przypadku pchnięcie senatora. Automatycznie – zwróćmy uwagę na te nagrania – drugi z policjantów zwraca uwagę, że jest to senator i na tym czynności ze strony policjanta się kończą” – relacjonował nadkom. Marczak.

Według niego policjanci przekazują informację, że “mamy do czynienia z osobą, które ma immunitet” i nie może być ona zatrzymana. “I pan senator nie był zatrzymany. Podkreślam jeszcze raz: sam wszedł do radiowozu, sam postanowił, że w nim pozostanie, sam z tego radiowozu wyszedł” – oświadczył oficer policji.

“Policjanci nie mają żadnego obowiązku znania wszystkich senatorów, wszystkich posłów, wszystkich osób posiadających immunitet. W tym przypadku sytuacja jest dynamiczna. Obejrzymy sobie dokładnie – policjant nie stoi w grupie osób, którym pan senator pokazuje legitymację, podchodzi w taki sposób do senatora, że nie widzi tej legitymacji. Zobaczmy, jak szybko policjant cofnął rękę w momencie, kiedy zwrócił się do niego policjant, który prowadził rozmowy z panem senatorem. I wtedy zobaczymy odpowiedź” – mówił rzecznik KSP.

Nadkom. Marczak podkreślił, że “nie ma takiej możliwości, by policjant, mając świadomość, że jest to senator, podjął takie działania”.

Teraz dwa filmy oraz konferencja prasowa Senatora Jacka Burego:

Niech każdy dokona samodzielnej oceny. Moja ocena jest jednoznaczna. Policja mija się z prawdą w sposób oczywisty, publicznie. Wierzę Jackowi Buremu, to co on mówi widać na filmach.

Teraz moje wnioski. Moim zdaniem ktoś kto ma wszechpotężną władzę nad obywatelem, bardzo rozległe kompetencje, a publiczne podaje okoliczności, które każdy może ocenić jako niezgodne z faktami, jest dla obywatela po prostu niebezpieczny. Jacek Bury jest senatorem, chroni go immunitet, a policjant nie miał zahamowań w stosowaniu wobec niego fizycznej przemocy i zatrzymania go z jakiegoś wydumanego powodu. Ty zwyczajny Polaku w zetknięciu z przedstawicielem takiej formacji jesteś bez szans. Prawo cię nie obroni, bo zostanie w drodze policyjnej wykładni stosownie wytłumaczone.

Pominę perypetie jakie spotykają wielu obywateli, którzy starają się o pozwolenie na broń palną. Historie naprawdę ciekawe można by tu przedstawiać. Od wielu lat trwa zmaganie czy będzie obowiązywało prawo czy policyjna wykładnia prawa.

Jakie na to lekarstwo? Moim zdaniem proste, ale na które nikt w ten kraj się nie zdobędzie. Lokalnych komendantów policji należy wybierać w wyborach, tak aby od woli wyborców – obywateli zależał ich los. Dopiero wówczas policja stanie się Policją i będzie działania tak jak tu na filmie zobaczycie:

Pamiętajcie proszę o wsparciu Fundacji Trybun.org.pl. W tym niestabilnym czasie wsparcie spada chociaż poczytalność bloga rośnie. Taka to dziwna zależność. Aktualnie Fundacja potrzebuje środków na opłacenie usług księgowych za sporządzenie bilansu. Będę od czasu do czasu coś o tym pisał.