Obrona konieczna z wykorzystaniem broni palnej – przypadek z życia wzięty i praktyczne porady prawnika

Dzisiejszy wpis będzie dzielił się na dwie części. Pierwsza część to wywiad z człowiekiem, który najpierw przeżył atak i użył broni palnej do obrony własnej, a następnie wpadł w tryby prawne naszego złowrogiego państwa. Ta sprawa moim zdaniem jest szczególna, bo dotyczy obywatela, który jest przywiązany do inwalidzkiego wózka i w żaden sposób nie miałby szans na uzyskanie w Polsce pozwolenia na broń w celu ochrony osobistej, a bronić się musiał, bo atakował agresywny i pijany człowiek trzymający zbitą butelkę w ręku.

Druga część to napisany bardzo praktycznie przez adwokata poradnik dla tych wszystkich, którzy kiedyś będą mieli do wyboru ulec zagrożeniu życia lub zdrowia lub odeprzeć atak z użyciem broni palnej. Niestety w Polsce czekają na kogoś takiego traumatyczna droga urządzona mu przez policjantów, prokuratorów i sędziów. Niestety Polska to bardzo nieprzyjazny obywatelom kraj.


AT: Czy może Pan czytelnikom bloga trybun.org.pl opowiedzieć co wydarzyło się w Pana życiu 9 lipca zeszłego roku, w biały dzień.

M: Na co dzień poruszam się na wózku inwalidzkim, nie mogę chodzić. Z uwagi na to, że moje otoczenie jest dość niebezpieczne starałem się mieć ze sobą rewolwer czarnoprochowy. Nie potrafię biegać, przed bandytami nie jestem w stanie uciec, a chcę być bezpieczny.

Tego dnia jechałem wzdłuż parku gdy zobaczyłem dwóch mężczyzn, byłem pewny, że gwałcącą kobietę. Nie miałem jak do nich pobiec, aby ją obronić. Droga do nich prowadziła przez krzaki, trawę, na wózku nie było szans tam wjechać. Zacząłem krzyczeć do nich wulgarnie. Myślałem, że to ich wystraszy, a przy okazji chciałem wywołać zamieszanie, licząc na jakąś pomoc.

Jeden z tych meneli wstał wziął w pewnym momencie ubitą butelkę do ręki i zaczął biec w moim kierunku. Wyjąłem mój rewolwer i krzyknąłem: stój bo strzelam! Atakujący mnie człowiek nie zareagował, biegł nadal do mnie z niebezpiecznym przedmiotem w ręku. Strzeliłem w powietrze. To był strzał ostrzegawczy. Miałem nadzieję, że on się przestraszy. Atakujący mnie mężczyzna był tak strasznie pijany, że nie wystraszył się strzału i nadal szybko zbliżał się do mnie. Strzeliłem drugi raz, tym razem w nogę. Trafiłem celnie w lewą nogę poniżej kolana. Łobuz runął przede mną z impetem. Gdy próbował się podnieść z ziemi złapałem za lufę rewolweru i walnąłem go rękojeścią w głowę.

Strzał w nogę i uderzenie w głowę ostudziło bandziora i próbował uciekać. Na szczęście nie był w stanie, doszedł do jakiejś ławki i tam złapała go policja.

Drugi bandzior, który chyba na skutek strzałów uciekł.

AT: Co było dalej, co zrobili policjanci, którzy przybyli na miejsce? Czy była jakaś dalsza sprawa? Odczucie społeczne jest takie, że powinien pan na miejscu otrzymać pochwałę za postawę obywatelską.

M: W miejsce nagrody i pochwały natychmiast po tym zajściu zostałem przez Policję zatrzymany. Odebrano mi broń i zamknięto na komisariacie Policji, czekałem co o moim losie postanowią tzw. organy ścigania. Przeszukano mi mieszkanie, gdzie zostały zabezpieczone przedmioty związane z posiadanym przeze mnie rewolwerem, na którego posiadanie nie jest wymagane przecież żadne pozwolenie.

Następnego dnia zrobiono ze mnie podejrzanego, a agresor uczestniczący w obrzydliwym przestępstwie wobec kobiety stał się pokrzywdzonym. Nie zostałem oskarżony o usiłowanie zabójstwa, a o to, że spowodowałem uszkodzenie narządów ciała człowieka powyżej dni siedmiu. Na szczęście zostałem wypuszczony na wolność, pewnie przez moją niepełnosprawność. 

Po kilku dniach dostałem postanowienie z prokuratury, że powołano biegłego, który ma min. odpowiedzieć na pytanie czy mój stan zdrowia nie sprzeciwia się przebywaniu przeze mnie w warunkach zakładu karnego czy aresztu śledczego.

Szczerze pisząc przestraszyłem się dość poważnie. Myślałem, że pójdę siedzieć.

AT: Czy pańska sprawa jeszcze trwa?

M: Sprawa w prokuraturze trwała przez ponad pół roku. Przez ten czas stałem pod zarzutem popełnienia poważnego przestępstwa. Od początku byłem pewny, że to nie jest żadne przestępstwo, a obrona mojego życia lub zdrowia. Nie wspominam nawet o tym, że strzelając wystraszyłem łobuza, który napastował kobietę. Na końcu prokurator umorzył sprawę uznając, że działałem w obronie koniecznej.

Napisałem skargę aby wyższa prokuratura zainterweniowała. Nie wiem co zadziałało, że prokurator, który tak naprawdę od początku miał ten sam materiał dowodowy, nagle doszedł do wniosku, że to jednak była obrona.

AT: Chciałby Pan coś przekazać czytelnikom bloga?

M: Nie mogłem o tej sprawie wcześniej mówić. Trwało postępowanie. Dzisiaj sprawa jest już umorzona, odetchnąłem z ulgą, jestem niewinny w świetle prawa.

Nie wiem czy następnym razem podjąłbym obronę. Prawo, postawa policjantów i prokuratorów skutecznie zniechęciła mnie do tego. Czuję się sponiewierany przez tą sprawą. Za niewinność przez wiele miesięcy musiałem bać się czy mnie na końcu ktoś nie zamknie w więzieniu.

Nie podoba mi się to jak mnie potraktowano.

AT: Dziękuję za rozmowę.


Ta sprawa wydarzyła się w czyimś życiu, a może się wydarzyć w życiu każdego kto postanowi bronić się z użyciem broni palnej. Pamiętajcie, że Polska to nie Ameryka, tu obywatel jest niczym, jest prochem, z którym organy państwa mogą zrobić wszystko. Oczywiście dla jego dobra i w imię walki o praworządność.

Chciałbym aby Polacy zapragnęli zmiany. Taka Polska musi na początek wywoływać w Polakach zwyczajne obrzydzenie i złość. Polacy powinni zrozumieć, że muszą brać sprawy w swoje ręce, każdego dnia, w każdej chwili, wszystkimi siłami muszą dążyć do zmiany tego złowrogiego zwykłym Polakom systemu. Zupełnie dobre sprawy, zaangażowanie w sprawy społeczne, to zupełnie elementarne zaangażowanie.

 

Teraz druga część wpisu, praktyczne porady prawnika – adwokata Krzysztofa Kuczyńskiego, ze strony gss.gda.pl

Obrona konieczna z użyciem broni palnej Część I. Prawo do obrony:

Download (PDF, 976KB)

Obrona konieczna z użyciem broni palnej Część II: Formy i skutki przekroczenia granic obrony koniecznej:

Download (PDF, 1.09MB)

Obrona konieczna z użyciem broni palnej Część III. Strzeliłeś? Szykuj się na proces. Wskazówki praktyczne:

Download (PDF, 1000KB)

  • Zenon Padalec

    Milicja musiała być podejrzliwa, przecież wiadomo że hobby inwalidów to mordowanie meneli…

    • Jan Juruś

      bardzo możliwe że gdyby nie jeździł na wózku to prokurator nie oskarżyłby go o ciężkie uszkodzenie ciała a o usiłowanie zabójstwa

  • Karol Kłaczyński

    Czy są dostępne linki medialne dotyczące tej sprawy? Albo jakieś linki związane z tą sprawą? (do udostępniania z tym artykułem)

    • Andrzej Turczyn

      Ta sprawa nie dotarła do mediów. Światło dzienne ujrzała po zakończenia sprawy dopiero tu.

      • Dariusz Rosiecki

        Ale okazało się że żadnego gwałtu nie było, to była pijacka libacja zakończona sexem, i interwencja była niepotrzebna . Zaznaczyć trzeba że ten pan regularnie trenuje na strzelnicy,a co by było gdyby ten pan zastrzelił przypadkową osobę, wiem że jest pan za powszechnym dostępie do broni palnej

        jestem za ale-właśnie ALE pod wieloma rygorystycznymi przepisami. Zbyt wiele osób chce mieć broń (przy pasku i nie jara go strzelanie do tarczy) cytat z dyskusji w internecie. POSIADANIE BRONI TO WIELKA ODPOWIEDZIALNOŚĆ trzeba o tym ciągle przypominać poruszając ten temat.

        • Andrzej Turczyn

          Po pierwsze interwencja z bronią w ręku nie polegała na strzelaniu do ludzi w lesie, cokolwiek oni tam robili. Na etapie gdy wszyscy byli w lesie interwencja polegała na tym, że pan na wózku krzyczał, a nie strzelał. Taka interwencja nikomu niczego nie czyniła. Użycie broni nastąpiło wówczas gdy pijany gość z buteleczką zaczął biec do pana na wózku. Tu bez broni nic zrobić nie można było.
          “Zaznaczyć trzeba że ten pan regularnie trenuje na strzelnicy” – znaczy wiesz coś czego ja nie wiem, ale uznaję że to prawda. Zatem zdanie po tym jest kompletnie niedorzeczne. ” co by było gdyby ten pan zastrzelił przypadkową osobę” jak regularnie strzela na strzelnicy, to tym mniejsze jest prawdopodobieństwo trafienia w przypadkową osobę, a jeszcze na domiar złego, tam chyba nikogo nie było.

        • Taki Tam

          Bzdury niestety Pan pisze

      • Karol Kłaczyński

        Jest możliwość, aby akta tej sprawy stały się jawne (albo jest może do nich jakiś dostęp)? To może być ważny w dyskusji publicznej casus.

        • Taki Tam

          Panie Karolu nie ma możliwości ujawnienia akt ze względu na traumę tej kobiety. Ewentualny kontakt pod adresem e-mail s.jasper@wp.pl. Pozdrawiam

          • Karol Kłaczyński

            Jasne, rozumiem. Dziękuję za odpowiedź 🙂

  • tokkotai

    Skończył mi się słownik brzydkich wyrazów. Nic w tym temacie innego nie da się napisać

  • Rattus Rattus

    Coś dla taktycznych mędrców z YT, który twierdzą, że w stresie nie ma mowy o celnym strzelaniu w nogi. To było odważne. Bronić kogoś z wózka inwalidzkiego mezozoicznym rewolwerem? Fiu! Szacuneczek.

  • Janusz Wilk

    W zeszłym roku spotkałem na jednej z krakowskich strzelnic takiego miłego człowieka na wózku z czarnoprochowcami. Jeśli to on, to z całego serca współczuję ale i gratuluję odwagi. Ja na pewno nie stanął bym zbrojnie w czyjejś obronie. Za dużo do stracenia.

    • Taki Tam

      Rozbrajająca szczerość… Co do stracenia?

  • Krzysztof Jabłoński

    Bardzo ciekawa i pouczająca publikacja.

    Przytoczonej sprawy nie skomentuję, bo brak słów.

    • Rattus Rattus

      Też doceniam pojawianie się polskojęzycznych i dostosowanych do naszych realiów poradników tego typu.

  • Pawel W

    Wrzucam tu, bo wiąże się z obroną konieczną – doświadczenia faceta, który został zaatakowany nożem w obecności 2 policjantów.
    Po pierwsze – odparcie napastnika z nożem jest cholernie trudne i zawsze będzie się wiązało z obrażeniami, po drugie – nie licz na pomoc innych ludzi, musisz liczyć na siebie i tylko na siebie, dlatego powinieneś mieć możliwość skutecznej samoobrony.
    https://www.youtube.com/watch?v=jAfUI_hETy0

    • Ivan

      To Protect and Serve… jakaś kpina.

  • Michał Witkowski

    A co z gwałtem? Był? Postrzelony w nogę i jego kolega trafili za to do aresztu? Chyba, że żadnego gwałtu nie było i wtedy robi się problem, bo z punktu widzenia policji i prokuratora niepełnosprawny bez powodu sprowokował pijanego i zabawił się w szeryfa.

    • Andrzej Turczyn

      sprawa jest umorzona, obrona konieczna została ostatecznie uznana…

      • Michał Witkowski

        Która sprawa jest umorzona – postrzelenia czy gwałtu i jeśli gwałtu to z jakiej podstawy? I jeśli rzeczywiście był gwałt, to obrona konieczna była od początku interwencji strzelającego. A jeśli nie było gwałtu, to sprawa się komplikuje, bo albo 1. był to art. 29 czyli działanie w błędnym przekonaniu, że są przesłanki do obrony koniecznej, albo 2. niepełnosprawny swoimi bluzgami sprowokował patologię spółkującą w krzakach, czyli postrzelił człowieka za wykroczenie. Ocena tej drugiej wersji będzie jednoznacznie negatywna i będzie brana pod uwagę do czasu wykazania wersji pierwszej.

        • Pawel W

          Nie postrzelił za wykroczenie, tylko postrzelił atakującego go napastnika. Widzisz różnicę? Co innego wymienić się bluzgami, co innego zacząć bić bluzgającego.
          Z drugiej strony z definicji zamachu w zamieszczonych tu PDFach było coś o niesprowokowanym ataku, jeśli dobrze pamiętam. Więc pytanie, co jest prowokacją?

          • Michał Witkowski

            Postrzelić gwałciciela w obronie koniecznej ratując krzywdzoną kobietę, a postrzelić pijanego żula, którego się sprowokowało wyzwiskami. Widzisz różnicę? „Ludzie, którzy chodzą z bronią i podejmują nieuzasadnione interwencje, tylko po to, żeby sobie móc strzelić do człowieka” – na takiej wizji środowiska strzeleckiego komuś zależy? Mnie na pewno nie.

          • Pawel W

            Zgadzam się, że to jest trochę śliskie.

          • Glider75

            Tez uwazam ze to bardzo sliskie zdarzenie rzucajace cien przede wszytkim na posiadaczy broni czarnoprochowej, ale z drugiej strony taka postawa musi byc pozytywnie naglasniana przez ludzi dobrej woli, bo mainstrem medialny obludnie milczy, bo to antypolslie towarzystwo. Nie ma co liczyc na Policje i Prokurature ze zmieni podejscie do takich spraw, to srodowisko jest niereformoealne, ale chodzi o przekaz spoleczmy i dotarcie do ludzkich sumien, wtedy jest szansa ze ludzie przestana ulegac manipulacji medialnej, straszacej posiadaniem broni palnej. Komunistyczne rozbrajanie Polakow zostawilo slad w psychice ludzi w pistaci hoplofobii.

          • Pawel W

            Śliska, jeśli nie było żadnego gwałtu.

          • Glider75

            Zgadzam sie z Toba ze najskuteczniejsze bylby czystki kadrowe w Policji, Prokuraturach oraz Sadach polegajace na wyrzuceniu antypolskiego elementu z pracy i zastapienie patriotycznymi kadrami, ale to nierealne. Wyobrazasz sobie jaki bylby kwik wrogow Polski i nagonka polityczno- medialna gdyby zobaczyli ze ich usuwamy. Ta antypolska agentura wplywu w Policji, Prokuraturach i Sadach to gwarancja naszych wrogow zeby spoleczenstwo trzymac za przyslowiowy pysk. Uwazam ze nalezy zaczac prace u podstaw i uswiadamiac spoleczenstwo, ze uzbrojony prawowity obywatel jest jak policjant, ktory na rowni z etatowym policjantem moze zadbac o bezpieczenstwo lokalnej spolecznosci. Trzeba penalizowac dziewulsko-sokolowskich manipulatorow zatruwajacych umysly zwyklych ludzi klamstami i steorytypami dotyczacymi posiadania broni palnej. Niechec i niewiedza ludzi dotyczaca pozytywnych aspektow posiadania broni palnej wynika miedzy innymi z faktu ze ludzie maja swiadomosc ze bron byla narzedziem represji komunistow. I dlatego wielu Polakow lyka ta zwodnicza bajeczke o zapewnieniu bezpieczenstwa prze sluzby, czyli doktryna medrca MSWiA towarzysza Zielinskiego.

          • Andrzej Turczyn

            Nie ma słowa o tym, że strzał padł w obronie przed zgwałceniem. Strzał padł w obronie przed usiłowaniem uszkodzenia ciała, a może i zabójstwa.

        • Krzysztof Kuchnio

          Pijana patologia też nie ma prawa być dla nikogo zagrożeniem. Jak ktoś jest wyrywny po spożyciu to niech nie pije bo stan upojenia nie może być usprawiedliwieniem ani czynnikiem łagodzącym. W ruchu drogowym winnym wypadku jest uczestnik po alkoholu więc tu też powinno być tak samo.

          • Andrzej Turczyn

            Tego nie da się wyjaśnić tym, którzy myślą, że od nich świat zależy….

          • Pawel W

            Ale w razie włamania, alkohol jest czynnikiem łagodzącym. Pokrętne prawo.

        • Andrzej Turczyn

          Sprawa związana ze strzelaniem jest umorzona, bo była obrona konieczna. Przecież jest to napisane we wpisie. Jaki los sprawy o gwałt nie wiem i nie ma to znaczenia dla strzelania do atakującego z butelką napastnika.
          Jeżeli nie było gwałtu to nic się nie komplikuje. Strzał do napastnika nie był w związku z tym, że kogoś gwałcił, a w związku z tym, że atakował z butelką w ręku.

          • Michał Witkowski

            Ma znaczenie, napisałem to wyżej. Bez gwałtu mamy sprowokowane przez strzelającego zdarzenie, zakończone postrzeleniem człowieka. Jeśli ktoś chce spróbować, jak to jest strzelać do człowieka, to w każdym mieście są dzielnice, gdzie można bardzo łatwo sprowokować bójkę i pod pozorem obrony koniecznej strzelić sobie. Pytam więc, czy o taki obraz posiadaczy broni staramy się?

        • Andrzej Turczyn

          “swoimi bluzgami sprowokował patologię spółkującą w krzakach, czyli postrzelił człowieka za wykroczenie” – mam wrażenie, że to jakaś policyjna teza… dobrze odczytuję złe nastawienie do pana który się bronił?

          • Michał Witkowski

            Dokładnie tak tę sprawę zobaczy policja, która przyjedzie na miejsce zdarzenia, jeśli okaże się, że nie ma ofiary gwałtu, za to jest postrzelony człowiek. Dlatego proszę o informację jak skończyła się spraw zgwałcenia, która ma zasadnicze znaczenie dla oceny interwencji pana z pistoletem czarnoprochowym.

          • damyl

            Idąc dalej wstecz , gdyby zgred się nie urodził nie było by zajścia. Do gwałtu być może nie doszło (na skutek strzałów?) i nie ma co zgłaszać , i nawet jeśli były to zwykłe pijackie amory (poszkodowana mogła nic nie pamietać w pijackim zwidzie) , to kwestia dywagacji , ale fakt jest taki że była szarża z tulipankiem i to jest sedno spawy a nie praprzyczyny z wyzwiskami bo od tego jest inny paragraf chyba.

          • Karol Kłaczyński

            Patologią jest to, że w przypadku, gdy widzimy kilka osób i jesteśmy przekonani, że te osoby atakują inną osobę, musimy się zastanawiać, czy oni na pewno ją atakują czy to może taka zabawa. Zauważmy, że pan, który interweniował, nie wyciągnął od razu broni i zaczął im strzelać w plecy, tylko najpierw zwrócił (dość dosadnie zapewne, nie znam akt) im uwagę. Został potem obiektem ataku z użyciem niebezpiecznego narzędzia, po czym też nie strzelił od razu. Dopiero po nieskutecznym strzale ostrzegawczym posunął się do ostatecznego – użycia broni przeciw innej osobie. I jego niepełnosprawność tylko zadziałała na jego korzyść, bo miał według naszych przepisów “większe prawo do obrony” – osoba w pełni zdrowa pewnie by siedziała, bo mogła przecież uciec. To jest problem – że w nagłym wypadku nikt nie będzie chciał Ci pomóc, bo będzie się bał konsekwencji.

          • Taki Tam

            Zostałem zaatakowany – broniłem się. Czego można nie zrozumieć? Czerwona książeczka tak ważna że waham się komuś pomóc?

  • Glider75

    Zauwazcie jak rozni sie mentalnie Policja czeska od polskiej. Pamietacie sprawe dzielnej Czeszki, co w tramwaju postraszyla bandziora posiadanym pistoletem bojowym, ktory uderzyl butelka jakiegos pasazera.Co zrobila czeska Policja uhonorowala Pania pochwala.A MO w Polsce zrobiloby z niej bandyte z bronia w reku, potem komuszy prokuratorek wystosowalby akt oskarzenia do Sadu z art. 159 KK, resortowy sedzia skazalby Pania na kilka latek, a zlewaczaly mainstream medialny trabiby o prawicowych bandziorach z bronia w reku.

    • makeintosch

      Pewnie na przychylność nie byłoby co liczyć, a na dodatek trochę łyso, bo w tramwaju trzeba by się bronić rozładowanym pistoletem z pustym magazynkiem.

  • makeintosch

    Z kręgu krajów rozwijających się/rozwiniętych chyba tylko Czechy i USA mają możliwość noszenia i wykorzystanie broni palnej przez zwykłego człowieka do obrony nie jest traktowana jako jakaś fanaberia, tylko oczywiste prawo.

    Może należałoby sobie odpowiedzieć na to pytanie, bo nie dotyczy to tylko Polski.

    • CaerMorhen

      Z tego, co czytałem jeszcze Izrael obecnie mocno zachęca. Jeśli chodzi o Zachód, tam rozkwita w najlepsze socjalizm, co widać po bredzeniu polityków zarówno krajowych, jak i unijnych. A u nas “obywatele” to wyłącznie patologia, alkoholicy i psycho/socjopaci i im dać broni w żadnym przypadku nie można (tak trzeba interpretować wypowiedzi osób z kręgów zbliżonych do władzy).

  • Taki Tam

    Bardzo dobrze napisane. Dla rozwiania wątpliwości dodam że strzelający i kobieta znają się więc nie ma mowy o “patologii spółkującej w krzakach”

  • el_koyoto

    Jak dobrze, że jest ten blog…. a przede wszystkim Pan Andrzej Turczyn.

    • Taki Tam

      Pan Andrzej Turczyn jest rewelacyjny, gdyby nie Jego interwencja pewnie skończyłbym z wyrokiem.

  • Taki Tam

    Do wszystkich komentujących: to ja strzelałem. Mam 41 lat i był to pierwszy i mam nadzieję ostatni incydent, w wyniku którego ktoś odniósł uszczerbek na zdrowiu. Postrzelony zaatakował bezpośrednio mnie i w tym zakresie podjąłem decyzję o samoobronie. Wszelkie rozważania o tym czy był gwałt czy nie są nie na miejscu ponieważ znam osobiście tą kobietę. Nie ma mowy o dobrowolności z Jej strony. Nie trenuję regularnie z powodu stanu zdrowia i nie bawi mnie strzelanie do istot żywych, wystarczy tarcza a na zaprzyjaźnionej strzelnicy stary sprzęt RTV. Mam nadzieję że tym komentarzem rozwieję wszelkie wątpliwości i zakończy się przysłowiowe “szukanie dziury w całym” Ewentualne pytania proszę kierować na adres s.jasper@wp.pl

    • Damian

      Wielki szacunek za empatię i odwagę. Wybacz proszę moją dociekliwość, ale jaką konkretnie broń miałeś wtedy przy sobie?

  • PK

    Takie tam rozważania na temat obrony koniecznej, jej granic i jak “rażące” jest jej przekroczenie, w nawiązaniu do opracowania GSS:

    – co, jeśli w sytuacji opisanej w opracowaniu, napastnik z “niebezpiecznym narzędziem” jednak wyraźnie nie jest zainteresowany naszym zdrowiem czy życiem, a tylko w sposób jednoznaczny kieruje się w stronę naszego auta? Czy to oznacza, że możemy co najwyżej zadzwonić na policję i patrzeć jak odjeżdża powiedzmy rok naszej pracy? Jeśli zdecyduje się na groźbę użycia broni w celu zniechęcenia złodzieja do dalszych działań, ale ten ani nie odstąpi, ani nie zmieni celu, tylko w dalszym ciągu spokojnie kradnie sobie mój samochód, to mam sytuację jak powyżej, czyli mogę sobie patrzeć jak jestem okradany, z tą różnicą, że teraz z bronią w ręku? Czy jeśli najpierw spróbuję zainterweniować bez użycia broni, co ostatecznie skłoni napastnika do ataku bezpośrednio na mnie, to nie będzie to traktowane jako sprowokowanie i w rezultacie użycie broni jako rażące (?) przekroczenie?

    – na ile może mieć w Waszej ocenie znaczenie to, jakiej broni użyje się do obrony miru domowego? Z założenia, jeśli mówimy o obronie “na mieście”, to na 99% będzie ona przy pomocy pistoletu / rewolweru. Natomiast już w domu możemy mieć strzelbę czy karabin. Czy w takiej sytuacji użycie na przykład karabinu będzie traktowane inaczej niż pistoletu (przy założeniu, że dysponujemy i jednym i drugim)? W końcu w oczach przeciętnego zjadacza chleba, o ile pistolet może być uznany za narzędzie do obrony, to karabin generalnie postrzegany jest jako broń bojowa, ofensywna.