“Bądź gotowy poradnik na czas kryzysu i wojny” – suplement.

Plecak ucieczkowy – jedno podejście do problemu mającego milion rozwiązań.

Wiele osób podejmuje ważny krok w postaci stworzenia awaryjnej torby “przeżycia”, którą można mieć ze sobą w przypadku katastrofy naturalnej lub też stworzonej przez człowieka. Często można zobaczyć, że zestaw przetrwania oparty jest na dużym plecaku, całym wypchanym sprzętem, który według nich będzie im potrzebny na przeżycie trzech lub więcej dni w pojedynkę. Następnie wrzucają oni ten plecak do bagażnika samochodu, gotowy do użycia w nagłym wypadku.

Ale czy rzeczywiście jest on gotowy do użycia gdy znajduje się w bagażniku? Pułkownik Jeff Cooper, jeden z ojców założycieli nowoczesnego ruchu concealed-carry, podkreślał potrzebę posiadania broni defensywnej zawsze w zasięgu ręki, a torba zamknięta w bagażniku zdecydowanie nie jest w zasięgu ręki. Ponadto, ostatnie incydenty związane z zamieszkami wskazują, że może nie być czasu na wysiadanie z samochodu, otwieranie bagażnika i szukanie odpowiedniego sprzętu w danej sytuacji. Zapożyczając cytat od generała Pattona: “niedoskonały plan wdrażany na bieżąco przy użyciu dostępnego sprzętu zawsze ma większe szanse powodzenia, niż doskonały w założeniach plan, który wymaga zasobów których nie masz”.

Mając to na uwadze, zebrałem szereg elementów wyposażenia które mają za zadanie pomóc mi wydostać się z bezpośredniego zagrożenia gdy jestem w samochodzie, i zapewnić mi mobilność przez krótki okres, do momentu ustąpienia zagrożenia. Te przedmioty nie są przeznaczone do długotrwałego użytku. Mają one raczej pomóc w przejściu przez pierwsze 24-48 godzin po katastrofie spowodowanej przez człowieka lub przez naturę.

Wybierając sprzęt do każdego rodzaju pakietu survivalowego, opieram się na fundamentach przetrwania w dziczy, czyli:

Można wytrzymać trzy minuty bez tlenu (Uwaga: Obejmuje to również wykrwawienie po urazie takim jak rana postrzałowa).
Można wytrzymać trzy godziny w trudnych warunkach pogodowych bez schronienia.
Można wytrzymać trzy dni bez wody.
Można wytrzymać trzy tygodnie bez jedzenia.

Od lat staram się skompletować mały, poręczny zestaw do ogólnego użytku, który nie będzie wyglądał jakbym wyruszał na ciężkie walki za oceanem. W końcu zdecydowałem się na saszetkę COVRT od 5.11 Tactical, w której mogę nosić cały ten sprzęt. Jest zbudowana jak czołg, ale nie wygląda jakby należała do kogoś kto na co dzień jeździ czołgiem.

Pierwsza pomoc, a zwłaszcza pomoc w urazach, jest priorytetem. Jeśli twoje serce przestało bić, to inne kwestie schodzą tak jakby na dalszy plan. Mam jedną opaskę uciskową SOF-T przy sobie, a kolejna, schowana w torbie, jest gotowa do szybkiego założenia. Na zewnątrz torby, w jednej z bocznych kieszeni z siatki, znajduje się Pocket Emergency Wallet z PHLster, w której znajdują się rękawiczki, bandaż hemostatyczny, gaza i inne przybory do opatrywania urazów. W torbie mam również małą apteczkę na skaleczenia, zadrapania i inne drobne sprawy medyczne.

Do uzdatniania wody służy plastikowa butelka z filtrem z węgla aktywnego, który oczyszcza smak paskudnie pachnącej wody miejskiej i wraz z filtrem do kawy i chemicznym oczyszczaczem wody pozwala pić prawie każdą dostępną wodę, pitną lub nie. Dodałem również mały, nierdzewny kubek kempingowy, ponieważ potrzeba podgrzania lub zagotowania wody może wystąpić zawsze.

Unoszące się w powietrzu cząstki i dym mogą być zagrożeniem dla zdrowia w miejskich sytuacjach kryzysowych, więc dodałem okulary ochronne i maskę z filtrem, a także parę rękawic roboczych. Ponieważ mieszkam na Florydzie, deszcz (i to dużo) jest moim głównym zmartwieniem pogodowym, więc zamiast parasola, który wymaga wolnej ręki i może się uszkodzić przy silnym wietrze, dodałem lekki płaszcz przeciwdeszczowy. Aby starczyło mi sił na dzień lub tak, mam również ukrytą w torbie pewną kwotę gotówki. Można za to nabyć kilka tanich posiłków i zapłacić za nocleg w niedrogim schronisku, należy zawsze brać pod uwagę taką opcję, na wypadek gdyby bezpośredni powrót do domu był niemożliwy.

Nóż o stałym ostrzu jest naprawdę przydatny w wielu sytuacjach, więc noszę niedrogi, ale skuteczny nóż Mora (który ma dodatkową zaletę, że nie wygląda jak nóż “taktyczny”), to solidna konstrukcja. Do oświetlenia mam niedrogą czołówkę, a do bardziej wymagających zastosowań jasną, wytrzymałą Streamlight ProTac 2L-X, która emituje 500 lumenów i jest ładowana przez USB. Dodałem również kilka bandaży na obtarcia stóp, ponieważ jeśli nie będę mógł prowadzić samochodu, oznacza to, że prawdopodobnie będzie trzeba iść. Istnieje też duża szansa, że buty które będę miał w tym czasie na sobie, nie będą przeznaczone do trekkingu.

Jestem wielkim fanem nowoczesnych smartfonów, ponieważ sprzęt ten może służyć wielu innym celom poza wykonywaniem i odbieraniem połączeń telefonicznych i wiadomości tekstowych. Mam przewody i ładowarki których potrzebuję, aby mój telefon działał przez wiele dni. Noszę również multi-tool i zapasowy nóż. Dodatkowe baterie do każdego zasilanego urządzenia będącego w “torbie życia” to oczywista oczywistość.

Nie lubię zostawiać niezabezpieczonej broni w samochodzie przez dłuższy czas, więc zamiast mieć broń w tej torbie, noszę zawsze pistolet defensywny przy sobie. W torbie mam tylko zapasową amunicję, na wypadek gdyby była potrzebna. Chociaż prawdą jest, że karabin lub strzelba w bagażniku dałyby mi większą siłę ognia, to pistolet daje mi wystarczającą przewagę aby oderwać się od napastnika i opuścić bezpiecznie każdą strefę przewidywalnego zagrożenia. Broń krótka to wszystko czego potrzebuję aby to zrobić.

Czarna strona torby 5.11 znika na tle czarnej tapicerki w moim samochodzie, dzięki czemu jest ona niepozorna i prawie niezauważalna dla postronnego obserwatora. Kiedy ktoś siada na przednim siedzeniu, torba wędruje na tylne siedzenie, a jeśli wszystkie siedzenia są zajęte, cóż, wtedy wędruje do bagażnika i wtedy trzeba sobie radzić na bieżąco. W końcu celem tego “zestawu ewakuacyjnego” nie jest umożliwienie przetrwania trwającej kilka dni walki pod ogniem, ale zapewnienie podstawowego bezpieczeństwa w sytuacji, w której sekundy mogą oznaczać różnicę między życiem a śmiercią.

Kevin Creighton (www.shootingillustrated.com)

tłumaczył MR

Takie artykuły dotyczące wyposażenia ucieczkowego publikowane są na okrągło. W większości są to po prostu reklamy konkretnych produktów, nie można im jednak odmówić pewnego waloru edukacyjnego, zwłaszcza jeżeli przyjrzymy się pewnym częściom wspólnym. Patrząc na artykuły z portalu NRA nie sposób nie odnieść wrażenia, iż każdy plecak czy torba przeżycia zawiera w sobie elementy pozwalające podjąć konfrontację z agresywnym przeciwnikiem. Nie ma tam gazu pieprzowego, nikt też nie zaleca walki na noże. Wszystkie te artykuły w sposób bezpośredni lub pośrednio wskazują, aby w sytuacji kryzysowej mieć przy sobie broń palną i odpowiedni zapas amunicji, najlepiej pogrupowany już w magazynkach (ostatni taki artykuł na Shooting Illustrated zaleca posiadanie w plecaku magazynków do AR-15, oczywiście Magpula). Posiadanie broni palnej w sytuacji kryzysowej jest w większości takich amerykańskich poradników wymieniane zaraz po apteczce.

A teraz wsiądźmy w teleporter i przenieśmy się do innego wymiaru. W wymiarze tym, analizując sposób przygotowania do sytuacji kryzysowej możemy posługiwać się rządowym dokumentem o nazwie “Bądź gotowy! Poradnik na czas kryzysu i wojny”. Brzmi super, i ma za zadanie zapewnić bezpieczeństwo nawet w przypadku tak drastycznego wydarzenia jakim jest wojna!
Brnąc przez treść oraz infografiki tego plano-przewodnika nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest to raczej jakiś poradnik BHP dla kolonistów, opiekunów grup przedszkolnych czy pensjonariuszy domu seniora. Mijając porady nakazujące uchylanie się od kul napastnika, przechodzimy do strony 33, na której znajduje się spis wyposażenia dla państwowej wersji plecaka ucieczkowego. Z racji tematyki tego wpisu warto choćby pobieżnie przeanalizować, co mieszkaniec tego kraju powinien mieć w swoim “plecaku życia”.
Mamy tutaj:

  • Posiłki na dwa dni : minusik za nie podanie zalecanej dobowej dawki kalorii.
  • Mydło: bo do niewoli idzie się z godnością.
  • Zapasowe ubranie: j.w.
  • Telefon : pomocny w dokumentowaniu wszystkiego w mediach społecznościowych.
  • Worki na śmieci: do pozbierania tego co pozostało z tych którzy nie przestrzegali zaleceń poradnika.
  • Gumki: …
  • Śpiwór : koniecznie z wygodną podusią, uciekinier powinien być zawsze trzeźwy i wypoczęty.
  • Łom: niee, to już nie na moją głowę……aaa, teraz kumam…
  • Nóż, ołowek, notes: najpierw dźgaj a potem zadawaj pytania i zapisuj informacje.

Wszystko to i pozostałe rzeczy pakujemy w nasz 120-to litrowy plecak turystyczny na stelażu i już możemy przystąpić do ucieczki!

Brakuje tylko kryształowego żyrandola, biokominka i kamienia do pieczenia pizzy. Wtedy nawet uciekając przed klęską żywiołową można by stworzyć sobie namiastkę domu. Nie znajdziemy tu broni palnej, pewnie z uwagi na marginalność tej sprawy w społeczeństwie. Nie znajdziemy też papieru toaletowego…a nie…jest przecież notes.

Wniosek: przedstawiony w państwowym dokumencie zestaw ratunkowo-ewakuacyjny, połączony z wiedzą dotyczącą przetrwania w kryzysowych warunkach, powinien nosić nazwę “zestaw wzorowej ofiary brutalnej napaści” i zostać uzupełniony o książeczkę “rozmówki polsko-rosyjskie”.

Jeśli macie swoje autorskie konfiguracje zestawów przetrwania opiszcie je w komentarzach lub prześlijcie na adres redakcji. Może uda się stworzyć nowy wzorcowy zestaw przetrwania?

I pamiętajcie, wibrująca pięść mocy jest z wami.

Cios wibrującej pięści ma zapewnić ci sukces w starciu z każdym agresorem.

MR