Finlandia: ludzie kupują broń, tabletki antyradiacyjne i budują schrony.

W ostatnim czasie tysiące Finów zapisuje się do stowarzyszeń szkoleniowych, aby doskonalić swoje umiejętności strzeleckie lub uczyć się nowych, takich jak np. pierwsza pomoc.
Po raz pierwszy w historii większość Finów opowiada się za przystąpieniem do Paktu Północnoatlantyckiego.
Wiele osób mówi, że są zaniepokojeni rosyjską inwazją na Ukrainę i chcą odświeżyć swoje umiejętności wojskowe.

VANTAA, Finlandia – Antti Kettunen wyciąga swojego Glocka 17, mierzy i strzela do celów rozmieszczonych za barierą, po czym podbiega do ściany z otworami i strzela ponownie.

To kolejny wtorkowy wieczór szkolenia Stowarzyszenia Rezerwistów w Vantaa, lokalnego oddziału Fińskiego Stowarzyszenia Rezerwistów. Od czasu inwazji Rosji na Ukrainę te wieczory na strzelnicy zaczęły wyglądać inaczej.

W powietrzu unosi się specyficzna energia, o czym najlepiej świadczą niespokojne rozmowy na kanałach mediów społecznościowych grupy oraz jej zwiększająca się liczebność. Ponad jedna czwarta z 1 354 członków grupy dołączyła do niej w ciągu zaledwie ostatnich kilku tygodni.

Od czasu wybuchu wojny w Europie tysiące Finów zapisało się do stowarzyszeń szkoleniowych, aby doskonalić swoje umiejętności wojskowe lub nauczyć się nowych, takich jak pierwsza pomoc. Aktywność ta spowodowana jest niepokojem związanym z geograficzną bliskością Finlandii w stosunku do Rosji. Po raz pierwszy w historii tego kraju większość Finów opowiada się za przystąpieniem do Paktu Północnoatlantyckiego jako sojuszu obronnego.

“Nasz prezydent mówi, że nie ma obaw, ale my jesteśmy świadomi” – mówi Kettunen. Ma na sobie taktyczne buty, kamizelkę i koszulę w kamuflażu oraz oliwkowo-zielone spodnie. “To jest bardzo ładnie powiedziane , ale gdzie indziej oni (Rosjanie) uderzą jeśli planem jest stworzenie Wielkiej Rosji, od Lizbony po Morze Japońskie?”.

Finlandia jest jednym z niewielu europejskich narodów z obowiązkową służbą wojskową, głównie ze względu na liczącą ponad 1300 km wspólną granicę, oraz historię konfliktów z Rosją w ubiegłym wieku. Ta historia ukształtowała politykę Finlandii, która w czasie zimnej wojny skupiła się na neutralności, a od tamtej pory stara się utrzymać niezależność szukając kompromisu między Zachodem a Rosją.

Przez lata przystąpienie do NATO, utworzonego w celu ograniczenia ekspansji Związku Radzieckiego, wydawało się jedynie odległą opcją. Teraz, zdaniem wielu Finów, zaczyna być to pilna potrzeba. Zauważają oni, że starania Ukrainy o członkostwo w Sojuszu zostały odrzucone, a potem przyszła inwazja.

Fińscy urzędnicy odbyli szereg spotkań z przywódcami europejskimi. Finlandia może rozpocząć proces przystąpienia do NATO już latem. Dzieje się tak pomimo gróźb Moskwy dotyczących konsekwencji, jakie może ponieść ten liczący 5,5-milionów osób naród jeśli obierze taką drogę.

“Nigdy nie straciliśmy czujności, nawet po zakończeniu zimnej wojny, jak to miało miejsce w wielu krajach europejskich” – mówi Janne Kuusela, dyrektor generalny fińskiego Ministerstwa Obrony. “W tym sensie jesteśmy dobrze przygotowani do obrony, jeśli zajdzie taka potrzeba w przyszłości”.

Kuusela mówi, że nie ma bezpośredniego zagrożenia dla Finlandii ze strony Rosji, ale wśród Finów istnieją obawy związane z przedłużającą się niestabilnością w Europie. Oba kraje były aktywne przy granicy i prowadziły wymianę handlową, ale od kilku tygodni nie można tego robić ze względu na sankcje nałożone na Rosję.

“Nie wiadomo co nas czeka w przyszłości, panuje duża niepewność i być może będzie to dłuższy okres złych stosunków między Rosją a Zachodem” – mówi Kuusela.

Spośród 900 tys. Finów, którzy przeszli szkolenie wojskowe, 280 tys. przeszło szkolenie mobilizacyjne w ramach rezerwy wojennej kraju.

Wielu Finów zdecydowało, że chcą być gotowi,by dołączyć do walki. Liczące 45 000 członków Narodowe Stowarzyszenie Rezerwistów zyskało w ostatnich miesiącach ponad 6300 członków, czyli prawie dwa razy więcej niż w latach 2015-2021. Fińskie Narodowe Stowarzyszenie Szkolenia Obronnego, które jest nadzorowane przez Ministerstwo Obrony i ściśle współpracuje z wojskiem, odnotowało ośmiokrotny wzrost liczby zapisów na kursy szkoleniowe. Na większość kursów jest nadkomplet chętnych.

“Wielu ludzi mówi, że są zaniepokojeni rosyjską inwazją na Ukrainę. Chcą uaktualnić swoje zdolności wojskowe, chcą nauczyć się nowych rzeczy, być może chcą nadrobić zaległości w obowiązkowej służbie wojskowej której dotychczas nie traktowali zbyt poważnie” – mówi Ossi Hietala, oficer szkoleniowy Narodowego Stowarzyszenia Szkolenia Obronnego Finlandii. “Chcą mieć pewność, że są przygotowani na najgorsze”.

To właśnie Kettunen i jego współpracownik Vesa Kortelainen, który prowadził ćwiczenia z grupą adeptów, słyszeli od osób dołączających do grupy. Obaj służyli w tym samym plutonie w Kosowie.

“Realia są takie, że obecnie sytuacja w Europie nie wygląda dobrze” – mówi Kortelainen, zauważając, że choć rozprzestrzenienie się wojny jest mało prawdopodobne, to obecnie ryzyko jest bardzo wysokie. “Dla Finów bardziej prawdopodobne jest, że dojdzie do wojny”.

Zdaniem Kortelainena inwazja Rosji zjednoczyła i wzmocniła Finlandię, odwracając uwagę od drobnych wewnętrznych sporów. “Teraz nawet lekkoduchy widzą, że wszystko jest możliwe” – mówi.

Kortelainen mówi, że jest zwolennikiem przystąpienia Finlandii do NATO od lat 90-tych, od rozpadu Związku Radzieckiego, ale kraj miał do tego obojętne nastawienie ze względu na bliskie związki kulturowe z Rosją. Pod względem kulturowym Finlandia jest zwrócona na wschód, ale pod względem gospodarczym i ze względu na wyznawane wartości – na zachód.

Jego zdaniem Finowie byli zbyt łatwowierni w kwestii neutralności, chcąc “zaprzyjaźnić się z Rosją”. Po jej działaniach na Ukrainie należy się zastanowić czy jest to w ogóle możliwe.

“Moim zdaniem, teraz jest najlepszy moment na złożenie wniosku o członkostwo w NATO” – mówi Kortelainen.

Dla wielu Finów wspomnienia z wojny zimowej w 1939 roku wywołują rodzaj stresu pourazowego i poczucie powtarzającej się historii.

Przywódca Związku Radzieckiego Józef Stalin wykorzystał obawy przed możliwym atakiem nazistowskich Niemiec, żądając między innymi, aby Finlandia cofnęła o 16 mil część swojej granicy ze Związkiem Radzieckim. Po nieudanych negocjacjach Armia Czerwona wkroczyła z 450 000 żołnierzy. Poprzedniczka Organizacji Narodów Zjednoczonych, Liga Narodów, wydaliła Związek Radziecki ze swoich struktur za to co uznała za nielegalny atak.

“To było tak jak teraz z Ukrainą, wszyscy wspierali nas moralnie, ale my zostaliśmy całkiem sami i musieliśmy walczyć z Rosją bez wsparcia militarnego” – mówi Kortelainen.

Mimo imponującego oporu Finowie nie mogli się równać z Armią Czerwoną pod względem liczebności i przewagi militarnej. Po około trzech miesiącach Finlandia zgodziła się na warunki pokojowe, oddając Związkowi Radzieckiemu 11% swojego terytorium, ale zachowując niepodległość.

Jeśli Finowie myśleli, że ich wysiłki na rzecz zachowania neutralności ochronią ich przed Rosją, to wojna na Ukrainie pokazała że jest niestety inaczej.

Około 60% Finów popiera przystąpienie do NATO, podczas gdy przed inwazją liczba ta wynosiła jedynie 20%. Większość społeczeństwa była w tej sprawie niezdecydowana. Finowie najbardziej obawiali się, że ich dzieci będą musiały walczyć w wojnie, przekonali się jednak, że wewnętrzne działania Finlandii mają swoje odzwierciedlenie w polityce Rosji.

“Rosja inwazją na Ukrainę pokazała, że nigdy się nie zmieniła” – mówi Minna Nenonen, dyrektor wykonawczy Fińskiego Stowarzyszenia Rezerwistów. “Rosja to Rosją i zawsze zachowuje się w ten sam sposób. Dlatego teraz wszyscy Finowie wiedzą iż możliwe jest, że w pewnym momencie oni mogą tu zawitać.”

Timo Virtanen, współzałożyciel fińskiej firmy produkującej oprogramowanie IT, jest jednym z sześciu Finów, którzy zaproponowali referendum w sprawie przystąpienia Finlandii do NATO. Cała szóstka poznała się na małym forum gier komputerowych, jeszcze przed inwazją Rosji na Ukrainę.

Virtanen, który nigdy nie przepadał za polityką mówi, że czuł iż nadszedł moment aby działać: Trudno jest teraz znaleźć tabletki z jodkiem potasu, które przeciwdziałają uszkodzeniom tarczycy spowodowanym promieniowaniem. Finowie zajęli się też konserwacją schronów przeciw-bombowych.

Być może największy wpływ na postawę obywateli miało obserwowanie, jak kraje NATO przesuwają swoich żołnierzy na strategiczne pozycje aby chronić się nawzajem, podczas gdy Ukraina jest zdana na siebie w walce z Rosją.

“Inwazja Rosji na Ukrainę umożliwiła pewne ruchy, które rok czy kilka miesięcy temu były nie do pomyślenia” – mówi Virtanen. “Teraz wydaje się, że jesteśmy bardziej szczerzy w temacie zaufania do Rosji. Więc lepiej zróbmy to co jest dla nas najlepsze”.

Przez lata fińscy urzędnicy mówili, że przystąpienie do NATO będzie wymagało wyraźnego poparcia ze strony obywateli. Virtanen mówi, że rząd nigdy nie pracował nad zwiększeniem tego poparcia, często odwołując się jedynie do “opcji NATO”, ale nigdy nie podejmował prawdziwych działań w tej sprawie.

Kilka lat temu podjęto próbę przedłożenia w Parlamencie inicjatywy pro-NATO, ale Virtanen mówi, że o niej nie słyszał. Nie udało się zebrać wystarczającej liczby podpisów aby się zakwalifikować. Tym razem referendum, które rozpoczęło się na trzy dni przed inwazją, zdobyło wymagane 50 tys. podpisów w ciągu tygodnia. Ponad 76 000 osób podpisało się za jego przeprowadzeniem. Zostało ono przesłane do Parlamentu 8 marca.

Virtanen mówi, że niektóre z osób które złożyły podpisy, wyrażały poczucie ulgi. Mówiły, że podpisując się pod tą inicjatywą i udzielając jej poparcia, przynajmniej zrobiły coś co sprawiło, że Finlandia stała się bardziej bezpieczna.

Parlament nie jest zobowiązany do podjęcia działań w sprawie referendum ani do przeprowadzenia głosowania publicznego, ale mimo to złożenie tej petycji ma wymiar historyczny.

Virtanen twierdzi, że Finlandia byłaby atutem dla NATO, biorąc pod uwagę jej strategiczne położenie i ogólne nastawienie narodu.

“Nie widzę nic złego w przystąpieniu do NATO, zwłaszcza, że – jak przypuszczam – zawsze można zrezygnować. Dlaczego więc nie spróbować?” powiedział Virtanen. “Byłbym zaskoczony, gdybyśmy nie wypróbowali tej opcji w ciągu najbliższych kilku lat”.

Tami Abdollah (theworldnews.net)

tłumaczył MR