W sprawie Sprawy dla reportera.

19 maja 2016 roku wyemitowany został odcinek programu publicystycznego Sprawa dla reportera. Do nagrania programu zaproszono między innymi mnie, Jednym z tematów poruszanych w docinku dotyczyć miał dziewczyny, która strzeliła do siebie z pistoletu swojego chłopaka. Pistolet był posiadany w oparciu o pozwolenie na broń. Sprawa, która może się zdarzyć, trzeba było zmierzyć się z nią. Oglądajcie od 18 minuty.

sprreport

(aby obejrzeć program, kliknij baner)

Przede wszystkim okoliczności zdarzenia, zaprezentowane w programie, nie pozwalały na jakąkolwiek obronę nieszczęsnego posiadacza pozwolenia na broń. Zaniedbanie jest się zupełnie oczywiste, klucz a w konsekwencji broń wpadała w ręce osoby nieuprawnionej. Przechowywanie broni w sposób uniemożliwiający dostęp osób nieuprawnionych polega również na skrupulatnym pilnowaniu klucza do szafy z bronią. Ten wniosek, choć nie wyrażony wprost w przepisie, jest tak oczywisty jak wynik dodawania dwa dodać dwa. Takie stanowisko uczciwość nakazywała przedstawić. Nie uznaję obrony z wszelką cenę i wbrew faktom, bo ta prowadzić może jedynie do kompromitacji. Posiadacze broni palnej w Polsce muszą rozumieć i oczywiście rozumieją to, że ciąży na nich zwiększona odpowiedzialność.

Dla rodziny dziewczyny, która do siebie strzelała, ta sprawa to oczywiście smutek i tragedia. Mówiłem o tym podczas nagrania programu, choć na antenie tego nie wyemitowano. Dla zjawiska posiadania broni palnej jest to jednak bardzo smutny wyjątek. Wręcz sprawa statystycznie nieistotna. Mówiąc o zjawisku posiadania broni, musimy patrzeć całościowo. Przy ilości posiadaczy broni palnej w Polsce, gdyby takich spraw było nawet setki, a jest to sprawa jednostkowa, byłaby to tysiączna część procenta. Ten nieprzyjemny wyjątek potwierdza jedynie regułę, z uwagi właśnie na swój wyjątkowy charakter. Regułę, że zjawisko posiadania broni palnej w oparciu o pozwolenie na broń, nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa.

Takie sprawy wzbudzają współczucie, i inne silne emocje, co sprawia, że są wykorzystywane raczej do propagandy, niż merytorycznej dyskusji. Niestety odnotowuję to, że na podstawie takich wypadków, usiłuje się debacie o broni palnej nadać pozór rozmowy opartej o fakty. Faktem jest to, że ta dziewczyna się postrzeliła, faktem jest również to, że jest to statystycznie nieistotny wypadek i nie może źle świadczyć o całym zjawisku. Tak jak dzisiejsze setki kolizji drogowych na terenie całej Polskie nie może źle świadczyć o pozytywnym społecznie zjawisku jakim jest motoryzacja.

Niestety zawsze znajdą się ludzie, którzy cudzą tragedię będą usiłowali wykorzystać do prezentacji własnych wizji świata. Podobnie było i w tym programie. Stanowisko jednego z komentatorów pana Bernarda Margueritte (od 29,30 nagrania), że pozwolenia są wydawane zbyt łatwo to zwykła manipulacja. Wpadki z legalnie posiadaną bronią stanowią tysiączną lub dziesięciotysięczną część procenta i to ma dowodzić na zbyt łatwe wydawanie pozwoleń na broń? A nie, nie. Na takie ośmieszenie rozsądny człowiek sobie nie pozwoli, zatem na sprawy polskie nakłada się krajobrazy amerykańskie. Niewielu przecież wpadnie na to, że w USA nie ma pozwoleń na broń, a w Polsce są i to bardzo restrykcyjnie wydawane. Niewielu pokusi się o pomyślenie, że u nas 1 karabin na 100 Polaków z w USA pewnie z 90. Ameryką dość łatwo wycierać sobie gębę pomstując na broń palną, bo warunków zza oceanu na ogół nikt nie pojmuje. Przecież lewicowi dziennikarze oczywiście nie są łaskawi wspominać tego, że do strzelanin w USA dochodzi w gun free zone czyli tam gdzie praworządny Amerykanin ma zakaz wnoszenia broni, że na ogół dopuszczają się mordów obłąkańcy używając broni nielegalnie posiadanej, że broń w milionach przypadków raczej ratuje życie przez samo jej okazanie napastnikowi. Bardzo łatwo stosunkowo nieliczne wypadki z bronią pokazać na szklanym ekranie, a zupełnie niemożliwe jest to dla setek tysięcy zdarzeń ratowania życia przez nastraszenie napastnika posiadaną bronią. Po co o tym mówić, po co być krytycznym, myślenie do jednak wysiłek. Lepiej w Polsce odwołując się do obrazu Ameryki odbitego w krzywym zwierciadle, wpisywać się we wrogą Polakom pacyfistyczną propagandę.

Oczywiście w trakcie nagrania programu na słowa Bernarda Margueritte zareagowałem należycie i pokazując fałsz tych słów, ale programy nie na żywo rządzą się swoimi prawami. Tym bardziej, że ten program był nie do końca na temat samej broni palnej. Jako pozytyw widzę to, że racjonalnie zaprezentowałem stanowisko w sprawie przechowywania broni, nie pozwalając skontrastować moich słów emocjom widzów. Sam przebieg nagrania programu pozwolił ocenić mnie i Jarosława Lewandowskiego, który był również z programie, jako ludzi trzeźwo patrzących na świat. Co do tego nie mam osobiście wątpliwości.