Niepodległa Polska.

Po co nam niepodległa Polska? Jestem pewien, że wielu zastanawiało się nad tym. Przy okazji dzisiejszej rocznicy zadałem sobie takie pytanie. Odpowiedzi chciałem jednak udzielić nie na okrągło, nie w bogoojczyźnianym tonie. Odpowiedzi szukam praktycznej, która konkretną korzyść pokazuje. Jesteśmy przyzwyczajeni do posługiwania się przy okazji mówienia o niepodległości sloganami, górnolotnymi hasłami, wszystko to na ogół w bogoojczyźnianym tonie, przy dźwiękach Mazurka Dąbrowskiego. No ale przecież nie każdemu ten ton i taka oprawa pasuje. Np. ja lubię podniosłe uroczystości, ale kompletnie nie pasuje mi obchodzenie Święta Niepodległości na mszy i w modlitwie to Królowej Polski. Słowo niepodległość, niezależnie od tego co lubię czy czego nie lubię przy świętowaniu, musi mieć jakąś dla nas Polaków wspólną wartość. Gdy jej nie ma, nie jest nam potrzebne wspólne państwo.

Moim zdaniem niepodległość Polski jest nam potrzebna do realizowania naszych praw indywidualnych, po polsku. To oczywiście skrót, ale oddający istotę sensu posiadania niepodległej ojczyzny. Dość jednoznacznie wyrazili to praktyczni Amerykanie w Deklaracji Niepodległości. Pisali tak: Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiegania się o szczęście, że celem zabezpieczenia tych praw wyłonione zostały wśród ludzi rządy, których sprawiedliwa władza wywodzi się ze zgody rządzonych, że jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek forma rządu uniemożliwiałaby osiągnięcie tych celów, to naród ma prawo taki rząd zmienić lub obalić i powołać nowy (…)progres2

Celem zabezpieczenia naszych praw wyłonione zostały wśród ludzi rządy, czy ktoś temu zaprzeczy? Polska jest po to aby indywidualne chronić prawa. Jestem pewny, że w 1918 roku nasi przodkowie właśnie taki mieli cel. Może takimi słowami, a może innymi to nazwali. Przez 123 lat niewoli Polacy czekali na niepodległość Ojczyzny. Ale nie chodziło im o niepodległą Polskę – kolejną formę ucisku człowieka przez władzę. Jestem pewny, że nasi przodkowie dla zabezpieczenia praw podstawowych dążyli do samostanowienia nad sobą rządów. Celem zabezpieczenia naszych praw, wyłonione zostały spośród Polaków i przez Polaków rządy.

Niepodległość to niezależność Polaków w decydowaniu o sprawach wewnętrznych i stosunkach zewnętrznych. Chcemy sami stanowić o przynależnych nam indywidualnie prawach. Potrzebna nam Polska abyśmy mieli prawo do życia, do wolności, wreszcie prawa do swobodnego ubiegania się o szczęście. Prawo do życia nienaruszanego przez obcych, życia w formie jakie daje gwarancję jego zachowania. Prawo do życia to też prawo do obrony i prawo do broni, bo bez prawa do obrony i broni, tylko obłąkany może życie gwarantować. Prawo do wolności nie w kajdanach zaborców, ale i nie w kajdanach władzy mówiącej po polsku, nie w kajdanach ekonomicznej niewoli, nie w kajdanach fiskalnego ucisku, bo ten jest realizowany pod groźbą surowej kary. Wolność dzisiaj jest niepostrzeżenie odbierana, bo subtelne są formy zniewalania. Prawo do szczęścia ale nie do szczęścia jakie uzna urzędnik za stosowne, a szczęścia jakie sobie wymyślimy sami.

Podsumowując tak bym to ujął, od strony negatywnej. Na nic nam rząd mówiący po polsku, zapewniający o naszej niepodległości, gdy ten rząd nie stara się gwarantować naszych praw podstawowych. Po co nam władza mówiąca po polsku, gdy nie ma prawa do życia do wolności do ubiegania się o szczęście. Aby było jednoznaczne, ja nie piszę o jakimś konkretnym rządzie. Piszę o tym do czego praktycznie potrzebna nam niepodległa Polska. Gdy Polska tego nie robi to Polska nie jest niepodległa i suwerenna, bo musi spełniać wolę obcych, odbierając nam lub nie gwarantując nam praw indywidualnych – podstawowych. Może być też i druga możliwość, że Polska może być w rękach ludzi, którzy za nic mają nasze prawa podstawowe, tacy ludzie to tyrani. Te dwa zjawiska mogą występować z różnym natężeniem lub mieszać się wzajemnie. Polska jest niepodległa wówczas, gdy te zjawiska nie występują i tylko taka jest nam potrzebna.

Moim zdaniem ci wszyscy ludzie, którzy manifestują na marszach, z flagami, z płonącymi racami swoje przywiązanie do niepodległej Polski tego właśnie szukają. Szukają Polski dającej prawo do życia, do wolności i do szczęścia, mniej więcej w takiej jaką opisałem formie. Nie szukają życia w strachu przed wrogiem wewnętrznym i zagrożeniem, zagrożenie może się pojawić nagle, nie szukają kolejnej formy zniewolenia, nie szukają recept urzędników jak mają żyć na co dzień.

 

  • marwin

    Narodowe święto, jest okazja… Rusko-niemieckie lewactwo z tvn (tym razem tvn7) wyemitowało dziś w nocy film “Popyt na śmierć”. Wręcz zabawnie tendecyjny, propagandowy koszmarek, traktującym o tym, jak to sama broń zabija niewinne dzieci w USA. Nikt nie strzela. Po prostu łatwo dostępna broń zabija dzieci. A wszystkiemu ponoć winne NRA, Mossberg i inni…
    Piąta kolumna już wie, że projekt UoBiA jest w Sejmie i rozpoczeli atak wyprzedzający.
    Na razie w satelitarnych kanałach ale niedługo zobaczymy to samo w głównych wydaniach. Oj, będzie się działo…

    • norfonde

      Miałem trochę roboty w papierach w nocy i na chwilę włączyłem ten program z nadzieją, że będzie to jeden z dwóch tysięcy głupkowatych filmów z Segalem. Niestety myliłem się, nawet 15 nie dałem rady 😉

    • Nie żadna tam piąta kolumna, tylko wrogowie naszej ojczyzny, antypolskie ścierwa – obcojęzyczne i polskojęzyczne. Te ostatnie najbardziej zdradzieckie i podstępne! Śmierć wrogom ojczyzny!!! Niech żyje Rzeczpospolita!!!

      • Andrzej Turczyn

        Gdyby jeszcze Kaczyński chciał to zrozumieć….

        • Obawiam się, że tutaj napotkamy MUR.

        • Wojtek Sokołowski

          Wczoraj padło coś o tym że “sami musimy” może jednak coś do świadomości się przebija.

          • Andrzej Turczyn

            Pewnie, że przebija, ale trzeba bić porządnie przysłowiowym młotkiem, aby przebić się porządnie chciało…

          • Wojtek Sokołowski

            Ależ owszem, nie należy przestawiać wiercić dziury w brzuchu władzy.

        • Marek Kołodziejski

          Na razie wygląda na to, że silne państwo to siła urzędników. Powinno być silne państwo siłą i wolnością obywateli.

      • marwin

        Za wikipedią – Piąta kolumna, V kolumna – dywersanci, sabotażyści, prowokatorzy, szpiedzy, wrogowie wewnętrzni.
        Co prawda, w różnych krajach określeniem tym nazywano różne grupy, ale zawsze byli to wrogowie wewnętrzni.

      • Witek

        A co jeżeli tamci uważają takich jak ty za polskojęzycznych wrogów naszej ojczyzny i V kolumnę ? Może jednak należałoby przyjąć , że w naszym kraju l żyją ludzie o różniących się od siebie poglądach, różnym światopoglądzie innych wyznaniach ? Może trzeba jednak uznać że “TAMCI” też chcą dobra dla naszego kraju , ale realizację tego widzą trochę inaczej ? Do czego doprowadzi to wzajemnie zeszmacanie się i wyzywanie od ścierw ?

        • Nie żartuj. Czy rządy które utrzymują od dziesięcioleci polskie społeczeństwo w stanie permanentnego rozbrojenia chcą czynić dobro dla tego społeczeństwa?
          Rzeczy i ludzi trzeba nazywać po imieniu. Bo właśnie takie udelikatnianie i rozmywanie (zakłamywanie) wszystkiego jest stokrotnie bardziej szkodliwe od najgorszych przekleństw!

          • Pawel W

            Niestety, są ludzie, którzy tak myślą. I jest to zwykła głupota. Zachowują się jak ta mama, która krzyczy do synka, żeby nie biegał, bo się spoci.

          • Witek

            To nie jest nazywanie po imieniu, to jest bicie piany. Dla tego społeczeństwa broń jest w zasadzie bez większego znaczenia. Dla tego społeczeństwa ważniejsze jest żeby przeżyć od pierwszego do pierwszego bez zaciskania pasa. To są priorytety i na tym koncentrowały się , gorzej lub lepiej rządy przez ostatnie 27 lat. Nawet jeżeli przejdzie ta ustawa ROMBU-u to myślisz że ludzie rzucą się masowo na strzelnice ? Będzie przyrost liczby zezwoleń, ale nie jestem pewien czy większy niż teraz, żeby sięgnąć po broń i przejść wymaganą procedurę , trzeba najpierw chcieć. Większość dzieciaków siedzi z nosem w necie albo tłucze jakieś głupawe gry na konsolach i to się nie zmieni. Do strzelectwa będzie sią garnęła ta garstka najbardziej aktywnych. Ten brak masowego zainteresowania wynika z tego że w Polsce nigdy nie było warunków do powszechnego posiadania broni. Przed rozbiorami broń to była domena szlachty. W czasie rozbiorów i po rozbiorach też. Jedynym momentem kiedy masy dostawały broń do ręki to była służba wojskowa. Za komuny było podobnie, elita bawiła się w polowania a robol dostawał kałacha na dwa lata w wojsku. Polacy nie mają historycznej tradycji masowego posiadania broni, to dopiero musi się wykształcić i to musi być inicjatywa z dołu bo żaden rząd nie zmusi hoplofoba żeby kupił sobie glocka.

          • Andrzej Turczyn

            Tak będzie z całą pewnością, bieda w Polsce jest ogromna. Socjalistyczne rządy nie zapowiadają pozytywnej zmiany.

          • Witek

            Socjalizm zwykle sprawiał pewne wrażenie równości społecznej, jednak zawsze opierało się to na równaniu w dół. Od tego państwo nie robił się bardziej zasobne ….

          • Minuteman

            “Ten brak masowego zainteresowania wynika z tego że w Polsce nigdy nie było warunków do powszechnego posiadania broni” – Jest to nieprawda.

            W skutek specyficznych uwarunkowań geopolitycznych i historycznych Polska ma ogromne i wyjątkowo bogate tradycje związane z kultem oręża, umiłowaniem wolności jak również z powszechnym dostępem do broni oraz szeroko rozumianym prawem (a nawet obowiązkiem) do obrony, który nierozerwalnie związany jest z niepodległością i prawem do życia.

            Tradycje te były zaciekle i bardzo intensywnie zwalczane przez współczesnych wrogów i okupantów w najnowszej historii – stąd właśnie bierze się niewielkie zainteresowanie bronią w naszym społeczeństwie, ale są one nierozerwalnie związane z Polską tożsamością. To, że Ty ich nie znasz, wcale nie oznacza, że nie istnieją.

          • Witek

            Podasz jakieś dokładniejsze dane dotyczące tej powszechności ? Każdy chłop miał w domu sztucer i po pracy na polu sobie go polerował ? Robotnicy z fabryk chodzili do kościoła z ViS-ami za paskiem ?

          • Minuteman

            Zainteresuj się trochę historią Polski, od 966 do lat 1772–1795. Polecam literaturę z zakresu dziejów oręża i historii wojskowości. Szczególnie polecam prace prof. Nadolskiego, prof. Nowakowskiego czy prof. Głoska.

            Od początku istnienia Państwa Polskiego do jego rozbiorów, nie istniała ŻADNA forma reglamentacji dostępu do broni. Jeśli chłopa lub mieszczanina było stać było na posiadanie łuku, kuszy, topora, włóczni, glewii, kordu lub rusznicy, to ją po prostu i zwyczajnie posiadał. Nikogo o pozwolenie pytać nie musiał, co więcej, był często do tego zobligowany w ramach służby w pospolitym ruszeniu, podobnie jak mieszczanin w ramach obowiązku gotowości do obrony miasta, posiadał broń i był regularnie szkolony z jej obsługiwania. Każdy cech miał obowiązek utrzymywać własny arsenał i w razie zagrożenia bronić wyznaczonego odcinka murów. Z inicjatywy władz działały bractwa kurkowe i strzeleckie, wieśniacy byli często szkoleni i organizowani w różnego rodzaju milicje, obsadzające zamki, strażnice, komory celne, przeprawy. Podczas podróży noszono u boku kordy lub tasaki, podczas polowań używano łuków, kusz, włóczni, rusznic lontowych, arkebuzów, strzelb i trzymano je w domach i na dworach.

            Jedynym wyjątkiem mogła być tutaj broń o dużym znaczeniu symbolicznym, ściśle związana ze stanem rycerskim (miecz, kopia, szabla), która według niepisanego prawa zwyczajowego przysługiwała jedynie przedstawicielom stanu szlacheckiego. Nie było mile widziane by taką broń nosili przedstawiciele niższych stanów, choć i od tej zasady bywały wyjątki.

            Pomimo istnienia stanu rycerskiego, który miał obowiązek bronić wszystkich i który z bronią się nigdy nie rozstawał, żaden inny stan (duchowni, chłopi, mieszczanie) nie był pozbawiony prawa do posiadania broni i obrony przed nielegalną napaścią. Nikt nie był także zwolniony z moralnego obowiązku swoich bliskich.

            Porównaj sobie to do tego, co mamy obecnie.

          • Witek

            No to przepraszam. Tylko nie wiem o co w takim razie ten szum, posiadaczy siekier jest w Polsce miliony i wobec tego postulat powszechnego i niereglamentowanego dostępu do broni już jest spełniony, wiec po co ta ustawa ???

          • Minuteman

            Po co ta ustawa, to już nie do mnie pytanie.

            Stwierdziłeś, że w Polsce nigdy nie było warunków do powszechnego posiadania broni, a ja jedynie wykazałem, że to nieprawda (wręcz przeciwieństwo prawdy) i że zapewne nie masz pojęcia o czym mówisz, bo nie znasz polskiej historii i tradycji. Quod erat demonstrandum.

            Jednakowoż, pozwolę sobie zwrócić uwagę na fakt, że powszechny i niereglamentowany dostęp do siekier (jaki mamy obecnie) nie jest tożsamy i równoznaczny z powszechnym i niereglamentowanym dostępem do każdej współcześnie istniejącej broni (jaki mieliśmy w Polsce przez blisko tysiąc lat).

            Tak sobie myślę, że skoro (/jeśli) jesteśmy ludźmi wolnymi i cywilizowanymi, powinniśmy używać broni i narzędzi z naszej epoki. Nie używamy konia do transportu, gołębi do wysyłania wiadomości, pijawek do leczenia, świec do czytania i nie widzę żadnego sensownego powodu, dla którego do obrony przed bandytą (uzbrojonym przeważnie we współczesną broń) mielibyśmy być nadal zmuszani przez nasze władze do używania siekiery, łuku lub miecza.

          • Witek

            Nic nie wykazałeś. Przed rozbiorami chłop pańszczyźniany miał to na co pozwała feudał, a pozwalał na niewiele. A chłopi to było prawie 70 % ówczesnego społeczeństwa i broń do ręki, nie narzędzia, dostawali do łapy kiedy pakowano ich do wojska. A jak było z patriotyzmem chłopów to się patrioci przekonali w 1846 r. , kiedy tych narzędzi użyli przeciwko potencjalnym powstańcom. Tradycja, na którą się powołujesz, to tradycja Polski szlacheckiej. A skoro znasz tak dobrze historię Polski to wiesz pewnie jaki był stosunek tej grupy do powstania styczniowego. A mówimy cały czas o 3/4 Polaków w tamtych czasach.

          • Minuteman

            Na tym niestety polega Twój problem. Wszystko co wiesz o historii pierwszej Rzeczpospolitej pochodzi z postPRL-owskich, marksistowskich podręczników w kółko powtarzających te same brednie o straszliwym losie biednych chłopów pańszczyźnianych. Żadnej wiedzy, tylko agitka propagandowa o niemiłosiernym wyzysku klasy robotniczej przez burżujów, feudałów i obszarników… Cała ta retoryka miała zapewniać pozory moralnego uzasadnienia dla dokonywanych “reform” przez czerwonych (czyt. wszelkich zbrodni, łajdactw i grabieży dokonywanych w imię rewolucji) i niestety do dziś jest pakowana biednym dzieciom do głowy, mimo, że w środowiskach akademickich, nawet pośród najbardziej skomuszałych historyków, nikt tego już nie traktuje poważnie.

            A prawda jest taka, że ten “biedny, uciśniony” chłop pańszczyźniany obchodził dzień wolności podatkowej w lutym (w najgorszym okresie w kwietniu, gdy my w 2016 obchodzimy go w połowie czerwca). Suma wszystkich podatków i danin w omawianym okresie wieku nie przekraczała 20% (gdy jakiś władca podnosił powyżej 30% to uchodził za strasznego tyrana i albo chłopi uciekali mu z majątku albo wybuchały mu rewolty, podczas gdy suma wszystkich jawnych i ukrytych podatków we współczesnej Polsce przekracza 80%). W ówczesnym prawie nie istniała żadna forma reglamentacji dostępu do broni a żaden feudał nie miał prawa do tego, by rozbrajać swoich poddanych czy ingerować w ich własność (było to wtedy całkowicie nie do pomyślenia), nie miał w tym również żadnego interesu, wszak nie stanowili dla niego zagrożenia, bo sam dysponował znacznie lepiej uzbrojonym i wprawionym orszakiem, a przecież gdyby jego wioski byłyby bezbronne to stawałyby się łatwym łupem dla rabusiów gdy on był na wyprawie wojennej. To, że chłop musiał odpracować ściśle określoną ilość czasu w majątku swego pana, nie oznacza, że był jego niewolnikiem. Jeśli już szlachcic do czegoś chłopów przymuszał, to do tego aby tą broń posiadali, nierzadko uzbrajając i szkoląc ich z własnej kiesy po to, żeby pod jego nieobecność (np gdy wyruszał ze swoim pocztem na wojnę) byli w stanie bronić jego majątków i wiosek przed zbójami, zajazdami czy bandami szabrowników i maruderów, jakich w tamtym okresie nie brakowało. Innymi słowy, przed rozbiorami chłopi mogli mieć broń, było ich na nią stać i bardzo często ją mieli.

            Reglamentację dostępu do broni zaczęli dopiero zaborcy i to też nie zawsze nie od razu, tylko w ramach surowych represji po powstaniach. Po tym, piękne tradycje rozbrajania polaków i reglamentowania dostępu do broni kontynuowała Sanacja, a za raz po niej Hitler, Stalin, PRL i III Rzeczpospolita.

          • Witek

            Nie masz pojęcia kto , kiedy i z czego uczył mnie historii, natomiast ty z historii bierzesz tylko to co ci pasuje do tej idyllicznej wersji świata i jak każdy dyletant będziesz tej wersji bronił jak niepodległości. Negowanie wszystkiego co było w podręcznikach historii za czasów PRL jest , wybacz, głupotą bo oni często do swoich celów posługiwali się też prawdą jeżeli było to dla nich wygodne. Ty robisz to samo i tak samo.

          • vilas

            ale niestety on tu miał rację,
            chłopi nie mieli tożsamości narodowej, chłop był “tutejszy”, pojęcie naród to pojęcie XIX wieczne bo wtedy się rozwinęły ideały nacjonalizmu itd.
            o ile z jego poglądami nie zgadzam się bardzo mocno o tyle tu w historii parę rzeczy słusznie napisał,
            chłopi byli niewolnikami, nienawidzili “panów” a zatem ideały “panów” były im obce, nie szli za nie walczyć, szli gdy ksiądz powiedział, istniało pojęcie “tutejszy” (plemienność),

            zakaz noszenia broni przez stan chłopski pojawił się w 1582 wg mojej wiedzy, a to że ktoś pisał o tym, że obywatele Korony mieli prawa -to pytanie kto był obywatelem Korony ? szlachcic ? mieszczanie ?

            feudalizm od początku zakładał tych co mają prawa i tych co mają obowiązki jedynie, dlatego nienawidzę feudalizmu i powracania do niego (czy to w formie czerwonej szlachty czy w formie bankstersko-nwoskiej szlachty czy w formie immunitetów)

            nie wiem czy car lub cesarz to regulowali dodatkowo w trakcie rozbiorów i zmian granic, okresu przed lub po napoleońskiego itd.

            faktem jest że przypadku broni “współczesnej” zaborca niemiecki dopuszczał większą wolność niż niepodległa druga Rzeczypospolita

          • Minuteman

            Z tym zakazem z 1582 to ja bym był raczej ostrożny w interpretacji, bo to raczej tylko ciekawostka o marginalnym znaczeniu, taki element średniowiecznego folkloru i nie respektowane szerzej kuriozum, a nie obowiązująca zasada, podobnie jak wielokrotnie powtarzane (od XIII w) przez papieży edykty zakazujące używania kuszy w walkach pomiędzy chrześcijanami lub XV wieczne statuty miasta Krakowa zakazujące mieszczanom noszenia sztyletów podczas pożarów (brało się to stąd, że podczas pożarów często dochodziło do samosądów i prób wyrównywania porachunków). Wszystko to było ciekawostki, nie mające szerszego znaczenia, ponieważ przeważnie było to martwe prawo. Ludzie byli wtedy nieco bardziej roztropni i nie trzymali się ściśle litery prawa, a możliwości egzekwowania durnych przepisów były znacznie bardziej ograniczone niż dzisiaj. Rozbrajanie ludności było zawsze wynikiem strachu władzy przed własnymi poddanymi i miało miejsce jedynie wtedy, gdy władza nadużywając swej władzy dawał poddanym powody do nienawiści. Ale taka władza na dłuższą metę nie miała racji bytu i zawsze przegrywała w konfrontacji z taką władzą, która potrafiła zaskarbić sobie szacunek i sympatię swoich poddanych (coś, czego żadna współczesna władza nie potrafi). Czasy były na tyle burzliwe i niebezpieczne, że rozbrojone i nadmiernie uciskane społeczności nie przetrzymywały naturalnej selekcji i przegrywały z tymi, które miały się lepiej i w których poddani byli uzbrojeni i gotowi by walczyć za swojego władcę.

            Co do zaś feudalizmu, to niestety powielasz nieprawdziwy obraz oparty na emocjach i uprzedzeniach, podstawiany nam do wierzenia przez komunę i naszą pożal się Boże oświatę, która demonizowała ten system jak tylko się dało.

            Gdyby feudalizm był tak straszny i niewolniczy, jak Ci się wydaje, to by szybko się zawalił. A przecież funkcjonował sprawnie i wydolnie przez setki lat. Każdy stan miał swoje prawa i obowiązki, im wyżej w drabince, tym znacznie cięższe obowiązki. Szlachcic nie musiał płacić królowi żadnych podatków i sam otrzymywał dochody z podatków z ziem, które dostał od swego pana w lenno. W zamian za to miał obowiązek za własne pieniądze uzbroić i wystawić siebie i cały swój zbrojny poczet i ruszyć z nim na wojnę na każde wezwanie swojego seniora. A wojny toczono wtedy bardzo często, więc rycerze nie siedzieli na d… tak jak nasze wojsko, tylko ciągle narażali życie i ponosili ogromne koszty (wojna, to bardzo drogie i niebezpieczne przedsięwzięcie, które spoczywało na barkach feudałów). Chłopi nie byli żadnymi niewolnikami. Chłopi z dóbr szlachcica płacili podatki szlachcicowi, chłopi z dóbr królewskich płacili podatki królowi. Na żadne wyprawy wojenne jeździć nie musieli. Coś za coś. Przez całe średniowiecze system był uczciwy – albo płacisz podatki, albo walczysz na wojnach. Dopiero w okresie nowożytnym zaczął się sypać. Ale i tak lepiej działał niż to, co mamy obecnie.

          • vilas

            “Wszystko to były ciekawostki, nie mające szerszego znaczenia, ponieważ przeważnie było to martwe prawo. Ludzie byli wtedy nieco bardziej roztropni i nie trzymali się ściśle litery prawa, a możliwości egzekwowania durnych przepisów były znacznie bardziej ograniczone niż dzisiaj”

            a dziś jest monitoring, wydziały realizacji i telefony – więc dziś durny przepis jest łatwy i egzekwowany

            “Gdyby feudalizm był tak straszny i niewolniczy, jak Ci się wydaje, to by szybko się zawalił. A przecież funkcjonował sprawnie i wydolnie przez setki lat. ”

            gdyby nie USA, Reagan, bankructwo ZSRR przez katastrofę w Czarnobylu i wojnę w Afganie – to by komunizm trwał jeszcze 100 lat bo oni mieli broń a obywatele nie ,
            idziesz o zakład, że gdyby nie było Reagana ale demokrata, gdyby nie Czarnobyl i Afgan – to jeszcze by się ciągnęło ?
            Korea Północna nadal się ciągnie jeszcze

            feudalizm trwał bo wtedy rolę propagandy odgrywał kościół mówiacy że władza pochodzi od boga i poddany ma słuchać,
            feudalizm zaczął się sypać przez np. rewolucję – a rewolucja była spowodowana przepływem informacji , pierwszą prasą i tym, że ludzie zaczęli umieć czytać

            feudalizm religijny nadal trwa – kraje arabskie

          • Minuteman

            Mylisz pojęcia. Pozwól, że wytłumaczę.

            Fundamentalizm religijny – kraje arabskie. Nie feudalizm. Nazwa podobnie brzmi, ale oznacza zupełnie co innego. Żaden kraj islamski z feudalizmem nie ma nic wspólnego.

            Słowo feudalizm pochodzi od łac Feudum (własność, lenno) – oznacza jedynie system nadawania ziemi wasalowi przez seniora, z której to wasal musi się utrzymać, uzbroić i wyekwipować w zamian za obowiązek służby wojskowej na każde wezwanie swojego suwerena. System ten właściwie dotyczy jedynie sposobu organizacji i utrzymywania sił zbrojnych w średniowieczu i w tamtejszych warunkach, przy dużej ilości konfliktów zbrojnych, działał znakomicie.

            Pogląd, że władza pochodzi od Boga to legitymizm – uznawanie zasady prawowitości (a nie siły, popularności czy woli ludu) za podstawę władzy – też nie ma wiele wspólnego z feudalizmem. Może z nim współwystępować, ale wcale nie musi. Kościół rzecz jasna mocno optował za legitymizmem bo ograniczał on władzę monarchy na rzecz kościoła – skoro władca otrzymał władzę od Boga i działa w jego imieniu, to nie może być z woli ludu usunięty, ale podlega zasadom obowiązującym w jego religii, które mocno ograniczają jego wszechwładzę. A kościół jest jego surowym recenzentem (patrz Król Bolesław vs Biskup Stanisław).

            A co do argumentu dot ZSRR i Korei… No cóż, podstawowa różnica jest taka, że nawet przy nieporównywalnie lepszym poziomie technologicznym tamto barachło albo się rozpada albo ledwo wegetuje na tle innych krajów. A średniowieczna Europa czasów feudalnych, przy bardzo prymitywnym poziomie technologii i bardzo ograniczonych zasobach, stworzyła najpotężniejszą, najbardziej trwałą, dynamicznie rozwijającą się cywilizację, która podbiła i skolonizowała cały znany świat.

          • vilas

            dla mnie feudalizm oznacza “jest kasta “z urodzenia panów” i jest kasta “z urodzenia sług”, liczy się urodzenie i zbrojne ramie pilnuje status quo”
            takim samym feudalizmem był przełom lat 90 w służbach, spółkach skarbu państwa – resortowe dzieci,
            czyli władcy z nadania biologicznego , biznesmani z koncesją ponieważ byli agentami wywiadu PRL itd.
            szkoły oficerskie do których wtedy dostawały się głównie jak nie jedynie dzieci oficerów,
            dyrektorzy w ministerstwach z których każdy miał dziadka lub tatusia w urzędzie bezpieczeństwa za Bieruta ,
            chodzi o to że nie można nic zmienić bo poród z danej macicy definiuje drogę życia i są stosunki właściciel-niewolnik – to nazywam feudalizmem

            i kraje arabskie tak widzę oraz Indie – ich system kastowy

          • Minuteman

            No to chyba już rozumiem skąd się wzięło całe nieporozumienie.

            To co Ty nazywasz “feudalizmem” jest w istocie szeroko rozumianą oligarchią – opartą na zasadzie arystokratycznej lub pseudo-arystokratycznej – ale jednak oligarchią.

            Spoko. Jak bardzo lubię i szanuję bogactwo i dorobek łacińskiej kultury średniowiecza, i jestem zdecydowanie go bronić, bo w dzisiejszych czasach jest on mocno niedoceniany i demonizowany przez nieuków i lewactwo, tak współczesnej oligarchii, też nie lubię.

          • vilas

            no bo mówi się feudalizm o czasach jak był król, magnaci i niewolnicy w postaci chłopstwa i mieszczanie mieli ograniczone prawa a prawa miała jedynie szlachta z urodzenia , czyli czasy przed Rewolucją Francuską kiedy to po raz pierwszy przedstawiciel władzy poczuł lud (ścięcie) wcześniej przez ponad tysiąc lat władca miał lud gdzieś , potem dopiero USA, wybory i demokracja (która wcześniej była w Grecji i w Rzymie ale w formie głosowania też tylko określonej kasy urodzonej odpowiednio)
            i o tym mówiłem ja i zapewne Witek odnośnie chłopstwa i powstań
            chłopi mieli gdzieś “panów” i ich powstania,

            prawo – z racji na brak technicznym możliwości enforcementu – było jakie było jeśli źródła mówiące o 1582 są prawdziwe i to że było to prawo nieegzekwowalne to nie znaczy że go nie było w zamiarze

            prawa i wolności ludziom dało USA

          • vilas

            w czasach II Rzeczpospolitej – niepodległej, po rozbiorach – z tego co ostatnio zauważyłem to było gorzej jak w czasie zaborów – a więc Polacy Polakom ten los zgotowali jeszcze przed komuną

          • Minuteman

            Dokładnie tak jak piszesz. Reglamentacja przez zaborców była raczej subtelna, (głównie sprowadzała się do rejestracji i doraźnych konfiskat), dotyczyła wybiórczo niektórych środowisk i raczej wynikała z represji po stłumionych powstaniach. Zamordyzm i kontrola broni zaczęły się dopiero za Sanacji wraz z dekretami Piłsudzkiego, pierwszy miał miejsce w 1919.

          • vilas

            za prusaków broń kalibru 7 mm i po 1908 roku więc 6 lat przed 1 wojną światową

        • vilas

          jak “tamci” dbają ?

          od 1944-1956, potem 1970 i 1981 ? a potem 1989/90 ?

          albo “tamci” z obecnie PO ?

          byłem urzędnikiem rządowym dekadę, od środka “tamtych” widziałem, widziałem co mówią o ludziach, jak drwili z problemów ludzi, jak drwili z podatnika,

          mówię o dyrektorach departamentów o takim szczeblu urzędników a nie o pani z okienka,

          widziałem “tamtych” i poznałem tamtych i ich stosunek do Polski, obywatela, praw, wolności,

          moja matka była w latach 90-tych 8 lat pracownikiem w bardzo ważnej instytucji, też “tamtych” widziała i to na szczeblu minister, sekretarz stanu,

          widziała co “tamci” mówili i jak sobie robili samolocik z kartki papieru która była postulatami przyniesionymi przez związkowców,

          pan dyrektor sobie zrobił samolocik papierowy z listu protestujących i nim rzucał po pokoju śmiejąc się z biedy ludzi,

          koleżanka matki była pracownicą fizyczną w sejmie i też swoje widziała i słyszała,

          ja sam z kolei widziałem co mój były dyrektor mówił i robił, tamci to chcieli żeby tu była bieda, bezrobocie, multikulti , mój były dyrektor ostentacyjnie chodził na kebaba i falafela, wręcz zachęcając do tego innych mówiąc o potrzebie zmiany naszej kultury i otwarcia na arabów i multikulti oraz krytykował nasze tradycje,

          sam miał chyba 18 tysięcy i drwił z ludzi że robią problem o 200 złotych,

          awansował i przyznawał premie za słuchanie TOK FM i oglądanie TVN,

          mobbingował kolege którego dziadka rozstrzelano w Miednoje,

          robił wszystko by utrudnić życie przedsiębiorcom, interpretował prawo na niekorzyść ludzi i się z tego śmiał,

          natomiast sam chwalił się, że jego rodzina była urzędnikami okupanta rosyjskiego,

          kolejny urzędnik wyśmiewający się z Polaków sam będący synem radzieckiego oficera z lat 40 co przybyli tu w 1944 (urodzony jeszcze w Moskwie, już dawno na emeryturze, ale chodzi o te rodziny co przybywały z ZSRR i oficer radziecki stawał się oficerem LWP i dowodził jakąś jednostką lub w MON) nie był to dyrektor ale też wysmiewał sie z tego kraju (lata 70-80 dużo podróżował), sam miał pozwolenie na broń ale uważał, że innym nie wolno broni mieć,

          promowano ludzi którzy mieli w życiorysie dziadka ważnego komucha , dziadka ubeka (nie sb-eka nawet, ale urząd bezpieczeństwa czyli lata 50),

          były osoby podkreślające swoją żydowskość i śmiejące się z “polaczków”,

          pewna bardzo promowana paniusia wręcz mówiła że Polska nie powinna mieć niepodległości – sam to słyszałem,

          że Polską powinno się rządzić z Brukseli lub Berlina i że nie powinno być wyborów bo jak ludzie mają prawa wyborcze to źle wybierają (powiedziała to jak wybory PiS wygrał), sam to słyszałem z jej ust, takie rzeczy wygadywali “tamci”, córeczka któregoś z ambasadorów byłych jeszcze z czasów komuny,

          oczywiście że to jest V kolumna,

          ludzie którzy widzą siebie jako pachołków Brukseli

          ludzie opłacani przez Sorosa który fundacje różne tutaj finansuje a te fundacje tych ludzi,

          mój kumpel robił na stanowisku w skarbówce, to samo mi opowiadał, jak członkowie rządu PO interweniowali w sprawach oszustów i firm które nie płaciły podatki lub wyłudzały VAT,

          trudno mówić o zgodzie z ludźmi o takich poglądach jak ta córeczka ambasadora która mówiła , że:

          – Polacy nie powinni mieć prawa do wyborów

          – Europa powinna być jednym państwem a państwa niepodległe to przeżytek

          – jak ktoś nie zgadza się na wielokulturowość to powinien iść siedzieć,

          – że Polacy są brzydcy i tylko ciemnoskórzy faceci powinni mieć nasze kobiety (sama miała hiszpana czy jakiegoś innego latynosa za chłopaka, ważyła ze 100 kilo, do Egiptu czy Cypru jeżdziła na sekswakacje)

          – kategorycznie cywil nie powinien mieć broni ale policja jedynie i policja powinna ścigać głównie hejtspicz, a wojsko jest niepotrzebne bo państwa narodowe to przeżytek a EU to cud nad cudami

          – nietolerancja wobec ciemnoskórych powinna być karana więzieniem ale wyborcy Kaczyńskiego powinni umrzeć,

          – notoryczne wyśmiewanie się z wierzących ale tylko katolików bo muzułmanie to co innego,

          – mówiła że w latach 44-56 w Polsce było najlepiej bo “trzymano za mordę tych debilnych katoli”

          itd.

          tak “tamci” się wypowiadali w swoim gronie, a ja to słyszałem bo 10 lat robiłem jako ktoś kto był im potrzebny (zajmowałem się urządzeniami elektronicznymi)

          nie mówię, że każdy z PO czy N taki jest ale część takich była obsadzona na stanowiskach w stylu naczelnik, dyrektor, główny specjalista, radca (stopień w służbie cywilnej, nie chodzi o radcę prawnego)

          nawet jeśli osoby o tego typu poglądach stanowią 2% społeczeństwa i 10% działaczy pewnych partii – to jakoś dziwnym trafem byli nadreprezentowani w rządzie

          śmiesz twierdzić że iść z nimi ręka w rękę ?

          • Witek

            W sumie gdybyś oszczędził sobie wpisywanie w post całej swojej autobiografii i skupił się na meritum wyszłoby bardziej przejrzyście. Zwróć uwagę , ze napisałem “lepiej lub gorzej”. faktem jest że Polacy nie są bogatym społeczeństwem, ale jeżeli porównamy jak to wyglądało na początku lat 90-tych a jak jest teraz to postęp jest widoczny. Uogólnienia jakich nadużywasz są przesadzone. Ludzie nie dzielą się według przynależności organizacyjnej czy partyjnej. Ludzie są albo dobrzy albo nie i to jest jedyne kryterium.

          • vilas

            ludzie o pewnych wartościach skupiają się bardziej wokół określonych haseł (nie mówię że polityk co je wygłasza jest uczciwy),
            natomiast zauważyłem, że jak np. jakiś typ powiedzmy oszukał mnie w interesach to jego “fejs” znacznie różnił się od “fejsa” osób z którymi dobrze interesy się robi,
            jakoś osoby o określonych wartościach (takich czy innych) potem gromadzą się wokół określonych partii politycznych i ruchów (np. biznesman który mnie oszukał i którego ścigam przez kancelarię windykacyjną a także drugi człowiek(przedsiębiorca) z którym będzie sąd – mają w “fejsie” polubienia dokładnie odwrotne politycznie niż panowie z którymi biznes poszedł ładnie szybko i bez oszukiwania i konieczności sądów,

            to nie jest tak jak głosi lewactwo że “wszyscy są równi” bo nawet wikipedia podaje różnice IQ między rasami

            ale ludzie mają różne wartości i trudno mieć po drodze z kimś kogo wartości są naszymi anty-wartościami, skoro ktoś wyznaje coś z czym chcemy walczyć

            o postępie od lat 90 wypowiadać się nie chcę, bo raz, że wtedy straciło się oszczędności życia (te jazdy z książeczkami mieszkaniowymi) dwa np. Czesi poczynili znacznie wiekszy postęp i większy poziom życia

            poziom życia wśród byłych demoludów wzrósł w miarę podobnie (nie dokładnie tak samo) ale nie ma znacznych kilkukrotnych różnic , są różnice o kilkanaście lub kilkadziesiąt procent

          • Witek

            A mnie nie chodzi o jakieś szczególnie artykułowane wartości tylko jakim kto jest człowiekiem na co dzień. Jak ktoś jest uczciwym człowiekiem to będzie też uczciwym urzędnikiem , a i działalność w jakiejkolwiek partii też go nie zepsuje. Kanalia zawsze natomiast będzie kanalią niezależnie od tego co i gdzie robi.

          • vilas

            ale kanalie i psychopaci gromadzą się wokół określonych środowisk a nie rozkładają po równo,
            nieuczciwi bądź uczciwi są wszędzie
            tylko w jednym miejscu/partii/pracy/subkulturze jest np. 20/80
            a w drugim 10/90 a w trzecim 40/60 a w czwartym 90/10

    • KBPol

      Ten film “dokumentalny” nadano wcześniej w TVN7 w poniedziałek 7 listopada. O czym zresztą informowałem tutaj tego dnia (Nie ma korelacji pomiędzy…). Sprawdziłem w programie papierowym, który miałem od ubiegłego tygodnia (chyba od środy 2 listopada) i on już był zaplanowany na poniedziałek. Także nie miało to bezpośredniego związku ze złożeniem w piątek 4 listopada projektu nowej UoBiA w Sejmie ale raczej wpisuje się w ogólną linię programową stacji TVN.

    • Pawel W

      To pora wyemitować film, który pokazuje, jak przydomowe baseny zabijają niewinne dzieci. Albo jak deskorolki, rowery, czy co tam innego, zabija niewinnych ludzi. O samochodach nie wspomnę.

      • norfonde

        Polecam filmy serii “Jackass”. Jak na ironię jeden z czołowych aktorów (Ryan Dunn) mimo tego, że na planie często igrali ze śmiercią lub potencjalnym kalectwem zginął właśnie w wypadku samochodowym.