Prokuratura Okręgowa w Lublinie postawiła myśliwemu zarzut zabójstwa za strzał na polowaniu do człowieka

2020-11-05 10:23 (PAP) Lubelskie/ Zarzuty w sprawie śmiertelnego postrzelenia 16-letniego Kazacha

Zarzut zabójstwa postawiła prokuratura 51-letniemu Dariuszowi Ch., który podczas nocnego polowania postrzelił śmiertelnie 16-latka z Kazachstanu w Kluczkowicach (Lubelskie). Mężczyzna został aresztowany.

Zatrzymany też został 41-letni Marcin B., który nie udzielił pomocy postrzelonemu i utrudniał postępowanie karne – poinformowała w czwartek w komunikacie Agnieszka Kępka rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie, która prowadzi postępowanie w tej sprawie.

Do postrzelenia doszło 1 listopada. Zginął 16-letni obywatel Kazachstanu, który z grupą młodzieży z tego kraju mieszkał w internacie Zespołu Szkół w Kluczkowicach.

Wieczorem trzech chłopców wyszło do sadu w pobliżu internatu. Wtedy padł strzał z samochodu. Jeden z nastolatków został postrzelony. Sprawca po oddaniu strzału odjechał. Podjęto próbę reanimacji chłopca, jednak pomimo starań, jego życia nie udało się uratować.

Śledztwo prowadzone pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Lublinie doprowadziło do ustalenia i zatrzymania podejrzanych. To 51-latek, który oddał strzał z broni myśliwskiej oraz jego 41-letni kolega, który przebywał wspólnie z nim w samochodzie i pomagał mu.

51-letni Dariusz Ch. usłyszał zarzut, że prowadząc polowanie w porze nocnej, strzelił z broni myśliwskiej, przewidując i godząc się na to, że cel może być człowiekiem. Spowodował u chłopca uszkodzenia nerki, wątroby i płuca, co w konsekwencji doprowadziło do śmierci pokrzywdzonego. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa.

Podejrzany mężczyzna nie przyznał się do zabójstwa. Sąd aresztował go na trzy miesiące. Za zarzucane mu czyny grozi kara więzienia od lat 8 do dożywocia.

41–letni Marcin B. usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy postrzelonemu chłopcu. Jest on także podejrzany o to, że utrudniał postępowanie karne. Pomagał sprawcy w usiłowaniu uniknięcia odpowiedzialności karnej, w szczególności poprzez uzgodnienie nieprawdziwej wersji zdarzeń.

Marcin B. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Zastosowano wobec niego dozór policji, zakaz kontaktowania się ze świadkami zdarzenia, poręczenie majątkowe w kwocie 2 tys. zł i zakaz opuszczania kraju. Za zarzucane mu czyny grozi do 5 lat więzienia. (PAP)

Jak znam życie pan myśliwy tłumaczył się, że nie rozpoznał celu i strzelił. Prokuratury dotychczas przyjmowały za wiarygodne tego rodzaju twierdzenia. W konsekwencji strzał na polowaniu do człowieka nie był kwalifikowany jako zabójstwo, a jako nieumyślne spowodowanie śmierci lub gdy nie wystąpił taki skutek, przyjmowano jakąś inną kwalifikację czyn nieumyślnego. Nieumyślne czyny z istoty rzeczy są zagrożone łagodniejszą sankcją. Tak się przyjęło, ale moim zdaniem powyższa sprawa i przyjęta przez lubelską prokuraturę kwalifikacja prawna czynu zapowiada doniosłą zmianę.

Zastanawiałem się nad tym i doszedłem do przekonania, że Prokuratura Okręgowa w Lublinie słusznie postąpiła. Postaram się uzasadnić moje stanowisko.

Przestępstwo zabójstwa opisane w art. 148 kk może być popełnione tylko umyślnie. Art. 148§1 kk ma brzmienie: 

Kto zabija człowieka, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

Umyślnie czyn jest popełniony wówczas jeżeli sprawca ma zamiar jego popełnienia (zamiar bezpośredni – przyp. mój), to jest chce go popełnić albo przewidując możliwość jego popełnienia, na to się godzi (zamiar ewentualny – przyp. mój) – art. 9§1 kodeksu karnego.

Zamiar w prawie karnym to element konstruujący umyślność, a brak zamiaru konstruuje nieumyślność czynu. Czyn zabroniony popełniony jest nieumyślnie, jeżeli sprawca nie mając zamiaru jego popełnienia, popełnia go jednak na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach, mimo że możliwość popełnienia tego czynu przewidywał albo mógł przewidzieć – art. 9§2 kodeksu karnego.

Prokuratura w Lublinie przyjęła, że osoba podejrzana wykonując polowanie w porze nocnej, strzeliła z broni myśliwskiej, przewidując i godząc się na to, że celem może być człowiekiem i godziła się na to, że go zabije. Przyjęto więc konstrukcję zamiaru ewentualnego.

Moim zdaniem nie sam strzał to nierozpoznanego celu implikuje, że tym celem będzie człowiek, to za daleko idące wnioskowanie. Natomiast jeżeli z innych okoliczności poprzedzających oddanie strzału lub z okoliczności towarzyszących wynikało będzie, że sprawca wiedział lub przewidywał, że gdzieś tam gdzie będzie strzelał jest lub może być człowiek, dopiero wówczas pojawia się zamiar ewentualny.

Taki wymyślony przykład dla zobrazowania tego o czym piszę. Dwaj myśliwi przyjechali razem na polowaniu, jeden do drugiego telefonuje i mówi, że wraca – kończy polowanie, schodzi ze swojego stanowiska. Gdy ten który otrzymał informację o wracającym koledze usłyszawszy, że coś się zbliża strzela w przekonaniu, że to dzik lub jaki jeleń, to może i nie rozpoznał celu gdy trafił kolegę, to przewidywał że zabije. Co z tego, że nie rozpoznał skoro przed chwilą powziął wiadomość, że to może być kolega myśliwy, tj. przewidywał taką możliwość, że strzeli do człowieka, na to się godził strzelając.

Tak sobie pomyślałem, że aby rozwiać wątpliwości można skorzystać z wzorca osobowego – myśliwego na polowaniu. Skorzystanie z proponowanego przeze mnie wzorca jest punktem odniesienia w ocenie prawnej czynu, bo co z tego, że pan podejrzany myśliwy mówi, że on nie chciał, że nie miał zamiaru, że nie widział do jakiego celu strzela. To “nie chciał” jakoś trzeba zweryfikować, a w głowę człowieka nie da się zajrzeć aby sprawdzić jak to faktycznie przebiegały u niego procesy decyzyjne w momencie oddania strzału i jaką miał świadomość. Po pierwsze oczywiście muszą istnieć okoliczności faktyczne wskazujące na to, że były podstawy do przewidywania, że celem może być człowiek.

Stan świadomości sprawcy czynu zabronionego konkuruje zatem z hipotetycznym stanem świadomości nierzeczywistego podmiotu, stanowiącego odpowiednio „dopasowany” do sprawcy (korespondujący z jego właściwościami) wzorzec osobowy. Można oczywiście postawić rodzące się w takiej sytuacji pytanie, czy dokonując rekonstrukcji strony podmiotowej sprawcy czynu zabronionego sędzia może odwoływać się do wzorców osobowych. Otóż wydaje się, że jest to nieuniknione. Rzecz bowiem w tym, że – co już wielokrotnie podkreślano – sędzia nie obserwuje świadomości sprawcy (nie zagląda do jego głowy) w chwili czynu, lecz na podstawie okoliczności zewnętrznych ustala jej stan dopiero ex post. Sięgając wszak do jakiegokolwiek przykładu od razu zauważymy, że sędzia rozpoznający konkretną sprawę nie jest uczestnikiem aktu spostrzegania np. zabijanego przez myśliwego człowieka, mylnie wziętego za zwierzę (gdyby nim był, to – jako świadek – nie nadawałby się do roli podmiotu orzekającego) lecz ustala ex post – w oparciu o pewne zobiektywizowane (a właściwie umożliwiające intersubiektywizację) kryteria – czy myśliwy spostrzegał obiekt, do którego oddawał strzał, jako człowieka czy jako zwierzę. – Jacek Giezek Świadomość sprawcy czynu zabronionego Opublikowano: LEX 2013 

Przypisywanie komuś odpowiedzialności karnej rozpocząć trzeba od ustalenia odchylenia jego zachowania od wzorca myśliwego na polowaniu. Myśliwy wykonujący polowanie – w szczególności w warunkach nocnych – powinien posługiwać się ostrożnością wyjątkową. Wynika to wprost z przepisów prawa regulujących wykonywanie polowania, a w szczególności z przepisów rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 23 marca 2005 r. w sprawie szczegółowych warunków wykonywania polowania i znakowania tusz. Zgodnie z §7 ust 2 wskazanego rozporządzenia myśliwy polujący w nocy jest obowiązany zachować wyjątkową ostrożność, a w szczególności 1) znać dokładnie teren w rejonie polowania; 2) nie strzelać w kierunku osad i dróg publicznych; 3) przed strzałem osobiście rozpoznać przez lornetkę lub obserwacyjne urządzenie termowizyjne lub noktowizyjne cel i teren na linii strzału w przypadku określonym w ust. 1 pkt 1, a także w przypadku określonym w ust. 1 pkt 1a, gdy używa do wykonywania polowania celowniczych urządzeń optycznych, o których mowa w § 4 ust. 1 lub 1a.

Jak widzicie na podstawie przepisów prawa da się skonstruować wzorzec myśliwego na polowaniu. Moim zdaniem ten wzorzec powinien nazywać się wzorzec wyjątkowo ostrożnego myśliwego. Następnie ten wzorzec porównać trzeba do zachowania konkretnej osoby, która oddała strzał do człowieka. Wyjątkowo ostrożny myśliwy musi najpierw osobiście przez lornetkę rozpoznać cel. Lornetka to coś innego niż luneta celownicza zamontowana zazwyczaj na broni myśliwskiej. Zanim myśliwy spojrzy przez lunetę, a więc skieruje wylot lufy w kierunku celu, ma obowiązek rozpoznać cel przez lornetkę – to wynika wprost z przepisu. Rozpoznać, tj. wiedzieć z całą pewnością do jakiego celu będzie strzelał. Dopiero po rozpoznaniu celu przez lornetkę i nabraniu pewności, że celem jest zwierzę, myśliwy może rozpocząć celowanie do celu przez lunetę zamontowaną na broni, tj. skierować załadowaną broń palną w kierunku celu.

Moim zdaniem myśliwy z depeszy PAP zaniechał tych zasad bezpieczeństwa, a istniały okoliczności z których wynikało, że tam gdzie poleci pocisk może być człowiek i to przewidywał. Myśliwy z wzorca wyjątkowo ostrożnego myśliwego oddając strzał w kierunku celu jakim był człowiek widział to i godził się na to, że odda strzał w kierunku człowieka i tego człowieka zabije. Cóż z tego, że ten konkretny myśliwy będzie przysięgał na wszystkie świętości, że on człowieka nie widział i wcale nie chciał zabić? To są tylko słowa. Obiektywnie oceniane okoliczności wskazują, że coś zupełnie innego.

Właśnie z powyższych powodów uznaję, że Prokuratura Okręgowa w Lublinie prawidłowo zakwalifikowała czyn jako zabójstwo. Ta sprawa powinna być przestrogą dla wszystkich myśliwych. Zanim oddasz strzał upewnij się gdzie twoja kula poleci. Gdybyś tego pewny nie był, nie strzelaj pod żadnym pozorem. Udane polowanie nie polega na tym, że wykorzystasz odstrzał wydany ci przez łowczego. 

Moim zdaniem muszą się wreszcie skończyć te “nierozpoznane cele”. To moim zdaniem fikcja i ściema. W rzeczywistości to coś na co nie można się godzić. Rozumiem gdy ktoś strzeli, a pocisk odbije się od czegoś, i polecą jakieś fragmenty w inną stronę i zrobią szkodę człowiekowi. Natomiast nie przekona mnie nic, że trafienie bezpośrednio w człowieka może być beztrosko tłumaczone “nierozpoznaniem celu”.

Takie mam zdanie i koniec.

Gdyby każdy kto czytuje bloga trybun.org.pl regularnie wspierał Fundację Trybun.org.pl, dużo więcej dałoby się zrobić

List do trybuna w przedmiotowej sprawie:

Często czytam Pańskiego bloga, a dziś mnie naszła chęć, żeby nie tylko czytać, ale też napisać, po lekturze Prokuratura Okręgowa w Lublinie postawiła myśliwemu zarzut zabójstwa za strzał na polowaniu do człowieka.

Jest tam jedna rzecz, o której Pan w ogóle nie wspomniał. Zgodnie z tym, jak się opowiedział PZŁ ten człowiek nie polował, tylko kłusował. Co to dokładnie znaczy w tym wydaniu – nie wiem. Pewnie nie był w ogóle wpisany w książkę polowań, być może w ogóle nie posiadał odstrzału na tym terenie. Różnica tutaj jest dla mnie znacząca, myślę, że idąc tokiem Pańskiej analizy wzorca osobowego również.

Jak ja to sobie wyobrażam – mamy myśliwego, który postrzelił w nocy człowieka, nie będąc na polowaniu. Skoro jechał z bronią, to pewnie na polowanie się wybierał, chociaż nie jest to pewne. W każdym razie nie można mówić o wypadku na polowaniu! Oczywiście PAP swoje, nastawia ludzi dalej przeciw myśliwym, zresztą pewnie tam mają uproszczoną rzeczywistość, że jak myśliwy strzela to poluje. W każdym razie, bardziej istotne niż ta obserwacja celu z lornetką jest to, że ten człowiek powinien przed rozpoczęciem polowania się wpisać! Jednocześnie sprawdzić, czy ten rewir nie jest zajęty przez kolegę, żeby nie było przykrych niespodzianek. A skoro tego nie zrobił, to nie wiem czy nie działał impulsywnie, o czym też by świadczyło to, że strzał nastąpił z samochodu. Jaki myśliwy pozostawia trafioną zwierzynę? Przecież tak się po prostu nie robi, zawsze trzeba podejść i sprawdzić… chyba, że usłyszał krzyk i zorientował się, że trafił człowieka i przyszło mu na myśl, że ucieknie. Jednak jaki wzorzec osobowy pasuje do takiego zachowania?

Nie wiem dlaczego ten człowiek strzelał, ale na pewno nie ma tu wypadku na polowaniu. Czy chciał zabić, czy nie, nie będę dyskutował, na podstawie informacji prasowych nie można wyciągnąć tak dalekich wniosków. W każdym razie, jeszcze raz się powtórzę, to nie był wypadek na polowaniu.

Zostawiam Panu swoją wiadomość do przemyślenia. Dla mnie, mam nadzieję przyszłego myśliwego, jest to przykre patrzeć, jak społeczeństwo szereguje myśliwych. Jak szczuje nimi, że w lesie już nie jesteś bezpieczny, bo Pan z dwururką strzeli Ci w plecy, myśląc, że jesteś dzikiem. Nie wyobrażam sobie, jak etyczny myśliwy może strzelić nie wiedząc w co strzela.

Pozdrawiam serdecznie i dzięki za Pańską pracę!

M.G.