Birma to dzisiaj przykład tego do czego rządom potrzebni są bezbronni obywatele

2021-03-26 18:11 (Reuters/PAP) Birma/ Junta ostrzega protestujących przed groźbą postrzelenia w głowę

Junta wojskowa w Birmie ostrzegła, że protestującym grozi postrzelenie w głowę – podała birmańska telewizja. Tymczasem działacze ruchu występującego przeciwko wojskowemu zamachowi stanu z 1 lutego wezwali do ogromnego pokazu sprzeciwu w sobotę, w dniu święta sił zbrojnych.

Na kanale informacyjnym MRTV w specjalnej transmisji skierowanej do protestujących przekazano: “Powinniście się nauczyć (…), że może wam grozić niebezpieczeństwo postrzelenia w głowę i w plecy”.

Co najmniej 320 osób zostało zabitych w ciągu kilku tygodni niepokojów od czasu przejęcia władzy przez wojsko 1 lutego – wynika z danych z czwartkowego wieczora grupy aktywistów ze Związku Pomocy Więźniom Politycznym (AAPP).

Dane te pokazują też, co najmniej 25 proc. ofiar zginęło od strzałów w głowę, co może wskazywać, że były one zabijane z rozmysłem.

Junta oskarżyła prodemokratycznych demonstrantów o podpalenia i przemoc podczas niepokojów i zapowiedziała, że stłumi codzienne demonstracje. (PAP)

2021-03-27 20:04 (Reuters/PAP) Birma/ Media: 114 zabitych przez służby bezpieczeństwa, w tym dzieci

Z rąk birmańskich sił bezpieczeństwa, które w sobotę otworzyły ogień do prodemokratycznych demonstrantów w różnych częściach Birmy zginęło 140 osób – informuje birmański portal Myanmar Now. Wśród ofiar są dzieci. Kraje Zachodu ostro potępiają działania birmańskiej junty.

Agencja Associated Press przekazała wyliczenia anonimowego badacza z Rangunu, śledzącego represje w Birmie, według którego w ponad 24 miejscowościach w sobotę z rąk służb bezpieczeństwa zginęło 107 osób. Agencja zastrzega, że sama nie jest w stanie zweryfikować tych doniesień.

Według agencji to najkrwawszy dzień protestów trwających w całym kraju od przejęcia władzy przez wojsko 1 lutego. W sumie zginęło w nich już ponad 440 osób – informuje Reuters.

Według Myanmar Now w Mandalaj zginęło co najmniej 40 osób, w tym 13-letnia dziewczynka, a w Rangunie co najmniej 27 osób. Wcześniej donoszono również o śmierci pięcioletniego chłopca w Mandalaj, ale informacje na temat jego losu są sprzeczne – przekazał Reuters. Dodano, że w regionie Sikong zginął trzynastolatek.

“Strzelają do nas jak do ptaków czy kur, nawet w naszych domach” – Reuters cytuje słowa jednego z protestujących w mieście Mjingjan, gdzie siły bezpieczeństwa zabiły co najmniej dwie osoby. “Ale mimo tego będziemy protestować (…) musimy walczyć, aż do upadku junty” – zaznacza mężczyzna.

Działania birmańskiej junty spotkały się z krytyką dyplomacji Wielkiej Brytanii, Unii Europejskiej i USA.

“Dzisiejsze zabójstwa nieuzbrojonych cywilów, w tym dzieci, to nowy poziom niegodziwości” – napisał na Twitterze minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Dominic Raab. Dodał, że jego kraj będzie pracował nad zakończeniem tej “bezsensownej przemocy” i pociągnięciem winnych do odpowiedzialności. Wcześniej brytyjski ambasador w Birmie przekazał, że siły zbrojne tego kraju zhańbiły się w dniu własnego święta.

“76. obchody Dnia Sił Zbrojnych zostaną zapamiętane jako dzień terroru i hańby. Zabójstwa nieuzbrojonych cywilów, w tym dzieci, to czyny nie do obrony” – ogłosiła na Twitterze i na Facebooku ambasada UE w Birmie.

“Ten rozlew krwi jest przerażający” – przekazał ambasador USA w Birmie Thomas Vajda. Dodał, że Birmańczycy jasno dali do zrozumienia, że nie chcą żyć w kraju rządzonym przez wojskowy reżim.

Do rozprawienia się z demonstrantami doszło w dniu sił zbrojnych, gdy przywódca rządzącej junty generał Min Aung Hlaing zapewniał, że wojsko będzie chronić ludzi i dążyć do demokracji.

Jak zauważa Reuters w odbywającej się z tej okazji w stolicy kraju Naypyidawie paradzie wojskowej wziął udział wiceminister obrony Rosji Aleksandr Fomin. Był to najwyższy rangą zagraniczny gość uroczystości, w których wzięli też udział przedstawiciele m.in. Chin i Indii. “Rosja jest naszym prawdziwym przyjacielem” – cytuje słowa Min Aung Hlainga Reuters. (PAP)

2021-03-27 14:18 (AP,AFP/PAP) Niezależny badacz: birmańskie siły zabiły w sobotę w całym kraju 93 osoby

Birmańskie siły bezpieczeństwa zabiły w sobotę w całym kraju 93 osoby; był to najkrwawszy dzień od czasu wojskowego zamachu stanu z 1 lutego – podaje agencja AP, powołując się na niezależnego badacza z Rangunu. Zastrzega, że sama nie jest w stanie potwierdzić tych danych w niezależnych źródłach.

Badacz, który – jak informuje AP – w czasie rzeczywistym sporządzał statystyki ofiar śmiertelnych, po zapadnięciu zmroku w Birmie przekazał, że liczba ta wyniosła 93. Osoby te zginęły w ok. 24 miastach i miasteczkach na terenie całego kraju.

Według birmańskiego portalu Myanmar Now w sobotę liczba ofiar śmiertelnych sięgnęła 91.

Associated Press zwraca uwagę, że obie te liczby są wyższe niż wszystkie szacunki, dotyczące poprzedniej największej liczby ofiar śmiertelnych zamieszek z 14 marca, wahające się od 74 do 90 zabitych.

Liczby zebrane przez badacza, który prosił o nieujawnianie nazwiska ze względu na bezpieczeństwo, zgadzają się z danymi podawanymi pod koniec każdego dnia przez Związek Pomocy Więźniom Politycznym (AAPP) – wskazuje AP. Stowarzyszenie to dokumentuje zgony i aresztowania i jest powszechnie uważane za ostateczne źródło. Associated Press zastrzega, że nie jest w stanie niezależnie potwierdzić liczby ofiar śmiertelnych.

Według agencji AFP w sobotę w wyniku stłumienia prodemokratycznych protestów w Birmie zginęły co najmniej 24 osoby. Tego dnia w stolicy kraju Naypyidaw odbyła się parada wojskowa z okazji dnia sił zbrojnych.

Tymczasem ambasada USA w Birmie potępiła rządzącą juntę wojskową za “zabijanie nieuzbrojonych cywilów”. “Siły zbrojne zabijają nieuzbrojonych cywilów, w tym dzieci, czyli tych samych ludzi, których przysięgły chronić” – napisała amerykańska placówka w oświadczeniu zamieszczonym na swojej stronie na Facebooku. (PAP)

Nie śledziłem dotychczas wydarzeń w Birmie, ale wychodzi mi na to, że to jakaś komunistyczna zbrojna rebelia. Wojskowe władze w Birmie kumplują się z Rosją i Chinami, a to mi wystarcza za dowód kim są i czego można od nich oczekiwać.

Każdy rząd musi robić to czego chcą obywatele. Rząd jest po to aby spełniać oczekiwania obywateli. Na ogół ludzie tworzący rządy wykrzywiają te oczywiste prawdy i mówią nam co jest dla nas dobre, a nawet najlepsze. To dobro dają nam pod przymusem. Każdy socjalistyczny rząd jest tymi cechami znamienny.

Czasem ten przymus jest o większym natężeniu. W przypadku Birmy natężenie troski rządu o dobro obywateli jest bardzo duże. Poznaję to po strzelaniu do obywateli. Im bardziej troskliwy rząd, tym bardziej opresyjny dla obywateli. Gdy obywatele nie rozumieją jakie dobro chce im dać rząd, konieczny jest przymus aby to zrozumieli.

Normalnie powinno być tak, że każdy obywatel ma broń aby, gdy się pojawi jakiś wyjątkowo troskliwy rząd, taki mógł powiedzieć, że mu się ta troska nie podoba. Z karabinem w ręku znacznie lepiej mówi się do troskliwego urzędnika. To rozumie każdy, szczególnie troskliwy rząd.

Ludzie tworzący rząd doskonale zdają sobie sprawę z tego, że lepiej im się rządzi gdy milczą obywatele. Milczenie zapewnia się w taki sposób, że obywatel nie ma mocy stanowczo sprzeciwić się trosce rządu. Różne są na to metody. Przeróżne, naprawdę to całe złożone spektrum zjawisk.

Na przykładzie Birmy widać jedną z metod zapewnienia milczenia ludzi gdyby wpadli na pomysł, że rząd im nie pasuje. Rozrojenie obywateli to doskonały, sprawdzony przez komunistów sposób na to, aby to rząd miał rację, a nie obywatele.

enklawamielno.com