Pandemia obnażyła to, jak bardzo zachodni świat wyprany jest z wartości.

Jaki jest sens życia? Jaki jest nasz cel? Dlaczego tu jesteśmy? To są właśnie te trudne pytania, na które odpowiedzi szukano od narodzin ludzkości. Chociaż my, śmiertelnicy, będziemy dyskutować o naturze naszego istnienia tak długo, jak długo będziemy istnieć, wiem jedno: nie jesteśmy tutaj, aby drzeć się na siebie nawzajem za to, że nie nosimy trzech warstw masek, lub zmuszać się nawzajem do poddawania się eksperymentalnym terapiom medycznym tylko dlatego, że niektórzy bardzo bogaci ludzie mówią, że tak musi być.

Nie jesteśmy tu po to by zamykać ludzi w więzieniach, bo mają czelność wspólnie wielbić Boga. Nie jesteśmy tutaj, aby zamykać małe firmy, ponieważ właściciele i ich rodziny są zdesperowani aby utrzymać się na powierzchni. Oni decydują się działać wbrew politykom sprawującym niesprawiedliwą, arbitralną i całkowicie kapryśną władzę, której nie dzierżą zgodnie z prawem. Nie jesteśmy tu po to, by unikać tych, którzy odmawiają przymusowych zastrzyków z dziwnych substancji, by zamykać nasze drzwi gdy oni są w pobliżu, by wyrzucać ich z rodzinnych spotkań, czy by szkalować ich jako “nieczystych” i “niegodnych” życia. Nie jesteśmy tu po to, by uciszać tych, którzy mają inne zdanie, cenzurując ich słowa i uprzedzająco etykietując ich argumenty jako “dezinformację”. To nie jest cel naszego istnienia.

A jednak wydaje się, że dla dużej liczby ludzi Zachodu ten rodzaj autorytaryzmu był kusząco pociągający. Po ogłoszeniu przez rządy kryzysu zdrowia publicznego prawie trzy lata temu, zbyt wielu ludzi było gotowych wywrócić swoje życie do góry nogami. Szkoły zamknęły drzwi przed uczniami. Kościoły zamknęły drzwi dla wiernych. Sklepikarze walczyli o papier toaletowy i zupę w puszkach. Politycy i biurokraci zawieszali prawa konstytucyjne w imię “wyższej konieczności”. Bez rzeczywistych symptomów, takich jak ludzie padający martwi na ulicy lub cierpiący masowo z powodu jakichkolwiek objawów medycznych, ludzie Zachodu szybko zwrócili się przeciwko sobie gdy ożyły w nich najgorsze mroczne instynkty.

Chaos podczas jawnego kryzysu nie jest niczym nowym. Kiedy człowiek staje w obliczu zagrożenia, tylko dziesięć do dwudziestu procent jest w stanie zachować spokój i postępować racjonalnie. Reszta ma tendencję albo do bycia sparaliżowaną strachem, albo do reagowania w sposób stanowiący zagrożenie dla siebie i innych. Politycy, których cała praca opiera się na cynicznej manipulacji masami ludzkimi, wiedzą aż za dobrze jak podburzać ludzi i wykorzystywać ich naturalne słabości dla osiągnięcia maksymalnych osobistych korzyści.

Jednak to, co różniło pandemię COVID od innych kryzysów to fakt, jak szybko zmienił on zwykłe ludzkie zachowania. Ktoś zarządził sobie, że ludzie powinni pozostawać w odległości sześciu stóp od siebie, i bez żadnego naukowego uzasadnienia tej przesłanki ta nowa “reguła” zawładnęła społeczeństwem. Znaki oddzielające malowano na podłogach sklepów, urzędnicy miejscy pilnowali rozmieszczenia linii zewnętrznych za pomocą taśm mierniczych, ludzie wpadali w histerię jeśli zauważyli najmniejsze naruszenie ich sześciostopowej „przestrzeni życia”.

To samo stało się z noszeniem masek. Najpierw pracownicy służby zdrowia uznali zwykłe maski z tkaniny za bezużyteczne; potem zalecono maskowanie ogólne; następnie zachęcano obywateli do podwójnych i potrójnych masek, i tak bez końca. Nie miało znaczenia, że nie istniały żadne badania medyczne, które wykazałyby jakiekolwiek korzyści z powszechnego stosowania masek. Nie miało znaczenia, że większość ludzi używała wielokrotnie brudnych, zakażonych patogenami masek przez wiele miesięcy. Nie miało znaczenia, że używanie masek powinno być osobistym wyborem, tak jak zawsze to było osobistym wyborem osób mających obsesję na punkcie noszenia masek, chcących wyjść na zewnątrz. Nagle, osoby z wieloma maskami wpadały w szał, jeśli napotkały innego człowieka który nie przestrzegał surowych zasad maskowania – nawet jeśli ta osoba biegała z dala od innych ludzi lub siedziała w samochodzie zupełnie sama.

Oczywiście, ciągłą mantrą podczas tego nienaturalnego eksperymentu społecznego było to, że musimy podążać za nauką, gdziekolwiek nas ona zaprowadzi, nawet jeśli ta “nauka” prowadzi nas w całkowicie sprzecznych kierunkach z tygodnia na tydzień. Nowe zasady COVID były ogłaszane z wielką częstotliwością, a ci najbardziej zaangażowani w “ratowanie” świata przed jego zniszczeniem poświęcali się tym zasadom, tak jak się to robi w przypadku osobistego powołania. Najgłośniejsi wśród nas egzekutorzy zasad przyjęli autorytaryzm COVID z intensywną, quasi-religijną gorliwością.

Jeśli ktokolwiek potrzebował dowodu na to, jak moralnie zdezorientowani i duchowo zagubieni stali się ludzie Zachodu, to trzy lata szaleństwa COVID-1984 jasno określiły nasze problemy. Przez dziesięciolecia postmodernistyczny, antychrześcijański i antyzachodni złośliwy rak rozprzestrzeniał się w całym społeczeństwie, pożerając życie i radość oraz podsycając ohydne, destrukcyjne obsesje na punkcie bezsensownej “wielokulturowości”, nienawidzącego wsobnie antykonserwatyzmu, syntetycznego globalizmu i wynoszenia na ołtarze Wielkiego Rządu, ideologicznie zbliżonego do patologicznego etosu komunizmu. Obywatele zostali zmuszeni do porzucenia swojej kultury, sposobu życia, tożsamości religijnej i lojalności rodzinnej, a jednocześnie poddani rządowym warunkom mającym na celu pozbawienie ich indywidualności i zaprogramowanie ich na podporządkowanie się “wyższemu dobru” – bez względu na to, co politycy ostatecznie zdefiniują jako “dobro”.

Ta era zinstytucjonalizowanego marksizmu-socjalizmu zmieniła ludzi Zachodu w skorupę ich dawnych jaźni – w ludzi duchowo i moralnie osłabionych, osobiście zdezorientowanych, rozpaczliwie poszukujących sensu i desperacko szukających zbawienia we wszystkich niewłaściwych do jego uzyskania miejscach. Dla tak wielu zagubionych i strapionych dusz na Zachodzie, COVID-1984 wypełnił lukę w ich pustym życiu, a pozbawieni skrupułów politycy radośnie powitali starych komunistycznych kamratów i nowo nawróconych uczniów w antyreligijnej sprawie Ogólnoświatowego Rządu. Mania COVID odzwierciedlała wyraźną prawdę, ludzie Zachodu pragną jakiegoś namacalnego znaczenia w swoim życiu, będąc w tym okresie historii w którym przywódcy polityczni konstruują im coraz bardziej bezsensowny świat.

Eksperyment COVID ujawnił coś jeszcze. Podczas być może najbardziej intensywnej, nieetycznej i okrutnie psychologicznej kampanii nacisku, jaką kiedykolwiek przeprowadziły jekiekolwiek rządy (i ich pozbawione mentalności stadnej, wykonujące tylko rozkazy zgodne z ideologią COVID, egzekwujące bezsensowne zasady i stosujące bandyckie metody zagony uległych obywateli), uparta mniejszość odmówiła jednak posłuszeństwa. Byli tacy, którzy kwestionowali “naukę” i mówili: “To nie ma sensu”. Byli tacy, którzy patrzyli na łatwe do wykrycia małe wskaźniki śmiertelności i pytali: “Dlaczego zamykamy wszystko z tego powodu?”. Byli tacy, którzy obserwowali rządowych biurokratów ze służby zdrowia i lekarzy medycyny pędzących przez globalny wysyp eksperymentalnych terapii w dużej mierze pozbawionych wspierających danych naukowych, szacunku dla protokołów bezpieczeństwa, rutynowych badań grup kontrolnych lub podstawowych rozważań etycznych, i powiedzieli: “Nie wstrzykniecie mi czegoś wbrew naszej woli, zwłaszcza gdy daliście firmom farmaceutycznym produkującym masowo te zastrzyki całkowity immunitet prawny w ich dążeniu do zysków.” Nawet w obliczu nakazów rządowych, społecznej stygmatyzacji i rażącego braku poszanowania praw człowieka, garstka ludzi powiedziała stanowcze: “Nie!”.

Francuski generał, Christian Blanchon, opublikował w zeszłym miesiącu list (www.lifesitenews.com), w którym pochwalił tych, którzy byli na tyle odważni by oprzeć się globalnej kampanii nacisku jako “superbohaterów”, którzy “ucieleśniają to, co najlepsze w człowieczeństwie”. “Zrobili to, czego inni nie ośmielili się zrobić; byli drzewem, które wytrzymało huragan obelg, dyskryminacji i wykluczenia społecznego”. Komplementując ich jako prawdziwych wojowników, generał stwierdza, że “są to żołnierze, których każda armia światła pragnie mieć w swoich szeregach.”

Generał ma rację. Prawdą jest również, że ci, którzy wykazali się odwagą, zainspirują innych do odważnego działania w przyszłości. Więcej ludzi dzisiaj wyraźnie widzi makiaweliczne manipulacje zachodnich rządów uskuteczniane w tych ostatnich kilku latach. Więcej ludzi, którzy biegli ze stadem w 2020 roku, w przyszłości zastanowi się dwa razy zanim uwierzy rządowi. Więcej ludzi rozumie, że bezrefleksyjne przestrzeganie covidowych zasad nie prowadzi do duchowego zbawienia. Więcej ludzi rozumie, że rządy robią złe rzeczy i że wypełnianie politycznych rozkazów nie służy żadnemu wyższemu celowi.

Dążenie do prawdy ma znaczenie, a my nie jesteśmy tu po to aby jedynie ślepo lub potulnie się podporządkowywać. Odkrywamy wielki cel, gdy decydujemy się walczyć o to co słuszne.

J.B. Shurk (www.americanthinker.com)

tłumaczył MR