Oświadczenie podejrzanego o usiłowanie zabójstwa strzelca sportowego z Gdańska

Zamieszczam oświadczenie Sciopy, strzelca sportowego z Gdańska, którego Prokuratura usiłuje wrobić w usiłowanie zabójstwa jakiegoś lepszego cwaniaczka. Jak pisałem prokurator powinien uważnie przyjrzeć się pokrzywdzonemu. Jego rola w sprawie, jak wynika z oświadczenia, nie sprowadza się iżby był ofiarą w sprawie o usiłowanie zabójstwa. O ile poniższe oświadczenie Sciopy jest prawdzie, a osobiście daję mu wiarę, pan pokrzywdzony powinien siedzieć za kratami co najmniej z kilku powodów. Oto one, prezentuję je w przepisach z kodeksu karnego:

art. 236§1   Kto zataja dowody niewinności osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego, wykroczenia, wykroczenia skarbowego lub przewinienia dyscyplinarnego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

art. 238. Kto zawiadamia o przestępstwie lub o przestępstwie skarbowym organ powołany do ścigania wiedząc, że przestępstwa nie popełniono, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

art. 263§2 Kto bez wymaganego zezwolenia posiada broń palną lub amunicję, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8

art. 278§1  Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Oświadczenie:

Od kilku lat trenuję strzelectwo sportowe. Po tym jak wiosną 2017 roku uzyskałem pozwolenie, zacząłem regularnie przychodzić z bronią do pracy, co miało miejsce, gdy szedłem do niej po zakończonym treningu. Nigdy nie kryłem tego faktu przed innymi pracownikami, unikałem jednak zbędnego afiszowania się z bronią. Muszę podkreślić, że zawsze przenosiłem broń (tak w biurze jak i poza nim) zgodnie z obowiązującym prawem. Jednostki długie były umieszczone w futerałach natomiast jednostki krótkie – w futerałach albo w kaburze przylegającej do ciała. Chciałbym podkreślić, że nigdy nie wyjmowałem broni z futerałów albo kabury w celu „pokazania” koleżankom lub kolegom. Moje zachowanie i sposób obchodzenia się z bronią w dniu 14-11-2017 roku również nie odbiegał od wyżej opisanego. Posiadany przeze mnie karabinek sportowy Suhl KK 150 cały czas znajdował się w futerale, a druga z należących do mnie jednostek broni – Glock 17 – w kaburze wewnętrznej.Koło godziny 19-ej, dnia 14-11-2017 roku miałem zamiar wyjść z biura do jednego z małych sklepów, znajdujących się obok mojego miejsca pracy. Postępując zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz zasadami zdrowego rozsądku, broń trzymałem cały czas przy sobie. Całe zdarzenie zostało zapoczątkowane w momencie, gdy broń, którą miałem schowaną w leżącym przede mną futerale, podczas gdy ja zakładałem kurtkę – została wzięta do rąk przez inną osobę. Pragnę podkreślić, że prawo nakłada na mnie obowiązek pilnowania broni a jej ewentualna utrata, zgodnie z art. 263 kodeksu karnego, stanowi przestępstwo. Wszelkie podejmowane przeze mnie w trakcie zdarzenia działania miały na celu niedopuszczenie do wejścia osoby nieuprawnionej w posiadanie broni oraz jak najbezpieczniejsze zakończenie tej kryzysowej sytuacji. Niestety moje wielokrotne apele o pozostawienie broni oraz słowne ostrzeżenia o tym, że osoba nieuprawniona nie może nią dysponować – okazały się nieskuteczne. W związku z ciągłym oddalaniem się ode mnie osoby będącej w posiadaniu broni oraz bliskością drzwi do klatki schodowej, pojawiło się ryzyko, że zniknie ona z mojego pola widzenia i oddali w nieznanym kierunku. Oznaczałoby to definitywną utratę przeze mnie kontroli nad bronią oraz ryzyko, że trafi ona w niepowołane ręce. Powyższe okoliczności spowodowały, że zmuszony byłem podjąć dalsze działania w celu odzyskania kontroli nad bronią zagrożoną utraceniem. Muszę zaznaczyć, że jako pierwszy apelowałem o wezwanie Policji, sam również podjąłem próbę jej wezwania jednak zostało mi to uniemożliwione. Eskalacja sytuacji, która nastąpiła potem, zmusiła mnie do oddania strzałów ostrzegawczych. W tym miejscu stanowczo oświadczam, że nie miałem zamiaru kogokolwiek zranić ani skrzywdzić w inny sposób. Strzały zostały celowo oddane w takie miejsce i w taki sposób, aby nikt nie został trafiony, również przypadkowo. Pragnę podkreślić, że zawsze obchodzę się z bronią z należytą ostrożnością i nie podjąłbym decyzji o oddaniu strzałów ostrzegawczych, gdyby nie było to konieczne. Jedną z przyczyn dla których zdecydowałem się na strzał była chęć zwrócenia uwagi innych osób na zaistniałe zdarzenie – co rzeczywiście się wydarzyło i dzięki czemu Policja przybyła na miejsce a sytuacja została opanowana. Oświadczam, że nie jestem winny zarzucanego mi czynu. Cała moja postawa, wszelkie podjęte przeze mnie działania, zostały podjęte w obronie – posiadania broni, do czego jestem zobowiązany przepisami prawa oraz mojej osoby. Nikogo nie zaatakowałem, nikomu nie groziłem, od początku zdarzenia do samego jego końca apelowałem o wezwanie Policji oraz uspokojenie sytuacji.

(źródło sksardea.pl)

 

W takich oto okolicznościach w Polsce stawia się zarzuty usiłowania zabójstwa, niszczy życie, wszystko w świetle prawa. Tak sobie pomyślałem, że minister Ziobro powinien też wywalić z pracy pana prokuratora, który sprawę prowadzi, a w najgorszym przypadku powinien wszcząć postępowanie dyscyplinarne.

Stalinowskie myślenie jest w Polsce obecne, człowiek z bronią to potencjalny wróg. Nie jest ważne, że badany, że zdrowy psychicznie, że w pewnym sensie o podwyższonym zaufaniu publicznym. Ma broń znaczy się może mordować, tak kazał myśleć tow. Stalin i tego trzyma się wielu ludzi w Polsce, szczególnie tych na urzędach.

Pomóżmy Sciopie – strzelcowi, którego źli ludzie chcą wrobić w usiłowanie zabójstwa!

Zarzut usiłowania zabójstwa dla posiadacza broni palnej – a może przypadek z “cyklu broń ratuje życie”, którego prokurator nie dostrzega?

  • Capribestyja

    Powiem tak. Nie wiem jak długo kolega Sciopa mieszka w Polsce ale skoro zdobył tu pozwolenie na broń to już chyba chwilę, więc powinien był się już dawno zorientować że to nie jest normalny kraj w związku z czym takie nonszalanckie zachowanie i zabieranie ze sobą broni do pracy to po prostu proszenie się o kłopoty. Które zresztą, jak widać, kolegę dopadły. Prawdę powiedziawszy, nie znam nikogo kto by postępował podobnie, po za jednym znajomym który prowadzi własna firmę w związku z czym wstawił sobie szafę do biura i jak nie ma czasu zawieźć żelastwa do domu to zamyka je w pracy. Wszyscy inni podczas rozmów jednogłośnie stwierdzili że choćby mieli spóźnić się do roboty to wolą jechać do domu, odstawić żelastwo i mieć święty spokój i pewność że nic nie przewidzianego się nie wydarzy. Sam zresztą też zawsze jak jestem na strzelnicy przed pracą to kombinuję tak żeby mieć czas na zawiezienie zabawek do domu. Tak ze współczuję koledze ale… Lajf is brutal.

    • lukasz

      Odrzuć myślenie niewolnika albo oddaj broń.

      • Capribestyja

        To nie jest myślenie niewolnicze tylko zdroworozsądkowe. Jeśli kolega taki gieroj że paraduje z klamką gdzie popadnie jak by żył w Teksasie to życzę powodzenia. Mnie życie nauczyło dmuchać na zimne.

        • Tomasz Smajdor

          to jest zdecydowanie myślenie niewolnika.
          jeszcze ta “klamka”…
          jeżeli nie lubisz lub boisz się broni to albo postaraj się o szybką ewolucję myślenia albo trzymaj się od niej z daleka.

          • Piotr Gajewski

            wmawiaj sobie na pewno daleko zajedziesz. Pieszy tez ma prawo wejsc na zebre pierwszy. tylko niewolnik czeka az sie auto zatrzyma.Pan Trybun odplynal daleko jak Don Kichot, szuka wroga gdzie go niema. Prawnicy tak maja.

          • lukasz

            Padłem ze śmiechu, odśwież sobie kodeks ruchu drogowego.

        • Mozets

          Zgadzam się z capribestyją – w naszych polskich warunkach ( które trzeba uwzględniać a nie przymierzać się do Arizony i Teksasu – bo USA jest za morzem i tam broń mają ludzie od czasów Kolumba ) trzeba wziąć pod uwagę inną kulturę obchodzenia się z bronią inne obyczaje i tradycje, inne prawo, inni ludzie o innej mentalności ( homosovieticus zaszczepiony bagnetami Stalina) wreszcie trzeba wziąć pod uwagę możliwość prowokacji. Może kogoś to bardzo “bolało” ,że Białorusin paraduje z bronią a on nie. Może Białorusin zbyt pewnie czuje się na naszym terenie. A my na Ukrainie i u Łukaszenki ( na Litwie toże) chodzimy z uszami po sobie i z podwiniętym ogonem. Jeśli Stiopa ( Białorusin) strzelał ostrzegawczo w sufit – było to zachowanie bezpieczne i uzasadnione. Jesli jego wersja zdarzeń jest prawdziwa i obiektywna. Prokurator winien umorzyć dochodzenie po sprawdzeniu kim była osoba dokonująca zaboru broni i czym się kierowała. Czy jej intencje i sposób działania były uzasadnione i prawidłowe.
          kpt. M.Mozets (jnwsws).

          • Capribestyja

            Dziękuję za ten głos zdrowego rozsądku. Jak widać jesteśmy w mniejszości. Prawdę powiedziawszy czytając powyższe wpisy przestaję się dziwić poglądowi Pana Kaczyńskiego co do dorosłości naszego społeczeństwa.

      • KBPol

        Prawdziwe “odrzucenie myślenia niewolnika” skutkowałoby pewnie negacją czegoś takiego jak konieczność posiadania pozwolenie na broń! Bo dlaczego ktokolwiek ma jakiekolwiek prawo (może poza tylko obiektywnym lekarzem) decydować czy wolny człowiek ma prawo posiadać broń czy nie?! Tylko czy to oznacza, że mam moralne prawo i mogę sobie jutro kupić broń palną (zakładając, że ktoś zechce mi ją sprzedać) nie posiadając pozwolenia na broń, a więc bez liczenia się z obowiązującym prawem?! Takie argumenty, jakkolwiek słuszne, z pewnością nie wpłyną na oddalenie oskarżenia o “nielegalne posiadanie broni palnej”!

        Ps. czy Sciopa “odrzucił myślenie niewolnika”…?!

    • KBPol

      Poniższe zostało zdjęte więc wklejam ponownie:

      “Koło godziny 19-ej, dnia 14-11-2017 roku miałem zamiar wyjść z biura do jednego z małych sklepów, znajdujących się obok mojego miejsca pracy.”
      Czy dobrze rozumiem powyższe, że w trakcie godzin pracy miał on zamiar wyjść do pobliskiego sklepu (godz. 19, praktycznie noc) na zakupy biorąc ze sobą broń długą?! Zamiast siedzieć na tyłku w pracy robi sobie spacery?! Jeśli to nie jest proszenie się o kłopoty to co?! I nie ma tu znaczenia, że te kłopoty dopadły go jeszcze w budynku!

      Kolejna sprawa: gdzieś w jakimś komentarzu przeczytałem, że w firmie, w której ten Sciopa pracował wewnętrzny regulamin zabrania przynoszenia broni (nie wiem czy to prawda):

      “Po tym jak wiosną 2017 roku uzyskałem pozwolenie, zacząłem regularnie przychodzić z bronią do pracy, co miało miejsce, gdy szedłem do niej po zakończonym treningu.”

      Czyżby kolejny, który coś tam podpisał, ale nie przeczytał? A jeśli przeczytał to co tam będzie się stosował? A nawet jeśli trzeba się dostosować to przecież raz przyniósł broń do pracy (bo już nie zdążył do domu), potem drugi raz, trzeci… i nic się nie stało, więc tak jakoś to przynoszenie broni “weszło w krew”…?!

      • Tomasz Smajdor

        to już nie można w pacy wyjśc do sklepu?!
        dzisiaj nie pracuje się do 15:00.
        typowe myślenie ze starej słusznie minionej epoki.

        • KBPol

          Czy na pewno zrozumiałeś co napisałem? Jeśli zabiera się do pracy broń z lenistwa łamiąc wewnętrzny regulamin firmy (zakładam że to prawda co ktoś inny pracujący w tej firmie napisał w jednym z komentarzy) to zdrowy rozsądek powinien mu podpowiedzieć aby z tej pracy się nie ruszać, jeśli nie ma takiej konieczności. A on pewnie chciał wyjść do sklepu (z długą bronią!) bo mu się kawa skończyła albo ulubione żelki…

          Poza tym dziwię się wielu osobom tutaj, które komentują tę sytuację w stylu: „jadę prawidłowo, zgodnie z przepisami, a to, że ktoś mi właśnie wyjechał na czołówkę nic mnie nie obchodzi, to jego problem”. Czy aby na pewno?! Co to za pociecha, że miałeś rację, jeśli skończysz na cmentarzu lub wózku inwalidzkim?! Co to dla pociecha dla Sciopy, że postąpił zgodnie z prawem, jeśli właśnie sypie mu się życie?!

          • Tomasz Smajdor

            to że ktoś może w Ciebie wjechać oznacza że nie możesz wyjechać samochodem??!

          • Witek

            Tyle , że ten zapis regulaminu jest raczej hipotetyczny, a pojawił się zapewne dopiero po zdarzeniu. Znam kogoś kto tam pracował. Nic nie wiedział o takim zapisie. szczerze mówiąc nie znam żadnej firmy . w której regulaminy wspominały by cos o broni z jednego tylko powodu, nie było powodu żeby takie zapisy robić bo posiadanie broni w Polsce to nie jest zjawisko powszechne.

          • KBPol

            Obaj nie wiemy na 100% czy był taki zapis w regulaminie pracy tej firmy przed zdarzeniem, czy pojawił się po zdarzeniu czy też go nie było i nie ma. Natomiast absolutnie nie mogę się zgodzić, że ze względu na brak powszechności posiadania broni palnej w Polsce żadna firma nie miała powodu aby taki zapis wprowadzić. Jest takie powiedzenie, trochę nie na miejscu, że „mądry Polak po szkodzie”. Ale nie dotyczy to wszystkich. I niektóre firmy mogły takie zdarzenia przewidzieć i taki zapis wprowadzić. A czy słusznie to już jest temat na inną dyskusję.

          • Witek

            Przy czym kluczowe jest tu słowo “mogły” , ja nie znam takiej firmy , co nie znaczy ze takich firm nie ma , ale tu znowu mamy sporo gdybania.

          • Mozets

            KBPol – przyznaję Ci rację. Białorusin czuł się zbyt pewnie i luźno jak na nasze polskie warunki. Prowokował naszych homosovieticus do złośliwości. Więcej szczegółów by się przydało.
            By zrozumieć tę trzeba przyznać trochę głupkowatą i mało poważną jak na wyszkolonego strzelca sytuację. Białorusin prosił się o kłopoty. I je ma.

      • lukasz

        W regulamin pracy możesz wpisać wszystko jednak w tym wypadku nie ma skutku prawnego.

        • KBPol

          Czy łamanie regulaminu pracy nie jest podstawą do rozwiązania stosunku pracy?! A wtedy jest to jak najbardziej skutek prawny.

          • Krzysztof Jabłoński

            Jest to skutek dyscyplinarny, ale nie prawny. Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Regulamin miejsca pracy nie ma mocy ustawy, a delegacja nie jest możliwa.

          • lukasz

            Ustawa nadrzędna definiuje gdzie wolno Ci chodzić z bronią, a gdzie nie. Pracodawca nie ma w tej materii nic do gadania, natomiast gdyby Cie za to zwolnili to ubiegaj się o odszkodowanie przed sądem pracy 🙂

    • Matt

      Sorry, ale bredzisz. Jaka nonszalancja? Korzystał z praw i wypełniał obowiązki.

  • Wiewiór

    Człowiek postępował w granicach prawa, zachował się dokładnie tak, jak wymagało od niego to prawo – i hop, podejrzany o usiłowanie morderstwa, życie złamane. Sciopa, witamy w Polskiej Republice Bananowej. Proszę się wypiąć.

  • Bartosz Alchimowicz

    Myślenie prokuratury i sądów to jeden problem. Drugi to postrzeganie broni w spoleczenstwie. Minie jeszcze wiele lat zanim moi znajomi na słowo bron nie będą dostawali apopleksji tylko normalnie porozmawiają. To się zmienia ale bardzo powoli – myślę że wraz z ilością posiadanej broni. Trzymam kciuki za pozytywne dla naszego Kolegi rozpatrzenie sprawy.

  • Jot Zet

    Tak to prawda paradowanie z bronią do pracy to przesada, no może z krótką nie ale z długą…a jak do WC idzie to też cały majdan ciągnie…a jak szef zawoła to do gabinetu z flintą…to czysta głupota choć dopuszczona prawem i powinna być uszanowana. Niestety jak ktoś szykuje kanapkę w pracy i wyciąga nóż 20cm to na nikim to nie robi wrażenia bo wszyscy są przyzwyczajeni do noży nawet tych jeszcze dłuższych ale broń to cały czas broń i większość społeczeństwa szczeka na nią jak pies na UFO bo rzadko spotykane…dodatkowo przeciętny Kowalski może chcieć zrobić Ci dowcip, że to niby zabiera, że chce uciekać i nawet sobie sprawy nie zdaje, że staje się przestępcą po prawo w tej kwestii jest mu obce…reasumując potrzebujemy dużo czasu by świadomość w społeczeństwie wzrosła “in plus” inaczej każdy z nas może mieć problem jak ów kolega…a debilnych prokuratorów z szybkim długopisem nie brak…

    • Krzysztof Jabłoński

      A jakby tak szanowny pan debilny prokurator przypadkiem upadł i ten głupi ryj rozwalił… może by następnym razem ten, czy ów, się kapkę zastanowił. Tak sobie myślę, pomarzyć można.

  • Michal Ru

    Może jakaś petycja do ministra? Jesteśmy siłą…

    • Mozets

      Po co do ministra – od razu do Prezydenta albo do Króla Europy. I do Bieńkowskiej kopia.

  • KBPol

    Jak to zdarzenie mogło wyglądać? Wyjaśnienie może być bardzo banalne. Sciopa zbiera się do wyjścia do sklepu, kładzie broń długą w pokrowcu na biurku. A koledze-śmieszkowi (bo zapewne się znali) wpada nagle do łba pomysł na “świetny” żart czyli chwyta pozostawioną broń i oddala się biegiem. Oczywiście nie po to aby zabrać tę broń do domu, ale aby “sprawdzić” jak on zareaguje. Sciopa krzykiem stara się go powstrzymać, a jak to nic nie daje to pozostaje mu tylko oddać strzał/y.

    Pewnie zaraz napisze ktoś, że nikt by sobie tak nie zażartował z bronią. Więc uprzedzam, że sam miałem takiego kolegę na studiach, którego trzymały się podobne żarty, i który z tego nie wyrósł czego doświadczyłem ponownie po latach jak go spotkałem.

    Więc moja rada dla posiadaczy broni: jeśli macie taką osobę w swoim otoczeniu i zdarza się (lub nie możecie wykluczyć że się nie zdarzy) sytuacja, że będziecie wszyscy trzej razem czyli (1.) posiadacz broni, (2.) nie do końca odpowiedzialny kolega-śmieszek oraz (3.) broń to dobrze byłoby przeprowadzić z nim jak najszybciej rozmowę uświadamiającą, najlepiej przy co najmniej dwóch świadkach, że z broni nie należy żartować, a już NIGDY nie wolno jej odbierać posiadaczowi czy choćby udawać że się to robi! Dobrze też, to nie żart, zapisać datę, godzinę, miejsce i nazwiska świadków tej rozmowy. Zawsze będzie to mocny argument na rozprawie (świadkowie!) że taką rozmowę się z nim przeprowadziło. To wszystko oczywiście na wypadek, gdyby taka rozmowa nic nie dała i doszło jednak do opisanej wyżej lub podobnej sytuacji, gdzie wkracza prokurator.

    • Krzysztof Jabłoński

      Z trzecim paragrafem zgadzam się w całej rozciągłości.

      Z pierwszymi dwoma nie mogę, ze względu na “niespełnione warunki brzegowe”: otóż nie znali się. Ten drugi człowiek miał pracować dla innej firmy mającej siedzibę w tym samym budynku.

      • KBPol

        „Miał pracować”? Czyli też nie masz pewności czy jednak to wiesz na pewno? Skąd? Należy pamiętać, że wszyscy tu dyskutujący mamy fragmentaryczną wiedzę o całej sytuacji, a więc wnioski, choćby były jak najbardziej logiczne, mogą być mylące.

        Ale z tego co napisałeś: jeśli tak było i do biura/firmy miała swobodny dostęp osoba z zewnątrz (firmy) to tym bardziej pracownik, który przyniósł broń powinien być czujny. A faktem jest że Sciopa, choć na chwilę, pozwolił na odebranie sobie broni.

        • Krzysztof Jabłoński

          Przyznaję. Pewność mam tylko co do tego, co na własne oczy zobaczę – i też nie w każdych warunkach. Poza doniesieniami prasowymi, które nie są wiarygodną przesłanką, możemy się opierać jedynie na oficjalnym oświadczeniu oskarżonego. Osobnik, który próbował zabrać karabinek jest w tym oświadczeniu określany jako “inna osoba”, “osoba nieuprawniona”, “osoba będąca w posiadaniu broni”. Być może to celowa manipulacja, ale nie wskazuje to na jakąkolwiek znajomość. O znajomym powiedziałbym raczej “kolega z pracy”, “on” lub zwyczajnie “[imię]”.

          • KBPol

            Musisz jednak wziąć pod uwagę: raz że jest to oficjalne oświadczenie, w którym zazwyczaj używa się trochę innego słownictwa, a dwa, że człowiek któremu postawiono zarzut usiłowania zabójstwa może się bronić w dowolny sposób, byle tylko nie trafić za kratki na wiele lat. I może nazwać znajomego czy nawet kolegę z (byłej już) pracy nawet “inna osobą”, “osobą nieuprawnioną”, “osobą będącą w posiadaniu broni”. Co zresztą nie jest wcale wielkim nadużyciem w jego sytuacji. I to odnosząc te określenia zarówno do samego zdarzenia, jak i jego linii obrony.

        • Mozets

          Określenia “miał mieć” są z dziedziny mniemanologii stosowanej prof. ( in spe) śp. Stanisławskiego . Obserwuję tę dyskusję i mam wrażenie jakbym był w gronie podpitych wiejskich Jasków z Konkolewa Dolnego po skrzynce piwa na festynie. Konfabulacje, pokrzykiwania, chciejstwa, podczas gdy należałoby zapoznać się z materiałem dochodzeniowym ( adwokat ma do tego prawo) i powiedzieć wreszcie o co tam chodziło. Jak wyglada prawda materialna i faktograficzna zdarzenia. Bo opis wydarzenia jest mocno absurdalny i mało przekonujący.

          • KBPol

            No i co ten komentarz wnosi kapitanie? Poza tym, że ma chyba na celu obrażenie kogoś albo wyładowanie własnej frustracji. „…gdy należałoby zapoznać się z materiałem dochodzeniowym…” – nie mamy takiej możliwości, więc oczywistym jest, że dyskusja może opierać się tylko na tym co wiemy z mediów. „Konfabulacje, pokrzykiwania, chciejstwa” – radzę wpierw zajrzeć do słownika, a dopiero używać pewnych słów.

          • Mozets

            KBPol – nie mam zamiaru nikogo obrażać, ( a Tobie przyznałem rację powyżej) powodów do frustracji nie mam, raczej do mdłości. I to nie z powodu Twoich wpisów. Piszę zaś ogólnie – właśnie po to by nikt nie czuł się dotknięty komentarzem “ad personam”. Musisz przyznać ( na co zwracam uwagę ) że dyskutowanie o
            “faktach medialnych” jest dla mnie specjalisty od spraw broni sprowadzaniem dyskusji do poziomu dyskusji jak to humorystycznie określiłem ” ucunej dyskusji osiłków po piwie”. I to także nie odnosiło sie do Ciebie ani do nikogo konkretnie. Może to, że przyznaję się do byłego trepostwa powoduje automatycznie reakcję “antygwiazdkową” to jest psychologicznie uzsadnione w wypadku anonimowych wypowiedzi. Odsyłasz mnie do słownika i udzielasz mi porad prawdopodobnie z powodu określenia “konfabulacja”. Użyłem go zupełnie świadomie i w sposób uzasadniony – bo wielu komentatorów “tworzy” tutaj na kanwie tej sprawy jakis urojony przebieg zdarzeń. Czyli konfabuluje. Takie przynajmnie odnoszę wrażenie. Kto się poczuł urażony moim dosadnym i konkretnym językiem – przepraszam. Może rzeczywiście język wojskowy , jasny i prosty, komunikatywny jest dla wielu ludzi młodszych ode mnie trudny do zaaprobowania. Postaram się być delikatniejszy – jak matka kompanii – sierżant o złotym sercu.
            kpt. M.Mozets specjalista uzbrojenia.

          • KBPol

            Dziękuję za wyjaśnienie. Bardzo ważne jest żebyśmy się nawzajem tutaj nie obrażali, bo jeśli stoi się po jednej stronie to tylko korzystają na tym nasi przeciwnicy. Sam osobiście np. nie zawsze zgadzam się z autorem bloga, zwłaszcza w tych tematach, które nie wiążą się z bronią, ale nigdy nie wchodzę w ostre polemiki, choćby ze względu na szacunek dla pracy, którą wykonuje.

          • Mozets

            Pax między chrześcijany.

  • Marcin Bukowiecki

    Jako strzelcowi i posiadaczowi broni zdarzyło mi się kilka razy mieć pistolet w pracy. Ale pistolet można tak nosić, że go nie widać a i w kiblu nie przeszkadza, czego nie można powiedzieć o karabinie. Nie zaryzykował bym przynoszenia karabinu do pracy. Po prostu skupiając się na zadaniach nie można cały czas mieć na oku futerału.

    Poza tym, nikt z kolegów nie poruszył tematu użycia broni w pomieszczeniu zamkniętym do obrony sprzętu o wartości 1500-2000 zł. Czy obrona mienia o wartości <2000zł uprawomocnia ryzyko zranienia postronnego obserwatora? "Strzały zostały celowo oddane w takie miejsce i w taki sposób," – naprawdę? Niech każdy z was stanie w swoim miejscu pracy i wybierze kierunek bezpiecznego strzału. W stresującej chwili.

    Może być zresztą tak, że pan Sciopa działał zgodnie z prawem i logiką. Jednakże mnie nie było na miejscu, to co czytam w internecie jest pobieżne i jednostronne. Jako obywatel Polski mam prawo upewnić się, że jestem bezpieczny wśród uzbrojonych ludzi i domagam się zbadania sprawy i sprawiedliwego sądu!
    Więc łapy precz od prokuratora! Niech on robi swoje, a sąd swoje.

    • B G

      Myślę, że bardziej niż o wartość chodziło tu o fakt, że ktoś nieuprawniony zabrał broń. A co do reszty pełna zgoda, w większości biurowców mamy modułowe lekkie ścianki oraz podłogi i sufity dystansowe, które mogą powodować bardzo nieprzewidywalne zachowanie pocisku. Do tego sporo ludzi i gotowy przepis na przypadkowy postrzał. Jeśli już z jakiegokolwiek powodu musimy zabrać broń do pracy to dupa na krzesło i pilnujemy. Szkoda chłopa, ale sam sprowokował sporo okoliczności, które doprowadziły do całego zamieszania.

    • PK

      Wartość zabranej rzeczy nie ma w tym przypadku znaczenia, bo nie mówimy o tosterze, tylko o broni.

      Co do reszty zasadniczo zgoda – też nie wyobrażam sobie zabrania karabinu do pracy. Pistolet w kaburze OK, ale cokolwiek, czego nie mogę w “naturalny” sposób mieć cały czas przy sobie, czyli właśnie walizka z bronią długą, czy chociażby amunicja – po prostu nie. Oddawanie “strzałów ostrzegawczych” w miejscu publicznym, a tym bardziej biurowcu, gdzie ze względu na specyfikę i konstrukcję budynku za zwyczaj ciężko mówić o “bezpiecznym kierunku”, też nie jest najlepszym pomysłem.
      Co ja sam bym zrobił, gdybym jednak znalazł się w takiej sytuacji? Szczerze – nie wiem. Jeśli, jak koledzy sugerowali w komentarzach, mieliśmy do czynienia z biurowym śmieszkiem, to chyba próbował bym odzyskać broń w inny sposób, również z użyciem siły, ale sięgnięcie po pistolet to już ostateczność.

      • Marcin Bukowiecki

        Jedynym usprawiedliwieniem użycia pistoletu był by zabór amunicji i manipulowanie nią w broni przez złodzieja. Każdy inny przypadek to głupota.

    • Krzysztof Jabłoński

      Jaka jest rola prokuratora? A ja się zapytam przewrotnie dlaczego osoba, która sprowokowała całe zdarzenie i próbowała dokonać zaboru broni palnej nie została zatrzymana do wyjaśnienia. Czy został wniesiony akt oskarżenia? Dlaczego prokurator nie robi swojej roboty?

      • Marcin Bukowiecki

        Jak bardzo mało wiemy o tej sprawie, prawda? Dlatego też instruowanie policji, prokuratury czy sądu co mają robić jest wysoce niestosowne.
        Mnie też dziwi, że jakoś nie słychać co z gościem który zabrał komuś broń. Ale to, że nie słychać nie znaczy, że nic się nie dzieje. Pozostaje czekać na fakty i mieć nadzieję, że pan Andrzej (jako biegły w prawie) będzie śledził sprawę i nam jakoś tłumaczył co z czym.

    • Mozets

      Prawidłowo Panie Marcinie – to jeden z rozsądnych głosów w tej mdlącej dyskusji . Każdy tutaj prezentuje swoje domysły – i często manipuluje jeszcze swoimi domysłami. ( Przekłamaniami?) Pokrzykuje a jak go posadzić na stołku naprzeciwko zwykłego policjanta czy prokuratora – gubi się i robi w tzw. portki.
      kpt. M.Mozets. Spec. uzbrojenia.

  • Oak Duck

    Z całej tej przygody Sciopy idzie wyraźny sygnał, że w przypadku zagrożenia utratą / zaborem posiadanej broni palnej należy ją po prostu oddać agresorowi.
    Grzywna i jakieś zawiasy za utratę broni, zamiast długoletniej odsiadki za usiłowanie morderstwa 😀

    • Marcin Bukowiecki

      Utrata broni nastąpiła w wyniku kradzieży/napadu czy niedbalstwa właściciela? To robi różnicę. Trzeba to wyjaśnić.

      • Oak Duck

        W tym przypadku kolega Sciopa niestety ale moim zdaniem grubo przesadził. Może nie znamy wszystkich szczegółów sprawy, ale jeśli był to zabór broni przez ołpenspejsowego śmieszka, to sytuacja mogła być rozwiązana konkretnym liściem w potylicę.
        Tak jak to gdzieś niżej napisałeś, jedyne uzasadnienie oddania strzałów, w mojej ocenie, było by wtedy gdyby zaborca wytrzasnął skądś amunicję i usiłował załadować broń.. .a nawet i w tym przypadku osobiście raczej użył bym pistoletu jako kastetu/młotka wiedząc że mam przed sobą osobę która na 99,99999% śmieszkuje.

        • B G

          Istnieje oczywiście możliwość, że amunicja była w kieszeni futerału, całkiem często tak bywa. A skoro już sobie teoretyzujemy, to co byłoby gdyby w biurze był drugi uzbrojony sportowiec i zareagował na strzelającego. Jako zwolennicy powszechnego dostępu i prawa do obrony chyba powinniśmy uznać, że strzelając w miejscu publicznym należy liczyć się z możliwością oberwania…

          • Krzysztof Jabłoński

            Nie lubię teoretyzować, bo takie rozmyślania mogą prowadzić do wniosków oderwanych od rzeczywistości. To zresztą główna broń przeciwników prawa do posiadania broni palnej, zwłaszcza oszołomiastych “ideowców”. Wystarczy posłuchać argumentacji typu “ktoś mógłby sobie (…)”, która nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w faktach, bo zjawisko (…) w praktyce nie występuje i nie stanowi problemu.

            Takoż w praktyce cywil posiadający broń palną będąc świadkiem przestępstwa/niebezpiecznego zdarzenia statystycznie popełnia błąd raniąc niewinną osobę ponad pięciokrotnie rzadziej niż policjant na służbie. (artykuł: http://actionamerica.org/guns/guns1.shtml ) Jak zinterpretować te fakty – o tym sobie można poteoretyzować.

            Nie wiem jak inni, ale ja słysząc wystrzał nie będąc naocznym (!) świadkiem zdarzenia nie wyciągnę pistoletu i nie pobiegnę ratować świata. Obserwacja otoczenia i stan gotowości – tak. Działanie na oślep – nie. Lepiej w tym czasie na policję zadzwonić.

          • B G

            Ależ to nie rozważania typu “ktoś mógłby sobie”. Mówimy o w miarę konkretnej sytuacji – siedzę sobie w pracy na 80 osobowym open space, mam przy sobie broń i widzę, że ktoś biegnie a za nim ktoś inny krzyczy po czym strzela biegnąc w jego (i również moim) kierunku. Nie chodzi tu o demonizowanie broni jako takiej tylko pokazania, że nieuzasadnione/przedwczesne jej użycie może się różnie skończyć. Jako zwolennicy powszechnego dostępu musimy rozumieć, że użycie broni (zwłaszcza sportowej, którą najprawdopodobniej pozwolono nam nosić przez niedopatrzenie) powinno być ostatecznością a nie normą.

          • Krzysztof Jabłoński

            “Mówimy o w miarę konkretnej sytuacji” – a jaka jest ta miara konkretności w tym przypadku? Kto biegnie – znajomy, czy obcy? Duży, czy mały? Kobieta czy mężczyzna? Biały, czy czarny? Ma coś w rękach czy nie? Kto goni? Co krzyczy? Jak się zachowuje jeden i drugi po strzale?

            Tyle niewiadomych, a to tylko najbardziej oczywiste czynniki, które trzeba wziąć pod uwagę podczas analizy (!) sytuacji. Tak, sytuację trzeba przeanalizować, na szybko, ale trzeba na bieżąco, biorąc pod uwagę znane fakty i dostosować do nich swoją reakcję. Od tego każdy ma łeb na karku, żeby myśleć co robi, a nie tylko żeby się woda do szyi nie lała jak deszcz pada.

            Z powodów opisanych powyżej nie podejmę dyskusji – co robić. Uznajmy, że nie wiem.

          • B G

            Doskonale, nieco okrężną drogą, ale doszliśmy do sedna sprawy czyli oceny sytuacji. Oddanie strzałów, czy to ostrzegawczych czy rzeczywistych w budynku w którym pracują setki osób wskazuje na błędną ocenę sytuacji. Szczegóły mam nadzieję poznamy w toku śledztwa.

          • Krys53

            nie przez niedopatrzenie TYLKO celowo pozwolono sportowcom nosić broń załadowaną (oczywiście poza wyłączeniami z ustawy).
            A dlatego żeby ograniczyć podobne przypadki, często mamy po kilka sztuk broni, długa rozładowana w kufrach a krótka może być przy pasie np w celu zwiększenia “argumentu” bezpieczeństwa pozostałych sztuk.
            Oczywiście są kolesie, którzy robiąc licencję, później paradują z bp przy pasie, to wtedy miejmy nadzieję że nie dojdzie do tragedii…

  • Witek

    W sumie , może wystarczyłoby gdyby go dogonił i potraktował z liścia …

    • Tomasz Smajdor

      amen

    • Oak Duck

      A teoretycznie gdyby liść okazał się za słaby, i kolega Sciopa użył tego Glocka w charakterze kastetu lub młotka to czy było by to również użycie broni palnej w miejscu publicznym ?

      • Marcin Bukowiecki

        Tak. Zmuszenie kogoś przy pomocy broni (nawet przez okazanie) do określonych zachowań jest użyciem broni.

      • Witek

        Hmmm, wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie może nie być oczywista. Wszystko zależy od prokuratora .

  • pecey

    Nie wiem jak wysokie plecy ma ten, który usiłował broń zabrać (zabrać od zabór mienia), ale po moich pierwszych dwóch wpisach odnośnie tej sytuacji (tu i na interia.pl) próbujących wyjaśniać sprawę, dostałem nagłe skierowanie na badania lekarskie i psychologiczne w trybie art. 15 ust. 5 uobia.
    Przeszedłem pozytywnie badania lekarskie (okazując lekarzom wszystkie wątpliwe kwity z teczki rozszerzenie broni sportowej) w tym oczywiście psychiatrę (od niego zacząłem – lotnicy się denerwowali bo zamiast 10 minut trwało to ponad pół godziny).
    Potem trafiłem do psychologa – dostałem testy do wypełnienia (3 kartki o nastrojach, emocjach i czymś jeszcze i książeczka z testami na inteligencję – proste).
    Wypełniłem, oddałem, zaprosili do orzecznika, który jest jednocześnie kierownikiem zakładu. Wyciągnąłem teczkę z kwitami (kopie z akt poświadczone za zgodność wziąłem uprzednio z policji – aby nikt nie zasłaniał się, że badania be, bo nie zna kwitów).

    A to w takim razie zrobi pan test MMPI-2 (567 pytań) i jeszcze kwestionariusz do wywiadu (SCID-II było na okładce – chyba 120 pytań). Ponieważ kończyli pracę o 14.30, dzisiaj rano dokończyłem)…
    A to my będziemy liczyli, a pan zrobi testy psychomotoryczne (skojarzenia i na czas i na reakcję)… zrobiłem.
    Omówienie wyników: wszystko OK, nawet MMPI-2 na wszystkich skalach i orzeczenie negatywne bo pan doktor wie lepiej.
    Jeśli to nie jest uznaniowość to co nią, k…a jest?

    I czy doktor Piotr Zleliński to jakiś krewny wiceministra Zielińskiego, czy to tylko przypadkowa zbieżność nazwisk i poglądów?

  • lomax

    śmierdzi mi tu coś na kilometr: ktoś na jego oczach zwinął futerał z karabinem a on stał i “APELOWAŁ do pozostawienia broni”? Dlaczego nie gonił tej osoby? Dlaczego nie przy****lił jej w zęby żeby odzyskać futerał? To są jakieś jaja, kto normalny daje sobie zabrać broń i nie próbuje jej odebrać ani ścigać złodzieja? W takim wypadku każdy normalny człowiek biegnie za złodziejem i rzuca mu się na plecy a nie wyciąga broń i strzela. Coś mi tu nie gra.

    • Krzysztof Jabłoński

      Tak sobie myślę… W oficjalnym oświadczeniu też raczej bym “APELOWAŁ”, nawet gdyby faktycznie apel ten brzmiał: “oddawaj to kur.. ch.. j.. bo cię z…”
      Mam nadzieję, że z treści wyroku uniewinnającego dowiemy się, jaki faktycznie był przebieg zdarzenia.

  • Ivan

    Kolejny dowód na to jakim chorym państwie żyjemy.
    Zastanawiam się czy taki prokurator czuje odrazę czy dumę jak patrzy na swoje odbicie w lustrze…

  • Robert N

    Oj, daleko nam do normalności. Prokurator stawia zarzut usiłowania zabójstwa, no szkoda, że nie oskarża od razu o ludobójstwo… mało kto zastanawia się nad tajemniczym osobnikiem (będę go nazywał kretynem) który usiłował zabrać broń. Może to właśnie on powinien mieć postawione zarzuty. Wszystko jedno czy były to głupie żarty, czy celowe działanie ale wygląda, że to właśnie jego czyn doprowadził do krytycznej sytuacji. Czytam też o zmianie “obrony koniecznej”, tu też dyskusje o “terenie przylegającym”, “lokalu mieszkalnym” itd, wszyscy zastanawiają się jak tu ochronić jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego debila który “nieświadomie” np wtargnie albo sobie zażartuje ale nikt się nie zastanawia nad losem osoby broniącej się która nie ma zielonego pojęcia jakie są intencje tegoż debila i np czy upija się na wesoło czy też jest agresywny. Mamy tendencje do bagatelizowania, tolerowania głupoty, pijaństwa i innych “słabości” ale przez tą “tolerancję” nigdy nie będzie odpowiedzialności. Jeśli w zakładzie pracy obowiązywał zakaz wnoszenia broni to facet powinien ponieść konsekwencje (oczywiście nie za usiłowanie zabójstwa) bo tą broń wniósł co w konsekwencji doprowadziło do kryzysu, jeśli zakazu nie było, wina jest po stronie “kretyna” który tą broń próbował zabrać

    • Krzysztof Jabłoński

      Doprecyzuję: jeśli w zakładzie pracy obowiązywał zakaz wnoszenia broni, to winny być poniesione konsekwencje naruszenia regulaminu, tj. kara dyscyplinarna upomnienia (pouczenia), nagany lub zwolnienia. Polemikę z pracodawcą można podjąć polubownie lub w sądzie pracy. Za złamanie regulaminu pracy nie ponosi się odpowiedzialności karnej.

  • Pingback: Gdańskiej prokuraturze nie powiodła się póki co próba wrobienia legalnego posiadacza broni w usiłowanie zabójstwa | Andrzej Turczyn()

  • Paweł Zawadzki

    Sam jestem strzelcem sportowym i sam posiadam pozwolenie na bron. Wielu z was na pewno się ze mną nie zgodzi, ale osobiście uważam (i nie tylko ja), ze sportowiec nosić broni nie powinien. Niestety ubolewam nad faktem, ze rozne portale wrecz zachecaja do noszenia broni przez sportowców. Prawo nie zabrania w prawdzie noszenia broni bo w rozporządzeniu zniknol zapis o obowiązku przenoszenia broni do celów sportowych rozładowanej i odpowiednio zabezpieczonej np w walizce. Interpretacja jest taka ze to co nie jest zabronione to jest dozwolone. Tyle ze tak naprawdę pomimo posiadania broni palnej 95% typowych sportowców nie byłoby w stanie w przypadku realnego zagrożenia jej użyć. Z tego co pamietam przed egzaminem na patent jako sportowcy uczyliśmy się technik bezpiecznego posługiwania się bronią ale tylko pod kontem używania jej na strzelnicy. Uczyliśmy sie ustawy o broni i amunicji oraz prawa użycia broni ale tylko w teorii a tak naprawdę to co grozi za nieprawidłowe użycie. Jest to jednak moim skromnym zdaniem niewystraszające. Niech któryś ze strzelców odpowie mi na pytanie czy na kursie na patent uczyli go techniki wyjmowania broni z magazynka w razie zagrożenia, oddania strzału kontrolnego itd? Czy ktoś z was nauczył się technik samoobrony z użyciem broni palnej w sytuacji zagrożenia?? W sytuacji przypadkowego odebrania broni przez napastnika?? Nie nauczył sie bo bron która ma jest do celów sportowych a nie ochrony osobistej. Aby skutecznie obronić się nie wystarczy mieć tylko pistolet ale trzeba go również umieć użyć (odpowiednio szybko wyjąc przeładować i ewentualnie oddać strzał kontrolny jesli w dalszym ciągu następuje atak). Jakos nie przypominam sobie takiego zakresu kursu na patent. Tak samo przecież nie wystarczy bym dobrze zbudowanym i mieć sile aby się umieć obronić tylko trzeba wiedzieć jeszcze jak. Stad jesli chodzi o noszenia bron powinny być spełnione dodatkowe jakieś kryteria np zaliczenie kursu z praktycznego użycia tej broni. Nie bez znaczenia dochodzi stres.