Rewolwer, z którego postrzelił się Vincent van Gogh, sprzedany na aukcji za 162 tys. euro

Bardzo znany artysta – Vincent van Gogh – strzelił do siebie w lipcu 1890 roku. Strzał okazał się samobójczy, bo w ciągu 36 godzin od postrzelenia się Vincent van Gogh zmarł. Artysta strzelał do siebie z rewolweru kal. 7 mm Lefaucheux.

autoportret Vincent van Gogh

Rewolwer przeleżał na polu, gdzie Vincent van Gogh strzelał do siebie aż do 1960 roku, gdy został odnaleziony przez rolnika uprawiającego pole. Po odnalezieniu tego co zostało z rewolweru został on zwrócony rodzinie Arthura Ravoux – karczmarza z miejscowości Auvers-sur-Oise.

Od właściciela gospody, gdzie Vincent van Gogh mieszkał przez ostanie miesiące swojego życia, artysta pożyczył broń aby się zastrzelić.

Vincent van Gogh postrzelił się w klatkę piersiową, stracił przytomność, którą odzyskał po kilku godzinach. O własnych siłach powrócił do gospody, gdzie po krótkim czasie zmarł. Na dwa lata przed śmiercią odciął sobie ucho. W chwili śmierci van Gogh miał 37 lat i był chory psychicznie.

Autentyczność broni został potwierdzona historycznymi badaniami. W  2016 r. broń została zaprezentowana w muzeum artysty w Amsterdamie. W dniu 19 czerwca 2019 r. rewolwer został wystawiony na sprzedaż przez właścicieli rewolweru. Aukcja odbyła się w Amsterdamie. Rewolwer został kupiony przez anonimowego prywatnego kolekcjonera za kwotę 162 500 euro (około 182 tys. dolarów).

(źródło rynekisztuka.pl parismatch.com news.artnet.com)

Ciekawa historia. Mnie w takich informacjach zawsze intryguje to, że my żyjemy w jakimś obłąkanym miejscu, a w Europie chociaż ogarniętej lewicowym szaleństwem, wciąż jest normalniej niż w ten dziadowski kraj.

W Polsce to co czytanie by nie było możliwe. Tzn. to, że ktoś odnalazł stary rewolwer i oddał go spadkobiercom właściciela. Raz, że w tym opresyjnym państwie (PRL-pis/bis) znalezienie w ziemi broni to przestępstwo. Dwa, że to co postało z rewolweru to w rozumieniu komunistycznego prawa wciąż obowiązującego w Polsce to broń, bardzo niebezpieczna broń. Zakładam się, że znalazłby się jakiś gorliwy biegły, który był zapewniał sąd, że po podjęciu niezbędnych działań, z tego złomu można by było strzelać. Mordować w domyśle.

Można powiedzieć, że rozpaczam, że musimy żyć w takim syfiastym państwie.