Amerykańska kultura posiadania broni, która kiedyś pomogła uratować Europę, nie wzięła się z powietrza – kilka zdań do Europejczyków

Europejczycy lubią potępiać przemoc w Ameryce nadając jej miano “kultury broni”. Zapominają oni jednocześnie o chaosie politycznym w ich własnym domu, w tym o aktach przemocy dokonywanych przez dżihadystów, a także ich rodzimych lewicowych terrorystów.

Dlatego należy im przypominać, że to właśnie amerykańska kultura posiadania broni wyzwoliła Zachodnią Europę od nazistów podczas II wojny światowej i ochroniła tę samą Europę Zachodnią przed Armią Czerwoną i sowieckimi czołgami podczas długich lat zimnej wojny. Ponadto należy im przypomnieć, że oni, jako bojaźliwi Europejczycy, mogą w przyszłości znów potrzebować ochrony ze strony jakże zhańbionej przez nich amerykańskiej kultury broni.

Należy również niektórym wyjaśnić, że to właśnie ze względu na ochronę jaką zapewnia im amerykańska kultura broni, Europejczycy byli w stanie stworzyć i pokojowo utrzymać społeczne i gospodarcze powiązania z których są tak dumni.

Te frazy nie są tutaj umieszczane aby kogokolwiek poniżać czy obrażać. Przytoczenie tej odrobiny historii i odmiennego podejścia do sprawy ma na celu pokazanie, że postępowi przeciwnicy broni palnej nie są w stanie pojąć amerykańskiej “kultury broni”. A prawdą jest, że wielu Amerykanów, szczególnie na terenach wiejskich i na rozległych obszarach Południa dorasta w otoczeniu broni i polowań – że ta jakże cenna tradycja  związana z przebywaniem na łonie natury wzmacnia ich wrodzony patriotyzm, patriotyzm i poglądy które Amerykanie otrzymali wraz z dziedzictwem wolności.

Historia sierżanta Alvina Yorka pokazuje, w jaki sposób doświadczenie zdobyte w plenerach Ameryki, samowystarczalność, polowanie, indywidualizm i kultywowanie “kultury broni” może kształtować charakter. York dorastał w wielodzietnej i biednej rodzinie w Appalachach w stanie Tennessee. Ponieważ polowanie było tam głównym źródłem pożywienia, York musiał doskonale sobie radzić strzelając do dzikich zwierząt, takich jak indyki czy wiewiórki. Precyzyjne strzały w głowę zwierzęcia gwarantowały zachowanie jak największej ilości wartościowego mięsa do zjedzenia.

To wykonane w 1919r., w nieznanej lokalizacji zdjęcie przedstawia żołnierza U.S. Army, sierżanta Alvin’a York’a. York został odznaczony Medalem Honoru (Congressional Medal of Honor) za zabicie 25 Niemców, pochwycenie 132 jeńców i neutralizację 35 gniazd karabinów maszynowych. York został wcielony do armii będąc jej zagorzałym przeciwnikiem.

W wieku 27 lat, aby zrobić wrażenie na swojej głęboko wierzącej ukochanej, York wstąpił do fundamentalistycznego kościoła Metodystów i złożył wobec Jezusa zobowiązanie które uczyniło go pacyfistą.

W roku 1917 Stany Zjednoczone dołączyły do toczącej się na kontynencie europejskim Wielkiej Wojny w wyniku czego Yorka wcielono do wojska.  Ponieważ jego kościół nie był oficjalnie pacyfistyczny odmówiono mu statusu Obdżektora, czyli osoby odmawiającej odbycia obowiązkowej służby wojskowej z powodów religijnych, moralnych lub etycznych.

Alvin York przeszedł podstawowe szkolenie wojskowe, ale nadal sprzeciwiał się wojnie. Ze względu na jego oczywistą szczerość jego poglądów, głównodowodzący jego oddziałem, gen. George E. Buxton, rozmawiał z nim m.in. cytując Pismo Święte i wskazywał, że Jezus nakazał swoim apostołom nosić miecze. Przypominał Yorkowi, że “ziemskie królestwa walczą na wojnach i że chrześcijanie powinni oddać cesarzowi co cesarskie”. Buxton zacytował także Ezechiela 33:1-6, w którym Bóg napomniał proroków, aby ci nakazali ludziom nasłuchiwać trąbki strażnika ostrzegającego o zbliżającym się wrogu.

Po długiej terapii duszy York, ciągle nie do końca przekonany, został w październiku 1918 roku wysłany do Francji. Jego dywizja została natychmiast wysłana na ratunek “Zaginionemu batalionowi” (1 batalion 308 Pułku Piechoty – en.wikipedia.org), który został otoczony przez oddziały niemieckie. Szeregowy York, prowadząc patrol, zaskoczył wroga w jego obozie. Zabił jednego Niemca, a reszta się poddała.

Inna jednostka niemiecka otworzyła z pobliskiego wzgórza ogień z karabinów maszynowych, zabijając lub raniąc dziewięciu Amerykanów. York używając swojego karabinu Enfield zdjął kolejno niemieckich strzelców. Zanim zdołał przeładować, reszta Niemców pozbawiona amunicji podjęła atak na bagnety. York zatrzymał ich zabójczo skutecznym ogniem swojego pistoletu kaliber .45, każąc im się na końcu poddać, co też uczynili.

York, z siedmioma ocalałymi Amerykanami, pojmał kilkudziesięciu niemieckich jeńców. W drodze powrotnej na linie amerykańskie schwytał jeszcze dwie inne grupy Niemców, blefując i każąc się im poddać. W sumie Alvin York schwytał 132 Niemców, w tym czterech oficerów.

W swojej książce “Moralność samoobrony i działań wojennych: tradycja Judeo-chrześcijańska” (amazon.com) David B. Kopel podsumował dodatkowe osiągnięcia Yorka:

   Działając praktycznie w pojedynkę, z jednym karabinem i jednym pistoletem, York zabił 25 Niemców i wyeliminował 35 gniazd niemieckich karabinów maszynowych. Następnego dnia wrócił na miejsce bitwy, by modlić się za duszę zabitych Niemców. Szer. York został awansowany na sierżanta. Francuski dowódca – marszałek Foch – nazwał wyczyn Yorka największym osiągnięciem jakiegokolwiek żołnierza w Europie. Z Wielkiej Wojny sierżant York powrócił do Stanów Zjednoczonych jako amerykański bohater, “reprezentujący proste, uczciwe i wierne idee starej Ameryki”.

Wielu Amerykanów w XXI wieku nadal trzyma Biblię w jednej dłoni, a pistolet w drugiej. Oczywistym jest, że mentalności kultury broni i patriotycznego spojrzenia nie da się wyrobić wyłącznie przez 8-tygodniowy podstawowy kurs szkoleniowy w armii. Doświadczenie życiowe, patriotyzm i gotowość do walki w słusznej sprawie – sprawie takiej jak wolność i zachowanie narodowego stylu życia – ramię w ramię ze swoimi kompanami, nie rodzi się z próżni. Gdyby tak było, europejscy demokraci byliby o wiele potężniejszą siłą przeciwko Hitlerowi i nazistowskim Niemcom, i nie zostaliby tak łatwo podbici podczas II wojny światowej. Belgowie, Duńczycy, Holendrzy, a nawet Francuzi, mogli mieć broń i odpowiednie wyszkolenie. Ale Niemcy podczas II wojny światowej nie mieli żadnych trudności z ich podbiciem i okupowaniem. Szwajcarzy, posiadający podobne podejście co  Amerykanie i swoją własną kulturę posiadania broni zostali pozostawieni sami sobie.

Amerykańska kultura broni dawała aliantom przewagę. Stalinowska “Wielka Wojna Ojczyźniana” pobudzała Rosjan do walki za ojczyznę z jednostkami NKWD i Smiersz (sowiecka żandarmeria i kontrwywiad) rozmieszczonymi wszędzie za liniami frontu i podsycającymi sowiecką determinację bojową bagnetami błyszczącymi za plecami nacierającej piechoty. Amerykanie nie potrzebowali takiej zachęty do walki.

Jednak wielce postępowi przeciwnicy broni palnej chcą rozbroić Amerykanów i zmienić ich w niezdecydowanych i strachliwych Europejczyków, takich jak Francuzi, Holendrzy i Belgowie. Faktem jest, że Europejczycy powinni przestać krytykować amerykańską kulturę broni i poważnie wzmocnić swoje własne bezpieczeństwo poprzez NATO. Amerykanie mają dość płacenia za ochronę Europy, utrzymywanie baz wojskowych i wysyłanie tam swoich chłopców, zwłaszcza gdy Unia Europejska niezmiennie kontynuuje marsz w kierunku  globalizacji i socjalizmu. Europejczycy wykazują się niezwykła ignorancją żywo krytykując amerykański naród i wyjątkową amerykańską kulturę a jednocześnie nie zwracając uwagi na bałagan na własnym podwórku.

Miguel A. Faria – lekarz medycyny (thetruthaboutguns.com tłumaczenie Maciej Rozwadowski)

Ten wpis powinien przeczytać każdy w Polsce kto nazywa siebie patriotą. Moim zdaniem jeżeli się z nim nie zgodzi, nie uzna, że tak samo powinno być w Polsce, to koło patrioty nawet nie stał. Taki ktoś patriotyzm pomylił socjalizmem czasem z odcieniem narodowym – śmiertelną zarazą niszczącą cywilizację.

O takiej kulturze posiadania broni od wielu lat piszę. Dokładnie to co napisał pan Faria uznaję za prawdę i fundamenty zdrowej cywilizacji. Ciągle wierzę, że z takim przekazem uda się dotrzeć do większości Polaków. Nawet jestem przekonany, że coraz lepiej to idzie.

Rozpowszechniajcie, niech niesie się po Polsce i pamiętajcie Biblia to najlepsza instrukcja obsługi każdego karabinu.

Gdyby każdy kto czytuje bloga trybun.org.pl regularnie wspierał Fundację Trybun.org.pl, dużo więcej dałoby się zrobić