Minister obrony Węgier: chcemy odbudować krajowy przemysł zbrojeniowy i sport strzelecki

Węgry chcą odbudować rodzimy przemysł zbrojeniowy przy okazji programu modernizacji i rozwoju sił zbrojnych – oświadczył minister obrony Węgier Istvan Simicsko w wywiadzie dla czwartkowego tygodnika “Figyeloe”. “Naszym celem jest odrodzenie mającego długą tradycję węgierskiego przemysłu zbrojeniowego” – oznajmił Simicsko.

“Naszym celem jest stworzenie nowoczesnych sił zbrojnych; jednocześnie trzeba jeszcze wykorzystywać stary sprzęt, który ma wartość bojową. Nie jesteśmy w sytuacji, by móc wyrzucić wszystko na raz. Zużyty sprzęt będziemy w stanie wymieniać z czasem, wraz z uruchomieniem szerokich działań rozwojowych” – powiedział.

Pytany o węgierski przemysł zbrojeniowy, który po przemianach ustrojowych bardzo podupadł, Simicsko zaznaczył, że jest to ważna kwestia. “Na podstawie planów rozwojowych wkrótce może ruszyć krajowa produkcja broni, a równolegle planujemy również produkcję amunicji. Są to nasze cele strategiczne” – powiedział, podkreślając, że rozwój tej gałęzi przemysłu stworzy nowe miejsca pracy i przyczyni się do wzrostu gospodarczego kraju.

Wcześniej we wrześniu Simicsko zapowiedział także zakupienie do 2019 r. na potrzeby wojska 100 nowych autobusów, które zostaną wyprodukowane przy współpracy spółki resortu obrony i firmy Ikarus.

Minister podkreślił w czwartkowym wywiadzie, że planowane jest także odnowienie ochotniczych sił rezerwy i utworzenie małych jednostek obrony terytorialnej.

Jak powiedział, ma również powstać Sportowy Związek Obrony Kraju, gdyż “poprzez dyscypliny sportowe wiązane tradycyjnie z dyscyplinami wojskowymi można łatwo przyciągnąć młodzież i sprawić, że kariera wojskowa będzie dla niej atrakcyjna”. Związek ten ma mieć w powiatach ośrodki sportowe ze strzelnicami oraz salami, gdzie można uprawiać sporty walki. (PAP)

Bardzo mądre działania, ale akurat w tym przypadku w Polsce nie jesteśmy w żaden sposób wobec Węgier zacofani. Minister Macierewicz może nawet już wcześniej takie postulaty zgłosił, no może poza sportami strzeleckimi. W zakresie odbudowy przemysłu zbrojeniowego nie mam wątpliwości, że mamy do czynienia z dobrą zmianą.

O moich wizytach w Fabryce Broni “Łucznik” Radom wspominam. Byłem już dwukrotnie i za każdym razem spotykałem się z niezwykle przyjaznym przyjęciem. Mało tego, co prezes Suliga zapowiada, to i czyni. Najnowsze zapowiedzi na przyszły rok to karabinek GROT na rynku cywilnym oraz pistolet PR-15 Ragun. Nowością będą tzw. wiatrówki z Radomia. To całkiem ciekawy pomysł. Pisałem też o polskiej amunicji z Mesko, że praktycznie nie ma jej na polskim rynku. Odezwał się do mnie przedstawiciel fabryki i też liczę na owocne spotkanie z prezesem. Chciałbym przekazać oczekiwania polskich użytkowników i posiadaczy broni palnej.

Tak sobie pomyślałem, że jeszcze tylko sportem strzeleckim mógłby zająć się szef MON, może zaczęłoby się zmieniać na lepsze. Może wówczas wiceminister Zieliński przestanie straszyć posiadaczy broni, że obostrzy polskie regulacje, podporządkowując się obłąkańczym projektom Unii Europejskiej.

Chcę zwrócić także uwagę panów posłów, którzy ewentualnie będą czytali ten wpis, że z tej wiadomości i z przykładu Węgierskiego również wynika to, iż rozwój przemysłu zbrojeniowego w zakresie broni i amunicji strzeleckiej musi być związany ze sportami strzeleckimi i ogólnie z cywilnym strzelectwem. Bez tego się nie da zbudować stabilnego sektora przemysłu broni strzeleckiej. Można osiągnąć krótki wzrost, ale stabilizacja i rozwój nie jest możliwy. Rynek cywilny broni i amunicji ma potencjał zdecydowanie większy niż największa armia. Oczywiście piszę o stanie pokoju w państwie. Rynek cywilny to koło zamachowe, silnik, który jest zdolny rozpędzić zakłady produkujące broń i amunicję oraz utrzymywać je w stanie “rozgrzanym”. To zaś ma niebagatelne znaczenie dla  zdolności obronnych państwa.

Projekt ustawy o broni, który wczoraj był procedowany w Sejmie powinien leżeć w sferze zainteresowania nie tylko MSWiA, ale przede wszystkim Ministra Obrony Narodowej. Minister od spraw wewnętrznych nie ma zdaje się skrupułów w realizowaniu wizji Polaków bez broni, czyli w konsekwencji Polski bez fabryk broni i amunicji. Póki co mam nadzieję, że minister Macierewicz jest na przeciwnym biegunie.

  • Starypryk

    Widać wszędzie dookoła dochodzą do tych samych wniosków ,tylko nie u nas .

  • Jot Zet

    Panowie..taki pomysł narodził się w mojej pecynie…każdy chyba czytelnik i dyskutant tego bloga należy do jakiegoś klubu strzeleckiego…czyż nie? każdy kto ma broń musi kilka razy pokazać się na strzelnicy na zawodach czyż nie?
    no to może stwórzmy albo zdajmy się na gospodarza tego bloga by stworzył odpowiedni tekst poparcia dostępu do broni wydrukujmy i zadbajmy by taki tekst z tabelką w którą wpiszą się członkowie klubów pojawił się na każdych zawodach i przy rejestracji zawodników każdy wpisze tam swoje dane i podpisze się by po kilku tygodniach zebrać to do kupy i wysłać jako “głos społeczny poparcia liberalizacji dostępu do broni”
    to dużo roboty nie kosztuje a ile klubów tyle list i to się może zamienić w tysiące głosów poparcia….

    • Andrzej Turczyn

      Jakoś więcej szczegółów proszę, może na emaila?

  • Arkadiusz Kozieł

    A tak przy okazji można by upchnąć na rynek cywilny broń z magazynów wojskowych i zrobić tym miejsce na nowoczesną broń dla armii. Pistoleros bez problemu. Tylko trzeba by przerabiać automaty na semi i zejdzie toto w prywatne ręce w trymiga.
    Chyba nie przerasta to zdolności wojskowych rusznikarzy?

    • Robert N

      full auto przerobione na semi będzie zakazane (dyrektywa)