Do brutalnych morderstw przestepcy używają nielegalnej broni palnej – przykład z Kielc; praworządni Polacy oczywiście bezbronni

2018-10-10 10:58 (PAP) Kielce/ Nie rozpoczął się proces o zabójstwa i rozboje sprzed 20 lat

Z powodu nieobecności ławników, nie odbyła się zaplanowana na środę w Sądzie Okręgowym w Kielcach pierwsza rozprawa w procesie mężczyzn, oskarżonych o zabójstwa i rozboje sprzed 20 lat. Wśród oskarżonych jest skazany na dożywocie za inne morderstwa Tadeusz G., domniemany przywódca tzw. gangu zabójców właścicieli kantorów.

Przedstawiciele sądu poinformowali oczekujących na rozprawę, m.in. obrońców oskarżonych, prokuratora i dziennikarzy, że ze względu na nieobecność ławników, którzy mają zasiadać w składzie orzekającym, rozprawa została odwołana. Proces powinien rozpocząć się w kolejnym wyznaczonym terminie – 17 października.

W sprawie zabójstw i rozbojów, do których dochodziło w latach 1997-2001 głównie pod Kielcami, Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie oskarżył siedem osób.

Tadeuszowi G. zarzuca się kierowanie zabójstwem, dokonanie pięciu innych zabójstw oraz trzech rozbojów, w tym z użyciem niebezpiecznych przedmiotów – kijów bejsbolowych.

Oskarżonemu Adamowi K. prokurator zarzucił popełnienie dwóch zabójstw. Za jedno odpowiedzą przed sądem: Piotr J., Sylwester J. i Mirosław K. Ponadto Adam K., Piotr J. i Sylwester J. oskarżani są także o dokonanie rozboju z użyciem niebezpiecznych przedmiotów.

Natomiast Leszek K. zarzuca się dokonanie trzech rozbojów, w tym dwóch z użyciem kijów bejsbolowych, a o jedno takie przestępstwo oskarżony został Leszek J.

Jak wynika z ustaleń prokuratury, do pierwszego zabójstwa doszło 20 i 21 sierpnia 1997 r. w woj. świętokrzyskim. Tadeusz G. kierował wtedy zabójstwem Czesława T. przez Adama K., Piotra J., Sylwestra J. i Mirosława K.

Tadeusz G. twierdził, że domagał się od Czesława T. zwrotu znacznej sumy pieniędzy. Sprawcy najpierw pozbawili Czesława T. wolności ze szczególnym udręczeniem, następnie przez wiele godzin bili go, zadając mu wiele ciosów. Mimo że Czesław T. zaproponował natychmiastowy zwrot pieniędzy i dodatkową kwotę za uwolnienie, sprawcy kontynuowali bicie, ostatecznie doprowadzając do śmierci ofiary. Następnie zakopali ciało, przysypując je wapnem – podawała Prokuratura Krajowa (PK).

Do kolejnych zabójstw doszło w nocy z 2 na 3 lipca 1998 r. w Cedzynie k. Kielc. Tadeusz G., wraz z inną osobą, zastrzelił Mariusza J., strzelając mu w głowę z broni palnej. Od strzałów w głowę i klatkę piersiowa zginął wówczas także Łukasz S.

Jak ustaliła w śledztwie PK, Mariusz J. po wyjściu z więzienia chciał przystąpić do grupy przestępczej zajmującej się m.in. rozbojami. Szef grupy, który później wspólnie z Tadeuszem G. dokonał zabójstwa Mariusza J., zgodził się na to i zabrał go na jeden z napadów na hurtownię. Za udział w tym przestępstwie Mariusz J. otrzymał 10 tys. zł. Szefowi grupy nie podobało się jednak zachowanie Mariusza J. po przestępstwie. Jego zdaniem, mogło doprowadzić do wykrycia działalności grupy i zatrzymania jej członków. Dlatego wspólnie z Tadeuszem G. postanowili zabić Mariusza J. Łukasz S. był przypadkową ofiarą – został zastrzelony, ponieważ przebywał w samochodzie z Mariuszem J. – wynika z ustaleń PK.

Dwa tygodnie po zabójstwach w Cedzynie, w nocy z 18 na 19 lipca 1998 r., Tadeusz G. dokonał kolejnego zabójstwa – podawała PK. W pobliskiej Woli Jachowej wraz z Adamem K. zabili 17-latka, bijąc go drewnianym styliskiem po głowie i tułowiu.

Jak ustalono w śledztwie, motywem tej zbrodni były pretensje Adama K. o to, że nastolatek Roman K. wspólnie z kolegami pod sklepem zaczepiali jego partnerkę. Kobieta w domu poskarżyła się na to, a będący pod wpływem alkoholu Tadeusz G. i Adam K. postanowili się zemścić. Zabrali pistolet i drewniane kije, którymi bili ofiarę, dopóki nie upewnili się, że już nie żyje. Następnie przeciągnęli zwłoki na pole i samochodem wrócili do domu. Broni mieli użyć w ostateczności.

Kolejne zabójstwa – według ustaleń PK – miały wyeliminować z rynku konkurencję. Chodzi o zarzucone Tadeuszowi G. zabójstwo dokonane 30 kwietnia 1999 r. w Niestachowie. Działając wspólnie z inną osobą, zastrzelił Andrzeja K. trzema strzałami z broni palnej. Niespełna dwa miesiące później – 20 czerwca 1999 r. w miejscowości Krajno Parcele – zastrzelił czterema strzałami Krystynę M.

Obie ofiary były pracownikami przedsiębiorstwa zajmującego się m.in. handlem materiałami budowlanymi. Tadeusz G. razem ze wspólnikiem z tej samej branży ustalili, że jeśli zabiją pracowników, to w ten sposób zmuszą właściciela firmy do jej zamknięcia. Brak konkurencji na rynku miał przynieść większe dochody wspólnikowi Tadeusza G. Ponieważ właściciel po zabójstwie Andrzeja K. nie zamknął firmy, Tadeusz G. ze wspólnikiem postanowili zabić jego księgową i szwagierkę Krystynę M.

Kiedy mimo to właściciel firmy nadal nie ograniczył działalności, Tadeusz G. ze wspólnikiem dokonali serii podpaleń firmy w sierpniu 1999 r. Straty wyniosły niemal 200 tys. zł, ale sprawcy nie zostali oskarżeni o podpalenia, bo doszło do przedawnienia karalności. Jak podaje PK, po zabójstwie dwójki pracowników i podpaleniu firmy właściciel zrozumiał pogróżki i ograniczył działalność rynkową.

Tadeusz G. odpowie również za trzy rozboje, w tym z użyciem kijów bejsbolowych, na hurtowniach spożywczych i monopolowych.

W styczniu 2000 r. w Nowinach Tadeusz G. i Leszek K. z innymi przywłaszczyli sobie alkohol i papierosy za prawie 300 tys. zł, pieniądze w kwocie 35 tys. zł, a także na krótko samochód ciężarowy. W lutym Tadeusz G., Adam K., Piotr J., Sylwester J., Leszek K. i Leszek J. napadli na hurtownię w Kielcach, skąd zabrali towar za prawie 580 tys. zł, a także na krótko samochody marki Ford Transit i Star. W maju 2001 r. napadli na hurtownię w Miechowie (woj. małopolskie), skąd Tadeusz G. i Leszek K. razem z innymi zabrali 5,5 tys. zł w gotówce, papierosy, alkohol i artykuły spożywcze o łącznej wartości prawie 92 tys. zł. Wcześniej pobili i skrępowali Mariana K., potem posłużyli się jego samochodem marki Lublin.

Wszyscy oskarżeni, za wyjątkiem Leszka J., są tymczasowo aresztowani, a część odbywa także kary więzienia orzeczone w innych sprawach. Tadeusz G. odbywa karę dożywocia. Wobec podejrzanego Leszka J. prokurator zastosował środki zapobiegawcze o charakterze wolnościowym: zakaz opuszczania kraju połączony z zakazem wydania paszportu i dozór policji.

Akt oskarżenia w tej sprawie jest finałem jednego z wątków śledztwa przeciwko członkom tzw. gangu zabójców właścicieli kantorów. Przed Sądem Okręgowym w Tarnowie toczy się proces w sprawie pięciu zabójstw i dwóch usiłowań zabójstw przeciwko 14 osobom, wśród których są Tadeusz G., Wojciech W. i Adam M.

W grudniu 2016 r. krakowski Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wyrok skazujący Tadeusza G. i Wojciecha W. na dożywocie za zabójstwo pięciu osób i usiłowanie zabicia kolejnych dwóch. Ofiary wywodziły się z kręgu właścicieli, współwłaścicieli i pracowników kantorów. W lutym br. Sąd Najwyższy oddalił kasacje obrońców obu oskarżonych.

Tadeusz G., który zdaniem prokuratury kierował gangiem, w 2013 r. został już prawomocnie skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo trojga obywateli Ukrainy we wrześniu 1991 r. w podkieleckiej Cedzynie. Dzięki pozostawionym na miejscu śladom genetycznym został zidentyfikowany jako sprawca tej zbrodni po 18 latach, w toku pierwszego śledztwa dotyczącego zabójstw właścicieli kantorów.(PAP)


 

Przez kilkanaście lat niebezpieczni mordercy, którzy używali broni palnej do zabójstw byli bezkarni, pewnie przez ogromną część czasu byli na wolności. Jak w świetle tego politycy mogą zapewniać nas, że oni i ich służby zapewniają nam bezpieczeństwo? Doprawdy nie wiem i nawet nie będę próbowało doszukać się innych powodów takich słów, niż to, że wygadują je ludzie niezwykle lekkomyślni.

Kolejne spostrzeżenie jest takie, że pomimo surowych przepisów, które obowiązywały wówczas i obowiązują do dzisiaj, bandyci mieli dostęp do broni. Powód jest dziecinnie prosty, panów bandytów nie obowiązują przepisy ustawy o broni i amunicji, panowie bandyci zdobywają broń bez pozwolenia.

Trzecie spostrzeżenie. Zobaczcie ile ofiar, a o ile by było mniej, gdyby politycy przywrócili Polakom prawo do posiadania broni w celu obrony własnej. Niestety politycy są lekkomyślni i nieodpowiedzialni, a za swoje czyny nie ponoszą absolutnie żadnych konsekwencji, nawet politycznych.

Ta strona działa dzięki darowiznom na rzecz Fundacji Trybun.org.pl oraz mojemu codziennemu wysiłkowi. Z otrzymanych darowizn jest opłacany serwis PAP. Proszę abyście brali to pod uwagę przy gospodarowaniu waszymi pieniędzmi.