Szeryf z Florydy mówi ludziom żeby strzelali do włamywaczy, czym ściąga na siebie gniew postępowców.

Szeryf hrabstwa Santa Rosa (Floryda) – Bob Johnson mówi o sobie, że jest gliniarzem a nie politykiem. Jego życiorys z pewnością to potwierdza.

Johnson rozpoczął pracę w Biurze Szeryfa Hrabstwa Santa Rosa w 1993 roku. Przez 20 lat służył w drużynie SWAT, pracował jako dochodzeniowiec ds. poważnych przestępstw, nadzorował jednostkę antynarkotykową, pracował jako zastępca DARE i specjalistą ds. bezpieczeństwa w szkole, nadzorował jednostkę ds. nieletnich, był zastępcą w patrolu, kapralem, sierżantem i dowódcą zmiany, pracował w wydziale spraw wewnętrznych, dowodził wydziałem dochodzeń kryminalnych, nadzorował flotę samochodową wydziału, pełnił funkcję rzecznika prasowego wydziału, aż w końcu został mianowany głównym zastępcą gdzie nadzorował wszystkie aspekty funkcjonowania wydziału. Johnson po raz pierwszy został wybrany na szeryfa w 2016 r., a w 2020 r. startował bez kontrkandydata – po raz pierwszy w historii hrabstwa urzędjący szeryf w zasadzie nie musiał ubiegać się o reelekcję.

Nic z tego nie ma jednak znaczenia dla mediów. Podczas konferencji prasowej szeryf z taką laurką powiedział brzydką prawdę o aresztowaniu przestępcy-recydywisty, który z napadów na domy zrobił sobie sposób na życie. W wyniku tego Johnson został okrzyknięty “lekkomyślnym”, “szalenie nieodpowiedzialnym”, prawdopodobnie rasistą i według NPR zamienił hrabstwo Santa Rosa w “Dziki Zachód”.

Cała historia rozpoczęła się, gdy 32-letni Brandon Harris włamał się do czterech domów w, położonym niedaleko Pensacoli, Pace na Florydzie. Pan Harris jest dobrze znany Johnsonowi i jego zastępcom jako “częsty bywalec”. Był aresztowany ponad 17 razy – historia jego aresztowań sięga czasów gdy miał 13 lat. Kiedyś Harris spędził sześć lat w więzieniu… oczywiście za włamanie do domu. W zeszłym tygodniu, podczas ostatniego włamania, wisiało nad nim kilka aktywnych nakazów aresztowania.

Według dostępnych informacji, Harris przeczołgał zastępców z hrabstwa Santa Rosa w szalonym pościgu. Przeskakiwał ogrodzenia, wyważał drzwi i skakał przez okna. W jednym z czterech domów do których wtargnął Harris, właściciel oddał do niego strzał, ale chybił. Harris został złapany dopiero kiedy wyskoczył przez okno i dosłownie wpadł w ramiona czekającego na niego policjanta.

Podczas konferencji prasowej po aresztowaniu Harrisa, szeryf Johnson mówił o właścicielu domu który strzelał do napastnika ale nie zgłosił się po incydencie.

“Podejrzewam, iż oni po prostu myślą że zrobili coś złego, a nie zrobili. Jeśli ktoś włamuje się do twojego domu w hrabstwie Santa Rosa, możesz go zastrzelić. Wolimy aby tak właśnie było” – powiedział Johnson. “Tak więc, ktokolwiek to był, nie będzie miał żadnych kłopotów. Przyjdź do nas. W co drugą sobotę organizujemy zajęcia z bezpiecznego posługiwania się bronią. Jeśli weźmiesz w nich udział, będziesz strzelał o wiele lepiej, i miejmy nadzieję że następnym razem zaoszczędzisz pieniądze podatników”.

Tyle wystarczyło aby rozpocząć g@#noburzę.

Wokistyczne media.

“Szeryf z Florydy namawia właścicieli domów by strzelali do włamywaczy i ‘oszczędzali pieniądze podatników'” – grzmiał następnego dnia nagłówek w “New York Post”.

“Rada szeryfa z Florydy dla właścicieli domów którzy mają do czynienia z włamywaczami: Strzelaj do nich i ‘oszczędzaj pieniądze podatników'” – napisała gazeta z Pensylwanii.

National Public Radio poszło jeszcze dalej, nazywając komentarze Johnsona “szalenie nieodpowiedzialną radą, która może spowodować niepotrzebne ofiary śmiertelne i zaostrzyć napięcia na tle rasowym”.

NPR powinno było wpierw sprawdzić zdjęcie pana Harrisa z aresztu zanim zaczęło grać rasistowską kartą. Harris jest biały, podobnie jak 87% mieszkańców hrabstwa Santa Rosa.

Mieszkańcy Florida’s Panhandle nie są zwolennikami bandytów. W zasadzie to cud, że Harris nie został zastrzelony wiele lat temu. Z pewnością dostrzegli oni prawdę i sens w komentarzach szeryfa Johnsona. NPR musiało więc się wysilić i wywołać kontrowersje tam gdzie ich nie było. Wysłali e-maile do trójki adwokatów z Miami, Vero Beach i Fort Lauderdale, aby zadać im pytania dotyczące mówienia prawdy przez szeryfa Johnsona w Panhandle.

“Jest to szalenie nieodpowiedzialne, ponieważ w gruncie rzeczy zachęca ludzi do użycia śmiercionośnej siły bez głębszego zastanowienia. Często zdarza się, że ktoś nie stanowi dla ciebie bezpośredniego zagrożenia” – powiedział NPR jeden z obrońców, dodając: “Szeryf Johnson zamienił Santa Rosa w Dziki Zachód. Może jedna pensja szeryfa mniej to lepszy sposób na zaoszczędzenie pieniędzy podatników”.

Wnioski.

Aby było jasne, szeryf Johnson nie kazał nikomu strzelać do włamywaczy aby zaoszczędzić pieniądze podatników. Powiedział im żeby strzelali do włamywaczy aby ratować swoje życie.

Napad na dom to niezwykle brutalny akt, który dzieje się w błyskawicznym tempie. Nie ma czasu na rozmyślania, introspekcję, czy zastanawianie się czy twoja reakcja na brutalną napaść może być podyktowana jakimiś ukrytymi uprzedzeniami.

NPR, ich trójka tendencyjnych prawników i reszta mediów nigdy nie zrozumieją, co trzeba zrobić by obronić się przed aktem skrajnej przemocy. Jedyne co robią, to krytykują osoby bezpośrednio zaangażowane w sprawę z ze swojego bezpiecznego miejsca.

Ekstremalną przemoc można przezwyciężyć tylko jeszcze większą przemocą. To nie jest miłe i z pewnością niełatwo o tym mówić. Ale właśnie to próbował zrobić szeryf Johnson. Próbował utrzymać 193 998 mieszkańców hrabstwa Santa Rosa przy życiu i zapewnić im bezpieczeństwo przed takimi drapieżnikami jak Brandon Harris. Taka jest jego praca i wydaje się, że wykonuje ją dobrze, co zawsze będzie wywoływać gniew wokistycznych mediów. A już na pewno gdy w grę wchodzi szeryf z Południa.

Lee Williams (www.thetruthaboutguns.com)

tłumaczył MR