Walther P38 i Liliput znaleziony w poniemieckiej stodole

Na początku kwietnia 2017 r. w trakcie wiosennych porządków, mieszkaniec miejscowości Wiktorówko w powiecie pilskim, znalazł metalową skrzynkę. Zawartością znaleziska okazał się Walther P38 oraz pistolet Liliput. O znalezisku została zawiadomiona Policja, która przybyła na miejsce i broń zabrała. Broń okazała się być w przyzwoitym stanie. Na tych terenach przed i w czasie II wojny światowej była rzesza niemiecka.

(źródło zlotowskie.pl historykon.pl)


Czy broń trafi do jakiegoś muzeum? Chciałbym aby tak się stało.

Dwie mam obserwacje. Po pierwsze przedwojenne Niemcy. Pistolety w domu, na wsi. Polska po wojnie. Znaleziona broń jest niezwłocznie odbierana znalazcy, bo w Polsce jest domniemanie, że Polak jest niebezpieczny i broni mieć nie może.

  • Zeta

    W życiu bym policji nie zawiadomił.

  • Maciej Ochnik

    Proszę o wypowiedź obecnych wśród nas funkcjonariuszy. Czy Policja ma obowiązek w absolutnie każdym przypadku sprawdzić czy broń nie została wykorzystana do popełniania przestępstwa? I mam na myśli raczej takie absurdalne sytuacje kiedy wykopujemy krzyżacką armatę z bitwy pod Grunwaldem, która ląduje potem bez sensu w CLK, w którym to kolejka, jak słyszałem, jest na około rok z okładem.
    A to już do prawników, choćby i do naszego Trybuna: jak to jest z pojęciem posiadania? No bo w końcu jak coś znajduję w domu na stryszku to posiadam to czy nie? Jak niosę w zębach na komisariat to posiadam? A w końcu niby nie da się posiadać broni nieumyślnie? Ja się domyślam, że jakoś to jest rozwiązane choć jestem ciekaw jak.
    Pamiętam typka co opowiadał jak to wykopał złom, wpadł w panikę, pociął, wrzucił do rzeki i do dziś trzęsie portkami.