Z cyklu broń ratuje życie: atak trzech nastolatków w autobusie odparty przez uzbrojonego obywatela

Philadelphia, Pennsylvania – 24-letni posiadacz licencji na ukryte noszenie broni został zmuszony do jej użycia. Podczas jazdy autobusem miejskim obywatel oddał co najmniej trzy strzały trafiając trzech napastników. Wszyscy trzej są nastolatkami w wieku 17, 16 i 15 lat, wszyscy zostali postrzeleni w nogi, a następnie przewiezieni do szpitala. Ich stan jest stabilny.

“Człowiek otworzył ogień w autobusie linii SEPTA gdyż, jak twierdził, został zaatakowany przez trzech młodych chłopaków. Do zdarzenia doszło zaraz po pierwszej w nocy w autobusie numer 58 w Bustleton Avenue and St. Vincent Street in Oxford Circle”.

Podczas zdarzenia w autobusie były jeszcze trzy inne osoby, oraz kierowca. Nikt nie odniósł obrażeń.

“Z pierwszych ustaleń wynika, że 24-letni mężczyzna został fizycznie zaatakowany, wyciągnął broń i oddał przynajmniej trzy strzały”, powiedział Scott Small – inspektor filadelfijskiej policji.

24-latek miał pozwolenie na ukryte noszenie broni (CCL) oraz współpracował ze służbami, które przybyły na miejsce bezpośrednio po zdarzeniu.

Nie wiadomo co było powodem rozpoczęcia całego zdarzenia, nie są znane też żadne inne bliższe fakty dotyczące tej sprawy.

Brandon Curtis concealednation.org opracowanie Maciej Rozwadowski

No i w takiej sytuacji w ten dziadowski kraj (to o Polsce) żartów w obronę konieczną by nie było. Areszt pewny, kara kilkanaście lat więzienia oczywista. To się zachciało strzelać do nieco niesfornych nastolatków. W nogi to też aby zabić, mamy polskie doświadczenia w tego rodzaju sprawach. Policja i prokuratura by nie miała wątpliwości kogo do więzienia trzeba wsadzić.

Do góry nogami Polska stoi. To nie jest problem prawa, jak czasem myślimy. To problem ludzi, tego jakie wyznają wartości i zasady. Prawo nawet Polsce dałoby się zastosować dokładnie tak jak to się dzieje w Ameryce. Tylko, że w Ameryce jest zaufanie do przestrzegającego prawa obywatela, a w Polsce wbity w ludzkie głowy socjalizm.