Macierewicz: “Legia Akademicka wpisuje się w odbudowę Wojska Polskiego” – moim zdaniem środowiska strzeleckie trzeba też widzieć w tej odbudowie

Legia Akademicka – program ochotniczego szkolenia wojskowego dla studentów – wpisuje się w wysiłek odbudowy Wojska Polskiego – powiedział szef MON Antoni Macierewicz, który spotkał się w środę ze studentami i kadrą Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Zwracał uwagę na zagrożenia, w tym cybernetyczne, ze strony Rosji, wyraził przekonanie, że przeszkoleni studenci zwiększą odporność także na te niebezpieczeństwa.

“Odbudowujemy Legię Akademicką jako formację ochotniczą, skupiającą przede wszystkim młodzież studencką. Liczymy na państwa szerokie uczestnictwo w tym programie” – zwrócił się Macierewicz do studentów.

“On się oczywiście wpisuje w program włączenia społeczeństwa, narodu, ale przede wszystkim młodzieży, w wysiłek odbudowy Wojska Polskiego jako nie tylko najbardziej nowoczesnej instytucji państwa, nastawionej na sięganie po najnowocześniejsze narzędzia wiedzy, najnowocześniejsze systemy wychowania, działania i realizacji dążeń poszczególnych jednostek, ale wojska także jako tego narzędzia, które naród i państwo powołują do życia po to, żeby zagwarantować niepodległości i całość własnej ojczyzny” – dodał minister.

Mówił o “obezwładnieniu w wymiarze intelektualno-moralnym”, jakie stało się udziałem wielu krajów, w tym Polski, w poprzednich dekadach.

Jak powiedział “wszyscy wychodzili z założenia, że nie jesteśmy się w stanie sami obronić”, a Rosja jawiła się jako potęga, “której nikt nie jest w stanie się przeciwstawić, a na pewno nie Polska”. Według Macierewicza, w latach 90. i na początku obecnego stulecia “formułowano tezę, że weszliśmy w świat, w którym nie ma wojen, nie ma zagrożeń, w którym jest zarysowana biblijna przypowieść, że baranek i wilk leżą koło siebie” a “tym barankiem była oczywiście Rosja”.

“Zapanowało przekonanie, że nie ma po co budować własnego niepodległego państwa, dążyć do tego, żeby było bezpieczne i sprawne i sprawne, ponieważ nie ma zagrożeń, weszliśmy w etap historii, który zagrożenia niweluje” – dodał

“Kosztem tego była okupacja najpierw Gruzji potem Krymu, Donbasu, kilkaset osób zamordowanych w malezyjskim samolocie strąconym przez Rosjan nad Ukrainą, tragedia smoleńska, kosztem tego jest coraz dalej idące zagrożenie ze strony człowieka (…), który rządzi Koreą Północną i mniej więcej raz na tydzień wystrzeliwuje rakiety balistyczne” – mówił szef MON.

Wyraził przekonanie, że “nie ma terroryzmu bez wsparcia państwowego, żadna grupa terrorystyczna nie jest w stanie działać dłużej niż pół roku, jeżeli nie ma finansowego, organizacyjnego i politycznego zaplecza państwowego”. “Jest jedno państwo na świecie, które generuje nieustannie terroryzm jako narzędzie walki przeciwko innym państwom. Tym państwem jest Rosja” – dodał, przywołując argumenty historyczne.

“Polacy, a przede wszystkim młodzież, obudzili się w roku 2010, kiedy spadła na nas tragedia smoleńska i od tego czasu mamy do czynienia ze wspaniałym odrodzeniem polskiego patriotyzmu, który wyrasta przede wszystkim spośród szerokich grup młodzieży” – powiedział.

“Polska jest obecnie przedmiotem ataku ze strony Federacji Rosyjskiej. Nie ma tygodnia, żeby systemy komputerowe MON albo kluczowych instytucji bezpieczeństwa państwa nie były ze strony rosyjskiej zaatakowane” – mówił. Wyraził przekonanie, że uczestnicy programu Legii Akademickiej zdobędą zdolności do przeciwstawiania się także takim zagrożeniom.

“Nie jestem największym fanem Ukrainy, nie jestem największym fanem różnych działań, zwłaszcza z przeszłości, które nas podzieliły, ale podziwiam to, jak Ukraińcy bronią swojego narodu i swojej ojczyzny”, bo – powiedział – „walec rosyjski wszedł na ich terytorium”.

“Ten sam walec może się zbliżyć do nas” – dodał, zwracając uwagę na znaczenie, jakie dla bezpieczeństwa Polski mają siły NATO rozmieszczone wzdłuż wschodniej flanki.

Wiceminister Michał Dworczyk zaznaczył, “siła wojska zależy nie tylko od armii zawodowej, ważne jest też, jak te siły zbrojne mogą zostać rozwinięte w czasie kryzysu”, podkreślając znaczenie przeszkolonych rezerw. Roczne potrzeby szkoleniowe pod tym względem ocenił na 30-35 tysięcy. Przypomniał, że tegoroczny plan wojska przewiduje przeszkolenie 12 tys. rezerwistów na potrzeby korpusu szeregowych w trzech turnusach. “Zostało jeszcze ponad 20 tys. wierzymy że studenci będą stanowili znakomitą część tej liczby” – dodał.

Program zakłada 30 godzin szkolenia teoretycznego na uczelni, i 21 dni szkolenia poligonowego zakończone nadaniem przydziału mobilizacyjnego i stopnia szeregowego rezerwy lub – w formie rozbudowanej 60 godzinami teorii i sześcioma tygodniami na poligonie dla zainteresowanych stopniem podoficera rezerwy.

Obecny projekt ma charakter pilotażu, w kolejnym roku akademickim MON zakłada, że jeszcze bardziej rozbudowany wariant umożliwi zdobycie stopnia oficera rezerwy. Dworczyk podkreślił, że choć będzie to ułatwienie dla absolwentów uczelni cywilnych zainteresowanych karierą w wojsku, nie będzie to “droga na skróty” do służby zawodowej.

Ks. prorektor prof. Ryszard Czekalski poinformował, że za udział w Legii Akademickiej będą przysługiwały wprowadzone przez system boloński punkty ECTS. Prorektor UKSW prof. Anna Fidelus zwróciła uwagę, że na uczelni prowadzono już wcześniej programy przysposobienia obronnego organizowane przez resorty nauki i obrony, uczestniczyło w nich ok. 50 studentów. Podkreśliła, że o zainteresowaniu obronnością świadczy popularność kierunku bezpieczeństwa wewnętrznego, który wybrało ponad 600 studentów.

Spotkaniu towarzyszyła wystawa sprzętu wojskowego – broni strzeleckiej, strzelnicy kontenerowej i bezzałogowych statków powietrznych.

Porozumienie o uruchomieniu programu Legii Akademickiej resorty edukacji i nauki zawarły w sierpniu br. Głównym celem programu w bieżącym roku akademickim 2017/2018 jest rozpowszechnienie wiedzy i umiejętności wojskowych pośród studentów i przygotowanie ich do wykonywania podstawowych zadań w ramach drużyny piechoty.

Legia Akademicka nawiązuje do ochotniczej formacji wojskowej utworzonej 11 listopada 1918 roku z młodzieży studenckiej uczelni warszawskich, przeformowanej w 36. Pułk Piechoty Legii Akademickiej. Program szkolenia Legii Akademickiej przewiduje po 30 godzin zajęć w pierwszym i drugim semestrze na uczelniach. Zwieńczeniem części teoretycznej będzie część praktyczna prowadzona w jednostkach i centrach wojskowych, która odbędzie się w przerwie wakacyjnej w roku 2018 r. Część praktyczna będzie trwać 42 dni gdzie połowa tej liczby zostanie przeznaczona na wyszkolenie szeregowego rezerwy oraz kolejne 21 dni będą poświęcone na przygotowanie podoficera rezerwy. Po pierwszych 21 dniach szkolenia praktycznego student będzie mógł złożyć przysięgę wojskową.

Udział w programie na dać studentom nowe umiejętności: zarządzanie sobą, i swoim czasem pracy zespołowej i wzajemnej odpowiedzialności, działania pod presją, podniesienie sprawności fizycznej.(PAP)


Nawet fajny pomysł, chociaż chyba Legia Akademicka jako organizacja proobronna już funkcjonuje.

Przy okazji tej sprawy nasunęła mi się taka myśl. Co by było gdyby całe środowisko strzeleckie, stowarzyszenia kolekcjonerskie, kluby strzeleckie potraktować (dostrzec) także jako element odbudowy i budowy Wojska Polskiego? Moim zdaniem byłoby to tylko potwierdzenie aktualnego stanu faktycznego. W nowym ruchu strzeleckim, tym który powstał po 2011 roku działam niemal od samego początku. Pierwsze podanie o pozwolenie na broń złożyłem 14 marca 2011 roku, tj. trzy dni po wejściu w życie zmienionej ustawy o broni i amunicji. Podanie miałem gotowe już wcześniej, ale czekałem aż wejdzie zmiana ustawy aby mieć pewność, że otrzymam pozwolenie na broń. Od tego momentu jestem bardzo uważnym obserwatorem tej dziedziny życia społecznego. Lokalnie w Koszalinie jestem prezesem dwóch stowarzyszeń, stowarzyszenia o charakterze sportowym oraz kolekcjonerskim i na tej podstawie mam ważne obserwacje.

Stowarzyszenie o charakterze kolekcjonerskim w dość dużej części składa się z żołnierzy i policjantów. Członkami mojego stowarzyszenia nie są tylko zupełnie młodzi żołnierze, mamy chyba ze trzech pułkowników. Nie ma jeszcze generała, ale to chyba tylko z tego powodu, że takie stanowisko nie występuje w Garnizonie Koszalin. Co stoi zatem na przeszkodzie, aby cały ruch strzelecki pan minister Antoni Macierewicz potraktował jako element odbudowy Wojska Polskiego. Przecież w istocie strzelectwo temu właśnie służy. Nauka strzelania jest po to, aby Polacy potrafili posługiwać się bronią, a umiejętność posługiwania się bronią to jedna z ważnych umiejętności obrońcy Ojczyzny, żołnierza. Zatem faktycznie jest tak, że kluby strzeleckie, stowarzyszenia kolekcjonerskie już służą odbudowie Wojska Polskiego. Tylko trzeba ten fakt zauważyć.

Dzisiaj uczestniczyłem w programie Kowalski & Chojecki na żywo. Było trochę o broni palnej i bardzo ciekawą myśl wyraził pastor Paweł Chojecki, a mianowicie taką, że Antoni Macierewicz wyartykułował zrozumienie dla potrzeby posiadania broni przez Polaków. Rzeczywiście, pisałem o tym niedawno, jak to na zjeździe liderów Klubów Gazety Polskiej Antoni Macierewicz powiedział: “każdy obywatel będzie mógł mieć broń, gdy…”. Z tym co po gdy nie bardzo się zgadzam, ale to nie jest teraz ważne. Najważniejsze jest wskazane zdanie, Antoni Macierewicz powiedział bowiem o każdym obywatelu z bronią palną. Nie  spierajmy się o formułę zdania, bo to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że szef MON dostrzega taką potrzebę, albo dostrzega takie pragnienie każdego Polaka. Gdyby było inaczej tak by nie powiedział.

Moim zdaniem czas aby minister MON objął ruch strzelecki swoim patronatem. Taką mam teraz myśl. Panie ministrze, niech Pan obejmie patronatem całe środowisko strzeleckie w Polsce, niech Pan nas potraktuje jako element odbudowy Wojska Polskie. Trzeba tu trochę posprzątać, trzeba pognać ubeków i pognać WSIoków. Ale ruch społeczny, który pojawił się po 2011 roku jest świeżym zjawiskiem do zagospodarowania.

  • TenSamJa

    Ja bym chętnie poszedł na ten układ tylko pod jednym warunkiem kałacha zabieram do domu jak w Szwajcarii.

    • DjAbra

      kałacha i wiadro ammo 😉 co ci po kałachu bez ammo 🙂

      • Pawel W

        Kałacha z bagnetem – wtedy raz kolbą, raz bagnetem 😉

        • Mozets

          A tam jak już tak dobrze idzie- to jeszcze worek granatów F1 i RG42 , trochę min POMZ-2M z demobilu trochę kijów do basseballa i 3 noże kuchenne.

    • Bartosz Alchimowicz

      I to tak na serio mogłaby być zachęta dla wielu ludzi. Na przykład – przychodzi Pan/Pani na przeszkolenie 2 tygodnie w roku z podstaw taktyki + strzelectwo z ocena jaka jest potrzebna do posiadania broni. Po tym dostaje delikwent możliwości kupienia broni bez zbędnych ceregieli (ze specjalną zniżką na MSBSA:) i trzymania jej w szafie. Fakty są takie, że pieniędzmi ludzi do WOT nie zachęcą (na budowie można spokojnie zarobić więcej i spokojniej). A ja osobiście na taki czy podobny układ bym poszedł.

      • Mozets

        Powtarzam student nie ma często na obiad ( z 1 porcji ruskich pierogów w Krakowie w barze przy ulicy Królewskiej) nie mówiąc ,że na wino w sobotę na imprezie też go nie stać. I będzie kupował broń? Nie byliście studentami. Student biedny jest.

  • Martin Berg

    Polecam ciekawe zestawienie ilosci broni i zabójstw https://reporters.pl/10042/zabojczy-pojedynek-noze-karabiny-41/amp/

  • Starypryk

    Zamysł jest prosty :szkolić, ćwiczyć mielić i urabiać ale broń boże żadnej broni .
    MON chyba nie specjalnie pali się do “bratania” z ruchem strzeleckim , oni chcą zielonych cywili których ściągną albo kasą albo jak w przypadku studentów potrzebnymi przez przypadek punktami .
    Przykro mi że widzę to tak pesymistycznie ale tak to mi się właśnie widzi .

  • Michał Kilanowski

    Nikt nie potrzebuje klubów strzeleckich, którym nie można wydać rozkazu i które powiedzą “sorki, w niedzielę nei mam czas”. Tworzy się struktury o określonym sposobie dowodzenia i kontroli. Dlatego nikt jeszcze nie rekrutuje po klubach, bo są za samodzielne

    • Bartosz Alchimowicz

      Dokładnie. Poza tym jeżeli szkolimy się za swoje pieniądze a państwo jeszcze robi nam ostro pod górkę to nikt nie pojedzie na jakiekolwiek szkolenie organizowane przez MON i nie będzie chciał mieć z tym nic wspólnego.

    • Navigare

      Bardzo poważnym błędem w określaniu fundamentów OT była całkowita ignorancja obecnych posiadaczy broni. To o nich najbardziej OT powinno zabiegać i wcale nie musi to być organizowane za pośrednictwem klubów. Część osób posiadających broń palną byłaby zainteresowana możliwością działania w OT, pod warunkiem traktowania ich serio – poważne szkolenia, a nie koszaro-godziny, zapewnienie im bezpieczeństwa w kwestii rejestru (inaczej oni pierwsi idą do odstrzału przez okupanta) oraz uczciwego potraktowania w kwestii światopoglądowej (chodzi o broń w domu, a nie w jednostce), ten problem dla ludzi którzy mają już ją w domu, może wydawać się nie istotny, ale jest to kwestia zasadnicza, ukazująca stosunek Państwa do Obywatela. Większość z ludzi którzy mają broń palną w domu, to poważne osoby o ustabilizowanej sytuacji życiowo-zawodowej, mający rodziny, dużo przedsiębiorców. Zastanówcie się kto ma więcej do stracenia w przypadku konfliktu, tacy ludzie którzy są już scementowani z Polską – czy młodziaki na których postawił obecny projekt OT i pozyskał ich bardziej na zasadzie: fajna przygoda w żołnierza, dla tych którzy nie dostali się do służby zawodowej.

      • Michał Kilanowski

        Oparto o stowarzyszenia pro-obronne jak np. Strzelcy RP, czy jakoś tak. Nie mniej przy nagonce na WOT opornie idzie wypracowanie ich autentycznych zadań. WOT ma być zapleczem dla tworzenia rezerwy dla armii regularnej i podczas konfliktu realizować (moim zdaniem) działania pomocnicze, takie jak konwojowanie, zabezpieczanie newralgicznych obiektów. A robi się durne larum, ze z czym na czołgi.
        I tu byłoby miejsce dla strzelców z klubów, zarówno do działań logistycznych jak i bojowych, wedle wieku, umiejętności chęci. Można by stworzyć dobrze funkcjonujące lokalne struktury. A co do reszty się zgadzam.

        • Krzysztof Jabłoński

          Nie, WOT nie będzie żadnym zapleczem rezerwy. WOT ma być kolejnym rodzajem sił zbrojnych złożonym z drużyn zdolnych do prowadzenia samodzielnych działań, w tym operacji na zapleczu nieprzyjaciela i terytorium częściowo zajętym przez wrogie siły.

          • Mozets

            Zgadza się i ma działać tylko i wyłącznie na swoim lokalnym terenie, na którym zna każdy krzaczek, strumyk i wąwóz . Którego broni jak własnego domu bo i rzeczywiście jego dom stoi na tym terenie. Ma bronić swich rodzin, żon i dzieci, matek i dziadków . Kolegów i przyjaciół. Całej lokalnej społeczności. Racja Krzysztofie. To doda im sił niespotykanych dla zaciężnego żołnierza walczącego np. w Afganistanie.
            kpt.M.Mozets. spec. uzbr.

        • Mozets

          Ja szkoliłem społecznie ( niemądry – opinia jednego SSR) ponad 20 lat strzelców w klubach i zaręczam , że wszyscy oni w razie czego wykorzystają swe umiejętności, które im wpoiłem – do obrony ojczyzny. Oprócz strzelań sportowych z racji mojego zawodu szkoliłem ich z budowy i użytkowania broni wojskowej , budowy i użytkowania granatów bojowych. Wypożyczałem tę broń z JW , szkolne granaty i zapalniki miałem w magazynie. Także maski pgaz , ubiory L2 opchem. Dozymetry . Wielu z nich poszło do wojska , wielu zostało oficerami i podoficerami.
          kpt.M.Mozets spec. uzbr. (jnwsws)

      • Mozets

        navigare a wiesz kto głównie jeszcze od czasów PRL ma broń??? O nich ma OT zabiegać? – jak zobaczysz co to za ludzie i co to za zawody zmienisz zdanie.
        kpt.M.Mozets spec. uzbr. (jnwsws)

  • Ale pan minister raczej na pewno nie czyta tego serwisu, więc zwracanie się do niego tutaj i w ogóle w internecie chyba nie ma sensu.

    • Mozets

      Może i ktoś z jego podwładnych z “prasówki” to czyta ale zwracanie się do ministra na portalu w 1 osobie jest bardzo niegrzeczne . To nie jest kumpel z baru piwnego “Pod bykiem”.
      kpt. M.Mozets

  • Tomasz Stelmach

    Wiecie co myślę. Jestem posiadaczem broni i szkolę się za własne pieniądze na kursach. Z racji na charakter pracy i to że mam 43 lata nie za bardzo widzę siebie w WOT. I dlatego uważam, że system obrony kraju powinien składać się nie tylko z zawodowej armii i żołnierzy WOT. WOT powinien być lepiej uzbrojony w broń wsparcia i bardziej manewrowy. Natomiast rola jaką przypisują generałowie WOT powinna być przypisana ludziom takim jak ja. Przykładowo trenuję w miejscowym klubie strzelectwo bojowe i obronne (dwie różne sprawy). Państwo powinno szkolić ludzi takich jak ja także w udzielaniu pomocy rannym, łączności wojskowej, obsłudze granatników przeciwpancernych, granatów, min, kursy dla snajperów. Państwo zgodziło się dać mi pozwolenie na broń czyli przekazywanie mi takiej wiedzy jest w miarę bezpieczne. Jako posiadacz broni, amunicji i oporządzenia powinienem wiedzieć gdzie mam się z nią udać w razie zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Dowodzić może człowiek który jest żołnierzem i szkoli nas na strzelnicy. Pobieramy np. granatniki RPG-7 i pociski do nich, które były by przekazane przez wojsko do zbrojowni naszemu klubowi długo przed konfliktem i bronimy np. razem z armią przeprawy na Wiśle w naszym mieście albo jakiejś dzielnicy. Umówmy się że było by strasznie słabe gdyby w razie konfliktu i towarzyszącego mu chaosu jako przeszkolony cywil z bronią zastał z problemem co mam robić. Zawsze można bronić chaty przed szabrownikami, albo jechać do rodziny i pilnować by im się nic nie stało. I tak bym chyba zrobił na dzień dzisiejszy.

  • Tomasz Stelmach

    Wiecie co myślę. Jestem posiadaczem broni i szkolę się za własne pieniądze na kursach. Z racji na charakter pracy i to że mam 43 lata nie za bardzo widzę siebie w WOT. I dlatego uważam, że system obrony kraju powinien składać się nie tylko z zawodowej armii i żołnierzy WOT. WOT powinien być lepiej uzbrojony w broń wsparcia i bardziej manewrowy. Natomiast rola jaką przypisują generałowie WOT powinna być przypisana ludziom takim jak ja. Przykładowo trenuję w miejscowym klubie strzelectwo bojowe i obronne (dwie różne sprawy). Państwo powinno szkolić ludzi takich jak ja także w udzielaniu pomocy rannym, łączności wojskowej, obsłudze granatników przeciwpancernych, granatów, min, kursy dla snajperów. Państwo zgodziło się dać mi pozwolenie na broń czyli przekazywanie mi takiej wiedzy jest w miarę bezpieczne. Jako posiadacz broni, amunicji i oporządzenia powinienem wiedzieć gdzie mam się z nią udać w razie zagrożenia bezpieczeństwa państwa. Umówmy się że było by strasznie słabe gdyby w razie konfliktu i towarzyszącego mu chaosu jako przeszkolony cywil z bronią zastał z problemem co mam robić. Zawsze można bronić chaty przed szabrownikami, albo jechać do rodziny i pilnować by im się nic nie stało. I tak bym chyba zrobił na dzień dzisiejszy.

    • Mamako

      Państwu nie zależy na szkoleniu cywili. Państwu zależy na szkoleniu tych, którym można wydawać rozkazy.

      • Mozets

        W razie wojny rozkaz jest jedyną komunikacją na linii dowódca podwładny. Oczywiście, że wojsko nie istnieje bez rozkazu – kto tego nie rozumie powinien zapisać się do baonu mameluków sanitarnych. Albo kompanii herodów. W ostateczności do podwodnej orkiestry przeciwlotniczej.
        Wyobrażasz sobie komendę ( rozkaz) kaprala do drużyny piechoty gdy w pobliżu upadł granat . I tutaj podaję 2 wersje :
        1 – “panowie szeregowcy czy bylibyście uprzejmi szybko położyć się na ziemi bo w pobliżu upadł granat npla , który za sekundę wybuchnie i pourywać wam może nóżki i rączki ???”
        2 wersja – “PADNIJ !!!”
        mamako wybierz sobie właściwy rozkaz… ;)))
        kpt. M.Mozets spec. uzbr.

        • Mamako

          Nie uznaję tego, że “w razie wojny każdy obywatel jest żołnierzem” – jak to tak, skoro w razie wojny państwo będzie chciało skonfiskować Ci broń? No i co to za żołnierz bez przeszkolenia ? W razie wojny potrzebni są uzbrojeni żołnierze i uzbrojeni cywile. Ja chcę pozostać cywilem. I do tego sprowadza się mój komentarz: państwu nie zależy na szkoleniu cywili, tylko żołnierzy, którym może wydawać rozkazy.

          • Mozets

            Nie bardzo Ciebie rozumiem mamako chyba dlatego, że jestem tępym trepem . Rozumiem, że nie lubisz mieć nikogo ani nad sobą ani pod sobą. To upraszcza sprawę.Rozumiem Rambo. Seagal. W czasie wojny jest tyle leżącej odłogiem broni, że możesz sobie ponakładac tego na plecy nawet 200 kg. Wtedy nogi ci się ugną i się przewrócisz. Ja mówiłem, że wyszkoliłem tysiące cywilów w klubach strzeleckich i nie byłem państwem tylko panem instruktorem.
            kpt.M.Mozets specjalista uzbrojenia

          • Mamako

            Ja też Pana nie bardzo rozumiem. “W czasie wojny jest tyle leżącej odłogiem broni, że możesz sobie ponakładać tego na plecy nawet 200 kg” – hmm… Historie wojen i powstań raczej wskazują odwrotną tendencje – chętnych wielu a broni i amunicji brak. Gdyby faktycznie broni było dużo, to nie trzeba by było jej konfiskować cywilom.

            Mówi Pan o szkoleniach cywili. Czy Pan Instruktor dostał jakąś pomoc od państwa za swoje szkolenia cywili? Zapewne nie. To tylko potwierdza moją tezę: państwu nie zależy na szkoleniu cywili. Państwu zależy tylko na żołnierzach, co w domu broni nie mają, dostają ją w razie konfliktu i strzelają tam, gdzie “elyta” wskaże.

            Nie rozumiem też tego Rambo – w razie wojny chciałbym mieć broń, by móc bronić swojego domu. Jako żołnierz dostałbym rozkaz walki na froncie z dala od rodziny, co mi w ogóle nie pasuje. Nie mam prawa samemu decydować czego i jak chcę bronić? Czy to podejście czyni ze mnie przysłowiowego Rambo?

            Podsumowując, dzisiaj rządzący mówią (nie dosłownie): “Chcesz nauczyć się strzelać i nabrać umiejętności w razie wojny? Zostań żołnierzem, a od czasu do czasu pozwolimy Ci postrzelać. Oczywiście w domu broni mieć nie będziesz, bo jesteś debilem i nie ufamy Ci. Broń dostaniesz jedynie na czas szkolenia i zachęcamy Cię, byś na własną rękę też się się douczał, ale na atrapach broni, bo sobie krzywdę [debilu] zrobisz. Idź i umieraj za nas, bo my [rządzący] tak chcemy!”. Ja bym chciał jednak inną treść: “Obywatelu! Umiejętność strzelania są ważne, zatem zachęcamy Cię do samodzielnego zainteresowania się tematem! Chcemy, byś w domu posiadał broń i uczył się z niej strzelać. Organizujemy szkolenia, po których, jak będziesz chciał, będziesz mógł zostać zawodowym żołnierzem.”. Prościej już tego nie wytłumaczę.

          • Mozets

            Z tego co napisałeś mamako coś się zaczyna wyłaniać. Z Twoich wszystkich postów – bo przeczytałem je wszystkie w tym zagadnieniu i nie tylko. W sprawie posiadania broni prywatnej przez praworządnych obywateli ( nie maszynowej i nie wojskowej) jesteśmy zgodni w 100%. Ja po to szkoliłem ponad 20 lat strzelców, by mieli oni nawyki i umiejętność doskonałego i odpowiedzialnego, bezpiecznego posługiwania się bronią. I by mogli kupować sobie broń w zależności od swoich możliwości finansowych – bardzo drogą, najlepszych wytwórni lub broń tańszą. Moim zdaniem zwykłemu obywatelowi jakich jest setki tysięcy ( bo wielu nie chce mieć broni, w tym większość kobiet, dzieci nie mogą , chorzy psychicznie nie mogą, Jehowcy i Mormoni, pacyfiści wręcz czują odrazę do broni) wystarczy strzelba typu ”
            pump action” i broń krótka – rewolwer lub pistolet. W Polsce nie można wprowadzić zasady sprzedaży broni na prawo jazdy. Komuniści od 1944 roku pozbawili nas (Polaków etnicznych ) naturalnego prawa do posiadania broni bo groziło to im rewolucją jak w Poznaniu, na Węgrzech. Ich władza opierała się na bagnetach Stalina i wyszkolili sobie ( i szkolą do dzisiaj) całą armię homosovieticus , którzy nie chcą np. wywalenia na zbity pysk całej armii postkomunistycznych sędziów, razwiedki wojskowej i tajnej policji , agentów wpływu i ludzi , którzy na “transformacji” ustroju zrobili błyskawicznie fortuny , okradając Państwo – czyli Ciebie i mnie. Oni choć nie zajmują dzisiaj eksponowanych stanowisk w Polsce – dalej rządzą krajem. Środkami przekazu, tajnymi służbami, gospodarką. Oni wszyscy mają broń. Nie chcą jej dla Ciebie. I to oni jako opozycja nie mówią wyraźnie, że gdybyśmy chcieli odsunąć ich zdecydowanie od tej zakamuflowanej i intratnej władzy – zrobią wszystko by nas powstrzymać ( ulica i zagranica) wszak ich ustawione finansowo przez 70 lat rodziny i totumfaccy żyją jak pączki w maśle. Po co im taki uzbrojony mamako , który na ulicy , gdy dojdzie co do czego – może im wypalić w czerwony łeb. Natomiast będą głośno krzyczeć, że minister i władza nie wierzy Polakom . ( Nie wierzy – ale im właśnie). Zauważ, że wśród Polaków (?) jest około połowa zwolenników postkomunistycznego porządku a połowa romantycznych ( jak Ty) zwolenników prawdy, sprawiedliwości i odpowiedzialności i nie ma wiele do gadania tamci są krzykliwi i nawet opłacani przez niby naszych przyjaciół z Rosji i z Niemiec , przez Sorosa m.innymi. Państwa nie rozkradanego, państwa silnego gospodarczo i politycznie , armii silnej i wyszkolonej i obywateli stojacymi murem za tą broniąca obywateli Armią zawodową i również WOT i Obroną Cywilną. Nawet w USA, gdzie obywatele od setek lat dosłownie śpią z bronią pod poduszką a w stojakach mają broni ile chcą – nie w każdym stanie można kupić broń ot tak na prawo jazdy. Kraj (USA) , który nie był okupowany przez Sowiety, kraj w którym nie wybito prawie do nogi inteligencji i nie zastąpiono jej sługusami Stalina i Breżniewa. Kraj w którym prezydentem nie był największy zdrajca narodu i pachołek Czerwonej Armiii Kremla Margulis, Wolski , czy jak tam ta matrioszka ( mój były przełożony) się tam nazywała. Sam wiem będąc w Armii ilu jest tam zawołanych miłośników Kraju Rad. Trzeba było trzymać język za zębami. W wielu jednostkach do dzisiaj nie wiedzą do końca czy są w Układzie Warszawskim czy w NATO. Politrucy wyszkolili sobie całą armię następców ( “wychowawczych”). Cała Północ Polski, Pomorze, Zachód , w dużej mierze głosuje w wyborach na lewiznę bo to są emeryci z LWP, ich synowie, wnuczkowie. Żyją w kwaterach, które im dało LWP i czują się zobowiązani dawnym szefom i politrukom, którzy żyją dalej wśród nich jako byli komisarze wojskowi i ich kapłani ( przebrani w mundury aktywiści partyjni). To zamknięte, hermetyczne społeczności nie asymilujące się do miejscowej ludności. Zresztą na tamtych terenach ( Pomorze, i część zachodnich województw aż po Lubuskie i Zieloną Górę to silne wpływy we władzach lokalnych ludności ukraińskiej ( oni mówią łemkowskiej) niechętnej Polakom i niechętne silnej władzy państwowej jeśli ta ugruntowuje np. prawdę historyczną , ukróca łapownictwo i stanowiska samorządowe po znajomości i pochodzeniu. (Mało skutecznie). Zobaczcie jakie kolory mają flagi miasteczek w tych województwach, jakie barwy przeważają. Po co to piszę ( a pisałem wielokrotnie). Rządzenie państwem wymaga rozważnych decyzji. I teraz wyobraźmy sobie, że błyskawicznie z dnia na dzień ustanowione zostaje prawo o nieskrępowanym zakupie broni. I kupuje je ta połowa chętnych do tego “polaków” z nadania PKWN, MO, UB, razwiedki, agentury, zglajszachtowanego sądownictwa , byłego ORMO i ZOMO, KOD, tęczowych, transwestytów, itp. I również ci romantyczni , tęskniący za przedwojenną Polską niedobitkowie inteligencji, ziemiaństwa, oświeconego chłopstwa i emancypowanej klasy robotniczej. Czyli mądrego i patriotycznego proletariatu. ( ale biednego bez pieniędzy). I dochodzi do starcia na ulicach Warszawy, Wrocławia, Gdańska, ( Poznań nie pojdzie za postkomunizmem bo pamięta rok 1956) . Bialystok ze swymi niezapomnianymi ideami o republice Sowieckiego Kraju Rad. Komunizujące po wojnie wioski lubelszczyzny. I odwrotnie : patriotyczna i głęboko wierząca ludność Małopolski, Podkarpacia ,Podhala czyli dawna Galicja nie zrusyfikowana i nie zniemczona, nie zgermanizowana. Przechowująca silne tradycje niepodległościowe NARODU. I idźmy dalej: konfiskowanie broni obywatelom robili okupanci niemieccy i sowieccy ( i strzelali w głowę Polakom z tego powodu) i ich następcy komuniści – do dzisiaj to trwa. Bez strzelania w tył czaszki tylko ( dzisiaj) . Ja jako instruktor nie chciałem żadnego wynagrodzenia od nikogo, bo to było moje hobby i idee-fix na bazie patriotyzmu. Nauczono mnie tego w domu o tradycjach ziemiańskich. Byłem zawodnikiem wyczynowym w strzelectwie i dalej jestem sympatykiem strzelectwa i uzbrojenia. Mam wykształcenie wojskowe , kierunkowe uzbrojenia. Natomiast do działalności strzeleckiej dostawałem za darmo uprawnienia , broń strzelecką , amunicję za darmo do 1988 roku później od roku 1989 po cenie hurtowej dla strzelców. Bezpłatnie strzelnice sportowe – strzelcy tylko o nie dbali, konserwowali. To się zmieniło za rządów lewicy i Tuska. Strzelnice nawet LOK-owskie zaczęli cichcem przejmować ( z namaszczenia władz wojskowych LOK) byli synkowie sekretarzy partyjnych i ich krewni i znajomi królika. Niby nie na własność ale stanie się to lada dzień. Od wtedy właśnie te “statutowe” obiekty ( społeczne) zaczęły działalność komercyjną i trwa to do dzisiaj. Statut sobie – kasa sobie. Młodzież uciekła ze strzelnic bo kogo było stać np. na 500 zł wpisowego. I opłaty stanowiskowe i opłaty za amunicję ( wiadomo geszeft musiał się rozwijać). Zrezygnowałem ze społecznej pracy z tymi towarzyszami. Zresztą robili wszystko bym się wyniósł. Teraz sprawa obrony osobistej: oczywiście każdy kto chce powinien mieć prawo do broni lokalowej bez żadnych utrudnień. Do obrony domu, rodziny, własności. Jako wojskowy zawodowy fachowiec nie przekonuje mnie tylko “obrona domu przed nieprzyjacielem w czasie wojny z broni osobistej “. Po jednym strzale z okna twojego domu npl wybija całą chałupę do nogi a zabudowanie puszcza z dymem. Co innego jeśli jesteś żołnierzem WOT, nie działasz sam jak rambo z łukiem tylko działasz w składzie pododdziału , który walczy zgodnie z zasadami walki , jest wyposażony w broń ciężką maszynową, strzelców wyborowych, sanitariuszy, łączność , broń ppanc, rozpoznanie – jest dowodzony przez wyszkolonego dowódcę utrzymującego łączność z innymi oddziałami w tym siłami wsparcia: z artylerią i lotnictwem . Chroni cię prawo wojskowe międzynarodowe. Nie można legalnie strzelić ci w łeb jak npl traktuje uzbrojonego cywila bez munduru i przydziału. To możesz robić ale mało skutecznie z broni osobistej i w razie konfrontacji z nplem najprawdopodobniej szybko zginiesz. Potraktują cię jak “bandytę uzbrojonego”. Nie masz szans w starciu z regularnym wojskiem. Reasumując broń wojskową maszynową i inną własności wojska dostaną przeszkoleni członkowie oddziałów WOT. Sądzę, że to nastąpi niedługo w ciągu następnego roku lub na początku kolejnego. Jak już organizacja WOT ( i tak szybka jak na warunki wojskowe) okrzepnie i rząd “okrzepnie”. Na razie walczy z “ulicą i zagranicą” Tuskiem jako wrogiem rządu, postkomunistyczną opozycją w państwie , razwiedką, postkomunistycznymi sądami, wrogimi rządowi i Polsce stacjami TV na pasku Axela Springera , prasą i niesamowitym naciskiem antypolskim Niemiec, Francji ( sic! członków NATO jako i my!!!) Że Rosji to dotyczy to oczywiste. Na końcu nie chcę Cię zdołować mamako , ale na żołnierza zawodowego się nie nadajesz i dobrze – nie każdy musi nim być. Ale Polakiem bądź – nawet jak nie wszystko pojmujesz z tej gmatwaniny walki propagandowej i dezinformacyjnej wewnątrz kraju. Ja jak mam watpliwości co do intencji władz stosuje starą prawniczą zasadę : komu to przynosi ( zysk, korzyść) i żeby to dobrze zrozumieć trzeba znać historię naszego narodu i państwa polskiego tylko nie tą z podręczników historii z lat PRL-u. Po owocach ich poznacie (Biblia).

            Kto doczytał do tego miejsca i nie zasnął – stawiam mu kawę lub piwo.

            kpt. M.Mozets specjalista uzbrojenia, instruktor strzelectwa , sędzia strzelectwa sportowego.

          • Mamako

            Przeczytałem cały komentarz. Muszę docenić fakt przejrzenia moich innych komentarzy, by zapoznać się z moim stanowiskiem. W zamian postaram się też przeczytać znaczną część Twoich komentarzy.

            Myślę, że jesteśmy zgodni niemal w każdym aspekcie. Gdy mówiłem o broni w rękach cywili w razie wojny, to głównie miałem na myśli walkę z bandytyzmem i szabrownictwem – zdaję sobie sprawę, że nie miałbym szans ze zorganizowanym uzbrojonym oddziałem i byłbym skończonym idiotą myśląc inaczej.

            Co do zakupu broni na prawo jazdy, to osobiście jestem za, ale racjonalny reglamentowany dostęp mnie zadowala – lepszy rydz niż nic. Jeśli przeciętny praworządny i zdrowy Kowalski bez większego nadmiaru gotówki i bez uznaniowości będzie mógł legalnie posiadać i nosić broń, to się godzę na takie obostrzenia. Coś na wzór prawa Czeskiego mi pasuje. Jest tylko jedno bardzo kluczowe pytanie: KTO wydaje pozwolenia? Postkomuniści czy romantyczni?

            Wiem, że “chroni [mnie] prawo wojskowe międzynarodowe. Nie można legalnie strzelić [mi] w łeb”, ale wcale mnie to nie uspokaja. To tak, jak mówić, że nie potrzebuje na co dzień chodzić z bronią, bo napaść jest nie legalna, więc mi się nie zdarzy. To jest po prostu zbyt naiwne, by polegać na prawie w sprawach dotyczących mojego życia. Przezorny zawsze ubezpieczony, czytaj: uzbrojony.

          • Mozets

            Argument o szabrownictwie mnie przekonuje i tak to rozumiałem – jednak nie chciałem ułatwiać Ci własnej wypowiedzi, bo jak widać wcale tego nie potrzebujesz. Prawo międzynarodowe ( wojskowe, wojenne) istotnie nie chroni przed strzałem w czerep , ale jeśli jest znane przez dowódców na polu walki – sprzyja jego przestrzeganiu. Po wojnie często udaje się złapać odpowiedzialnych i powiesić ich na konopnym sznurze. To hamuje wyczyny zbrodniarzy w czasie wojny. Patrz Norymberga – ale już nie dotyczyła ona zbrodni katyńskiej, polityka mocarstw jest poza prawem. Ostrzeżony to rzeczywiście – uzbrojony. Znając niebezpieczeństwo można z nim walczyć. Gorzej gdy przeciwnik jest nieznany i ciosy spadają z niewiadomego kierunku. To najgorsza sytuacja dla czlowieka. Chodzić z bronią non stop może rzeczywiście nie trzeba. Ale to zależy od własnej oceny niebezpieczeństwa. Ja idąc przez miasto w nocy zawsze zabieram ze sobą nóż szturmowy, wojskowy ( opanowałem nawet już dawno dość precyzyjne rzucanie nim na odległość około 6- 8 kroków) , i w rękaw kurtki wkładam dość spory kawałek styliska od łopaty z pętlą z rzemienia jako uchwyt. ( wiem nie wolno, ale tak jak mówisz nielegalnie też mogę dostać w czerep w ciemnej uliczce i żaden policjant mi nie pomoże). Czasem zabieram doskonałą ( pneumatyczną ) replikę rewolweru Smith& Wesson. Wygląda identycznie jak prawdziwy. Raz udała mi się ta mistyfikacja gdy w nocy żul wyciagnął nóż żądając portfela . Ja wyciagnąłem swój rewolwer i kumpel żula który go ubezpieczał z ciemnego miejsca pod sklepem wrzasnął do niego : UCIEKAJ!!!.
            I tak uratowałem 280 zł.
            Ale ja jestem wyszkolonym byłym trepem i umiem opanować strach.Nawet uczono nas lekceważenia śmiertelnego niebezpieczeństwa i pogardy dla życia gdy trzeba wykonać zadanie . ( Trepy to straceńcy). Nie można tego wymagać od wszystkich .
            kpt. M.Mozets (jnwsws)

    • Mozets

      Tomaszu w razie wojny każdy obywatel jest żołnierzem. Nie byłeś w wojsku? Jeśli nie – złóż swój akces do OC w Twojej miejscowości ujmą Cię w planie na wypadek W. A potrzebę szkolenia ( doskonalenia kierunkowego) – stricte wojskowego zgłoś do WKU jako ochotnik nie do WOT ale kandydat na wyszkolonego rezerwistę.
      Jesteś kandydatem na dobrego żołnierza rezerwy , bo nie czekasz na rozkazy ( jak zły żołnierz) lecz wychodzisz im naprzeciw. Powodzenia.
      kpt.M.Mozets spec. uzbr.

  • PK

    A ja uważam, że za mocno pan wierzy w ministra Macierewicza. Bo właśnie ta część zdania po “gdy” jest tutaj najważniejsza. Wynika z niej dość jasno, że Pan Minister mówi “nie na mojej zmianie”, tylko bardziej dyplomatycznie (i to nie jest jego pierwsza wypowiedź w tym tonie). W gruncie rzeczy jest to to, co mówił Jarosław Kaczyński – czyli teoretycznie Polacy mogli by posiadać broń, ale “nie dorośli”.

    • Mozets

      W ministrow nie należy wierzyć. Wierzyć należy w Boga. A władzy patrzeć na ręce. Każda władza nie pilnowana ulega zepsuciu. Tylko bez histerii i pochopnych sądów. Osąd wymaga rozwagi i madrości. Z mądrością jest najgorzej.

    • Mozets

      Mam pytanie – jak oceniasz obecnego Ministra ON ? :
      1- lepiej od Klicha i Siemoniaka
      2- gorzej od Klicha i Siemoniaka