Z cyklu broń ratuje życie: kobieta obroniła się przed rozbojem, strzelając do napastnika

USA, Chicago, sobota 9 lutego 2019 r., około godziny 18,30 kobieta została zaatakowana przez mężczyznę, który usiłował ją okraść. Typowy rozbój.

Mieszkanka Chicago posiadała licencję uprawniająca do noszenia broni w celu  samoobrony, sięgnęła po broń i strzeliła w kierunku napastnika.

Przestępca uciekł swoim samochodem, kobiecie nic się nie stało. Policja potwierdza, że ofiara napadu miała prawo posiadania broni.

Mamy do czynienia z klasyczną samoobroną z wykorzystaniem broni palnej.

(źródło concealednation.org chicago.cbslocal.com)

Przez wiele lat w Chicago obowiązywały przepisy zakazujące noszenia broni. Od kilku lat można w Chicago uzyskać licencję na ukryte noszenie broni w celu samoobrony. Zapobiegliwa kobieta skorzystała z tego prawa, zdobyła licencję, kupiła broń i ta ją uratowała. W sumie całkiem rozsądnie. Praworządny człowiek zaopatruje się w broń na wszelki wypadek.

W obecnej Polsce, która została wymyślona przy okrągłym stole, wszystko jest o odwrotnie niż rozum podpowiada. W Polsce o pozwolenie na broń do obrony własnej człowiek może wystąpić dopiero po tym jak zostanie zaatakowany. Nie raz zaatakowany, to musi być permanentny stan ataków na człowieka, który może być podstawą do zdobycia pozwolenia na broń do brony własnej.

Przepis mówi, że aby uzyskać pozwolenie na broń do ochrony własnej trzeba być w stanie trwałego, realnego i ponadprzeciętnego zagrożenia. To organy policji poznają o atakach jakie mają miejsce na człowieka, no chyba, że ma się znajomości albo jest się z kasty w jakiś sposób uprzywilejowanej. Wówczas organ policji patrzy nieco inaczej na realność, trwałość i ponadprzeciętność zagrożenia…

Czy to jest normalne, że najpierw trzeba być wielokrotną o ofiarą przestępstw, aby można było uzyskać prawo do noszenia broni w celu obrony własnej? Gdyby to pytanie zadać człowiekowi żyjącemu w świecie  innym niż polska postkomuna, zapewne pomyślałby, że to taki głupawy żart i nikt o zdrowych zmysłach nie ukształtowałby tak prawa. Niestety, ja wcale nie żartuję. W Polsce właśnie tak jest jak piszę.

Mało tego politycy uznają, że to jest dobre i prawidłowe rozwiązanie. Nie zmieniając tego idiotycznego prawa potwierdzają, że ono im pasuje, że jest to dobre dla Polaków. Zdaniem tych zdemoralizowanych ludzi dobre jest to, że Polak najpierw musi być wielokrotną ofiarą przestepstwa aby mógł starać się o pozwolenie na broń palną do obrony siebie. Zdaniem polityków z Polski praworządny Polak nie może zaopatrzyć się w broń palną na wszelki wypadek, tak jak ta kobieta z Chicago.

Moje wnioski. Moim zdaniem Polska to państwo barbarzyńskie. Dobre dla kasty panów polityków, dla różnych uprzywilejowanych grup. Polska jest niewyobrażalnie niewygodna, wręcz wroga dla zwykłego człowieka – Polaka. Tylko proszę mi tu nie pisać bzdur o wszechogarniającym nas socjalizmie, jako o objawie przyjaznego państwa.

Oby jak najszybciej to dziadowskie państwo się zawaliło, może na jego zgliszczach uda się coś normalnego wybudować.