90 sekund, tyle statystycznie masz czasu w konfrontacji z przestępcą

Kiedy urzędnicy albo politycy rozmawiają pomiędzy sobą albo z nami o przemocy i o tym co robić aby jej zaradzić w chwili gdy nastaje, odpowiedź jest zawsze taka sama. Należy wzywać pomocy właściwe organy. Trzeba wzywać Policję. W ten sposób budowane jest w Polakach poczucie bezpieczeństwa. Znamy przeróżne numery telefonów, na które trzeba telefonować aby wezwać Policję. Wywołano w Polakach przekonanie, że po telefonie pomoc przybędzie natychmiast. Niestety, to nie jest prawdą. Politycy i urzędnicy okłamują Polaków, gdy wywołują w nich przekonanie, że po wezwaniu można liczyć na natychmiastowe przybycie pomocy.

W 2016 roku Najwyższa Izba Kontroli badała reagowanie Policji na zgłoszenia. Sprawdzano jaki jest czas reakcji zdarzenie, czyli czas liczony od momentu przyjęcia informacji o zdarzeniu (moment zakończenia rozmowy z osobą zgłaszającą) do chwili przybycia patrolu na miejsce zdarzenia. Z analiz prowadzonych w KGP wynika, że w 2014 r. średnio czas reakcji dla terenów wiejskich wynosił 13 min i 12 min 2 s dla terenów miejskich 9 min 36 s i 9 min 19 s. W największych miastach trzeba czekać dłużej: w Gdańsku – 15,09 min, w Warszawie – 15,36 min, w Łodzi – 14,5 min, w Poznaniu – 11,49 min, w Szczecinie – 15,46 min, we Wrocławiu – 13,54 min.

Wyniki kontroli NIK napiętnują procedury mierzenia czasu i weryfikują policyjne dane, pokazując, że sposób zapisywania danych w kontrolowanych jednostkach Policji wskazuje na opóźnianie czasu reakcji. Z wyniku kontroli NIK:

Z uwagi na to co poniżej, jest to bez istotnego znaczenia. Nie stawiam zarzutu policjantom, aby było jasne. Rozumiem to, że przemieszczanie się wymaga czasu. Prawda jest taka, że ​​policja prawie zawsze przyjeżdża po popełnieniu przestępstwa i stawiam tezę, że w zupełnie wyjątkowych przypadkach odpowiedzialność spoczywa na Policji.

Problem jest taki, że średni czas interakcji między przestępcą, a jego ofiarą wynosi 90 sekund. To dane amerykańskie, polskich nie sposób się doszukać. Nie podejrzewam jednak, aby polscy przestępcy byli szczególnie powolni w realizacji swoich przestępczych zamiarów. Oznacza to, że jeżeli jesteś okradany, stajesz się ofiarą rozboju, pobicia, zgwałcenia, zabójstwa masz 90 sekund na skuteczną akcję ratunkową. Policjanci nie są, nie mogą być w w żadnym kraju osobistymi strażami obywateli. (Na marginesie. Czasem jakaś władza totalitarna powstaje pod pozorem zapewnienia nam bezpieczeństwa. Jak jakaś władza odbiera wolność, a mówi, że daje bezpieczeństwo, ta właśnie ma cechy totalitarnej.) Policjanci nie mogą być we wszystkich miejscach naraz. Nasze prawa, Konstytucja i ustawy, nie ustanawia podmiotowego prawa do bezpieczeństwa, tj. prawa do domagania się od władzy zapewnienia bezpieczeństwa osobistego, a w razie jego niezapewnienie do domagania się stosownego odszkodowania. W art. 5 Konstytucji napisano, że Rzeczpospolita Polska (…) zapewnia (…) bezpieczeństwo obywateli (…), ale to przepis wyłącznie o charakterze programowym, takie pobożne życzenia napisane przez władzę dla władzy.

A teraz zestawmy te wiadomości ze sobą w jeden obraz, wyłoni się prawda. Rzeczywistość jest taka, że ​​jesteś sam z atakującym przestępcą na średni czas reakcji Policji – patrz wyżej – to masz naprawdę słabą sytuację. Każdy, kto był ofiarą jakiegokolwiek rodzaju przemocy wie, że zaledwie kilka sekund wystarczy dla zadania poważnych obrażeń. To do obywatela,, do ciebie, należy obrona. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można powiedzieć, że Policja nie obroni cię przed przestępstwem. Jako obywatel jesteś odpowiedzialny za własne bezpieczeństwo. Życie toczy się na twoje ryzyko.

Moim zdaniem, tu zwracam się do każdego z osobna Polaka, powinieneś być zwolennikiem dostępu do broni. Broń to tak przemożna siła, że przestępca przed nią się kłania, staje się pokorny, zaczyna słuchać co mówisz, zaczyna przestrzegać prawa. Gdybyś jednak nie chciał być zwolennikiem dostępu do broni, to wierz sobie politykom… Politykom i urzędnikom bardzo zależy abyś Polaku wierzył, że wystarczy wykonać telefon i już jedzie do ciebie ktoś uzbrojony. Tak, tak, telefonując na Policję wzywasz uzbrojonego człowieka, nie inaczej! Różnica jest taka, że będąc przeciwnikiem posiadania broni nie masz jej, ale wzywając pomocy i tak czekasz na uzbrojonego człowieka. Czy nie mądrzej jest skrócić czas reakcji uzbrojonego człowieka, o czas oczekiwania na interwencję Policji, samodzielnie będąc uzbrojonym i gotowym do interwencji we własnej obronie? Wierząc politykom i urzędnikom, że wystarczy telefon, wierzysz w kłamstwa na temat swojego bezpieczeństwa. Oni cię okłamują, że zapewnią ci bezpieczeństwo. Życie toczy się na twoje ryzyko, państwo (władza) nie daje ci prawa do bezpieczeństwa i  to samo państwo odmawia ci skutecznych metod do próby minimalizowania niebezpieczeństwa dla życia. Jak racjonalny człowiek może godzić się na coś takiego?

Wierz w co chcesz, ale pamiętaj w razie czego masz 90 sekund…

Tak ty, nie oglądaj się na nikogo innego!

W Ameryce jest inaczej, jest kogo wskazywać za przykład. W tej samej Ameryce, w której wielką nadzieję widzi obecna polska władza. Tam Prezydent nie boi się przysięgać, że nie naruszy prawa obywateli do posiadania i noszenia broni. W tej samej Ameryce zapytano kiedyś policjanta:

Co mówi pan tym, którzy sugerują, że więcej cywilów posiadających broń palną oznacza więcej problemów? 

Odpowiedź warto przeczytać, bo w Polsce chyba nie ma takich policjantów…

No cóż, mówię im, że każdy człowiek ma prawo chronić siebie i swoją rodzinę od wszelkiej krzywdy. Każdy rodzi się z tym prawem. Nie zachęcam nikogo do prywatnego wymierzania sprawiedliwości – do wchodzenia w mundur funkcjonariusza policji i sędziowską togę. Nie w tym rzecz. Tu chodzi o obronę własną w obliczu bezpośredniego zagrożenia życia. Jest to zupełnie inny rodzaj reakcji. (…) Bez względu na to, czy rozmawiamy o pięciu minutach czy o siedmiu, sprawa jest prosta. Jeśli obywatel znajduje się w sytuacji grożącej utratą życia lub zdrowia, to nawet gdy policja jest w stanie dojechać do niego w najkrótszym możliwym czasie albo gdy ktoś z jego otoczenia może wezwać pomoc, wszystko dzieje się błyskawicznie. I co wtedy? Zamierzacie poprosić bandziora o odczekanie paru minut, bo musicie pilnie zadzwonić pod 911? (…) Policja nie może być na każdym rogu ulicy o każdej porze dnia i w sekundę odbierać zgłoszeń.

(na podstawie idei wyrażonej na blogu hoplofobia.info)

Wesprzyj projekt utworzenia portalu o broni i wolności – Fundacja Trybun.org.pl – prawda musi się rozprzestrzeniać.

  • Pawel W

    Trzeba jeszcze uzupełnić o kwestię możliwości w ogóle wezwania jakiejkolwiek pomocy, a co dopiero wydzwanianiu po policję. Trudno mierzalny jest czas od wystąpienia zdarzenia do zgłoszenia. Dodałbym do tego kolejne kilka minut, o ile dyspozytornia nie ma urwania głowy, bo coś się dzieje w innej części miasta – np.rozróby chuligańskie, telefony się urywają, wszystkie lokalne siły zaangażowane w pacyfikowanie zamieszek. I jak tu realizować kolejne zgłoszenie o napadzie, kradzieży, itp? Zresztą – po co się spieszyć, skoro i tak jest już po, skoro napadnięty i okradziony dzwoni. Na pewno niebezpieczeństwo już minęło, bo zdążył znaleźć telefon, z którego mógł zadzwonić (swojego już przecież nie ma, tak jak portfela).

  • Beli

    Świetny wpis!! Będę go publikował gdzie się da.

    • Andrzej Turczyn

      uprzejmie dziękuję za pochwałę 🙂

  • savorthez

    Prawda.
    Nie ma żadnych szans w obronie domu jeśli napastnik jest zdeterminowany, a ty nie masz nic do obrony… Policja z reguły przyjeżdża już “po” zdarzeniu…
    PS.
    Ostatnio dzwoniłem po straż pożarną…w dzień strażaka bodajże… 112. Szybciej byłoby gdybym wysiadł z auta i wpadł do tego domu z gaśnicą samochodową i zaczął gasić. Moja rozmowa trwała ładnych parę minut,straż przyjechała po kolejnych nastu bodajże…poddasze spalone. Siedziba straży nie więcej niż kilometr od tego domu.
    Podobnie jest z karetkami. Na dużą aglomerację jest kilka karetek… W przypadku zdarzenia w kilku miejscach nie licz na szybką pomoc.

  • Filip Jan

    Kilka sekund – nie więcej.
    oczekiwanie na patrol to wiecznośćw przypadku napadu.
    A statystykami można się podetrzeć jak się je wydrukuje.
    Dlatego powinniśmy mieć prawo do obrony osobistej przy użyciu wszelkich dostępnych środków, łącznie z bronią palną.
    Co z tego że będę miał pięści jak mój napastnik? Nie uwzględnili tego, że będzie to dwumetrowy kark, z łapą drwala, po którego jednym machnięciu ręką wyrwie mi głowę z płucami. W dodatku nie będzie on sam, bo włuczą się z nim jego klony z pakerni,którym sterydy aż się uszami wylewają.

  • Najgorsze jest to jak wielu ludzi jest głuchych na racjonalne argumenty.

  • Marek

    Proszę o korektę: nie “policzkom” lecz “politykom”.
    Nie warto dawać hoplofobom powodu do drwin z tego bardzo potrzebnego tekstu.

  • Trzeba koniecznie trenować szybkie dobywanie broni z kabury! 🙂
    …z szafy też

    • Krzysztof Jabłoński

      Trzeba trenować BEZPIECZNE dobywanie broni z kabury.
      Jak się trenuje, dobre tempo przychodzi z czasem.
      Za to jak się zawczasu nie zadba o bezpieczeństwo, to można potem sprawdzić rzeczywisty czas dojazdu karetki.

      Trening dobywania broni jest szczególnie ważny, jeśli używa się kabury zatrzaskowej z przyciskiem. Pierwszy odruch typowego mnie przy dobywaniu broni – palec ześlizguje się z przycisku bezpośrednio na spust. Wiem – krzywe łapy, źle założona kabura, niewygodny kąt – nie każdy będzie miał takie problemy. Warto jednak sprawdzić wcześniej jak to wychodzi w stresie.

  • savorthez