Nie każda stara amunicja to niewybuch – ciekawe znalezisko w okolicy Tarnobrzegu

2020-07-30 17:45 (PAP) Podkarpackie/ Od granatu na prywatnej posesji do składu powojennej amunicji w pobliskim lesie

Wykopany podczas prac w przydomowym ogródku granat w Rozalinie (Podkarpackie) doprowadził do odkrycia w pobliskim lesie składu amunicji z okresu II wojny światowej, w tym około 200 granatów. Niewybuchy zostały już zabezpieczone przez saperów.

fot. podkarpacka.policja.gov.pl

Jak poinformowała w czwartek na stronie internetowej podkarpacka policja, właściciele prywatnej posesji w Rozalinie powiadomili komisariat o znalezieniu przedmiotu przypominającego granat. Przybyły na miejsce dzielnicowy potwierdził znalezisko i zabezpieczył miejsce. Okazało się, że niewybuch wykopała kobieta na prywatnej posesji, podczas pracy w ogródku.

“Niewybuch leżał na niewielkiej głębokości i stanowił realne zagrożenie. Policjant ustalił, że w pobliskim lesie w Rozalinie, może znajdować się duży skład amunicji powojennej, która może zagrażać życiu i zdrowiu mieszkańców” – poinformowała policja.

fot. podkarpacka.policja.gov.pl

W miejscu wskazanym przez jednego z mieszkańców w lesie dzielnicowy znalazł prawie 9 tys. szt. amunicji strzeleckiej, 120 granatów moździerzowych oraz 76 granatów ręcznych. Ustalono, że niewybuchy pochodziły z okresu II wojny światowej.

Do czasu przyjazdu patrolu minerskiego miejsce odnalezienia niewybuchów zabezpieczali policjanci. Obecnie niewybuchy zostały już zabezpieczone przez saperów.

Policja apeluje o ostrożność i przypomina, że odnalezionych niewybuchów nie należy dotykać ani ich przenosić. (PAP)

fot. podkarpacka.policja.gov.pl

Umówmy się tak. Gdyby ktoś znalazł takie żelastwo to niech tego nie dotyka. Lepiej niech to zabiorą saperzy, albo niech zostanie w dole gdzie było. Jednak w ramach umowy nie tykania takiego żelastwa posługujmy się prawdą, a histeryczną ściemą jak to jest zrobione w depeszy PAP.

Amunicja karabinowa sama nie strzela nawet jak jest zardzewiała. Granaty moździerzowe zapakowane w skrzyniach, bez zapalników jak tu widać dokładnie na zdjęciach, nie wystrzelą. Trotyl nie wybucha, bo tak się komuś wydaje i tak mówią legendy o niewybuchach.

Nie ma zapalnika nie ma detonacji. Trotyl można spalić będzie się palił żywym ogniem, można trotyl rozpuścić w gorącej wodzie. Koniecznym elementem detonacji trotylu jest zapalnik. Trotylem wypełnione był pewnie są nadal granaty, w tym te do moździerza.

fot. podkarpacka.policja.gov.pl

Wiem, że mało kto wie jak wygląda granat uzbrojony w zapalnik. Jednak posługując się rozumem trzeba pamiętać, że amunicja moździerzowa zapakowana w skrzyniach transportowych, jak tu na zdjęciach, nie była uzbrojona w zapalniki. To chyba oczywiste, że żaden rozumny żołnierz nie jest samobójcą i nie transportuje amunicji moździerzowej z zapalnikiem, bo za daleko by jej nie dowiózł.

Zapalniki wkręca się do granatu moździerzowego przed użyciem, a niewybuch to wystrzelony pocisk/granat wypełniony ładunkiem wybuchowym, w którym z jakiegoś powodu zapalnik nie zadziałał i nie zdetonował pocisku. Takie coś to jest śmiertelnie niebezpieczne. Ale granaty w skrzyniach transportowych to muzealne znalezisko, powinny być oddane w ręce eksperta, który by trotyl wytopił, a skorupy oddał do muzeum.

Więc moim zdaniem. Żadnego zagrożenia tu nie było, ale oczywiście lepiej tego nie tykać, bo z tego rodzaju amunicją nie ma zabawy, a pewności, że jednak ktoś zapalnika nie wkręcił z jakiegoś powodu nie mamy. O taką mam wieczorną myśl na histerię jaką w depeszy PAP czytamy. Nie tykać, ale i nie histeryzować.

fot. podkarpacka.policja.gov.pl