Elaboracja: remedium na galopujące ceny amunicji i przewidywane braki w dostawach to samodzielne jej wytworzenie

W potocznej świadomości cykl życia amunicji wygląda mniej więcej tak: Zakup-transport-załadowanie do magazynka-naciśnięcie spustu i… nabój dokonuje swojego żywota zostając rozcalonym przez ciśnienie gazów prochowych, pocisk opuszcza lufę i gna w kierunku tarczy perforując ją w miejscu pożądanym przez strzelca po czym wpada w kulochwyt. Tym samym kolejna sztuka amunicji składa ofiarę na ołtarzu doskonalenia umiejętności strzeleckich przez gatunek ludzki.

To “koło życia” naboju nie musi jednak tak wyglądać, można dać mu drugie życie zachowując szkielet i montując odpowiednie protezy w miejsce wyeksploatowanych lub utraconych narządów.

Aby wyprodukować samodzielnie nabój pistoletowy potrzeba tylko trochę sprzętu, odpowiednich komponentów, czasu i chęci.

Poświęcenie czasu i wysiłku jednak popłaca, tym bardziej im bardziej „egzotyczny” rodzaj amunicji wytwarzamy. O ile w przypadku 9×19 Luger koszt amunicji można obniżyć o ok. 30% w stosunku do najtańszej amunicji fabrycznej, o tyle na przykład w przypadku .44 Rem Magnum można obniżyć koszt amunicji nawet kilkukrotnie.

Uwaga: wszelkie informacje zawarte w tym wpisie mają charakter jedynie informacyjny i nie stanowią kompletnej instrukcji wyrobu amunicji. Produkując samodzielnie amunicję należy zawsze przestrzegać wymogów bezpieczeństwa oraz stosować się do zapisów instrukcji obsługi urządzeń i danych zawartych w oficjalnych katalogach dostawców komponentów.  

Każda osoba podejmująca się samodzielnej produkcji amunicji robi to na własną odpowiedzialność.

Jak zatem przywrócić wystrzelony uprzedni z pistoletu nabój do życia?

Komponenty i ich dobór.

Wybór komponentów do elaboracji jest znacznie szerszy niż liczba dostępnych rodzajów amunicji fabrycznej. Tutaj z pomocą przychodzą niezmierzone zasoby internetu, należy jednak zawsze pamiętać aby korzystać z sprawdzonych źródeł wiedzy, takich jak oficjalne katalogi producentów hornady.com), czy zamieszczone na ich stronach katalogi wirtualne.

Strona z danymi elaboracyjnymi jednego z najbardziej uznanych producentów prochu strzelniczego na świecie – firmy Hodgdon.
i konkretna receptura dla rodzaju amunicji która nas interesuje…

To czego potrzebujemy to łuski (nowe lub strzelone), proch strzelniczy, spłonki i oczywiście pociski.

Mała rzecz, a cieszy. Prawie wszystko co potrzebne oprócz łusek których obecność jest tak oczywista, że nie dostały angażu do tego zdjęcia.

Przygotowanie łusek.

Tutaj mamy dwie podstawowe opcje, na sucho albo na mokro. Można użyć tumblera z odpowiednim wsadem czyszczącym lub zwykłej myjki ultradźwiękowej i roztworu płynu czyszczącego. W tym drugim przypadku warto wcześniej pozbawić łuski spłonek, gdyż brud spływa do nich podczas czyszczenia i utrudnia osuszenie. Po czyszczeniu dobrze jest dodatkowo dokonać inspekcji i ewentualnego czyszczenia gniazda spłonki. W przypadku łusek karabinowych procedura jest bardziej skomplikowana i czasochłonna, ale to już opowieść na inną okazję.  

Uwaga: w przypadku stosowania łusek już strzelonych zawsze dokonaj ich wizualnej inspekcji. Jakiekolwiek ślady uszkodzenia (np. pęknięcia kielicha, wybrzuszenia itp.) eliminują łuskę z użycia.

Usuwanie spłonki, formatowanie, ponowne spłonkowanie i tworzenie kielicha.

W przypadku matryc elaboracyjnych stosowanych obecnie na rynku odspłonkowanie i pełny format łuski dokonywany jest w jednym suwie roboczym. Służy do tego matryca FLF (full lenght format). Najlepiej wyposażyć się zawczasu w komplet matryc dla kalibru który nas interesuje.

Komplet matryc pistoletowych firmy Lee Precision. Od lewej: matryca odspłonkowująca i formatująca, matryca do zasypywania prochu i tworzenia kielicha łuski, matryca do osadzania pocisku i crimpowania, dodatkowa matryca tzw. Factory Crimp (jej zastosowanie, wg producenta, pozwala osiągnąć poziom powtarzalności amunicji zgodny ze specyfikacją fabryczną a węglikowy pierścień powoduje ostateczne sformatowanie naboju co ma podnieść niezawodność w pistoletach samopowtarzalnych).

Spłonkować można bezpośrednio na prasie, jeśli posiada ona taką opcję, lub przy użyciu ręcznej osadzarki spłonek. Oba sposoby są skuteczne, ale ten drugi jest o wiele szybszy i gwarantuje mniejsze prawdopodobieństwo zanieczyszczenia spłonek w procesie osadzania.

Uniwersalna osadzarka spłonek RCBS to mercedes wśród tego typu urządzeń. Pozwala szybko zmienić adapter dla spłonek małych i dużych a dzięki regulowanym szczękom nie ma znaczenia jaką łuskę do niej wkładamy. Całość wieńczy taska na ok. 300 małych spłonek. Żyć nie umierać.

Kielich łuski tworzony jest aby zapewnić odpowiednie osadzenie pocisku, robi to się przy pomocy matrycy zasypowej. W celu zapewnienia jak najdłuższej żywotności łuski kielich powinien być szeroki tylko na tyle aby możliwe było ciasne wciśnięcie pocisku przed jego osadzeniem.

Odmierzanie i dozowanie prochu.

Tutaj również wybór dostępnego sprzętu i metod jest szeroki. Można stosować automatyczny, elektroniczny dozownik prochu (metoda najdokładniejsza i średnio szybka), objętościowy dozownik prochu (metoda najszybsza i dość dokładna), zestaw dozownika ręcznego (trickler) i elektroniczną wagę kieszonkową (tutaj im wolniej mierzymy tym większą dokładność uzyskamy) lub tradycyjną wagę szalkową (opcja dla cierpliwych ludzi z dobrym wzrokiem).

Uwaga: zawsze po naważeniu pojedynczej partii amunicji należy dokonać wizualnej inspekcji naważek (po prostu oświetlamy z góry łuski z prochem i patrzymy do każdej czy ilość prochu się zgadza). Dotyczy to szczególnie elaborowania amunicji o długich łuskach, gdzie prawdopodobieństwo wykonania podwójnej naważki jest większe. Jest to dodatkowa praca, ale chroni ona użytkownika przed sytuacją którą kolokwialnie określa się jako „KaBoom!”.

Osadzanie pocisku.

Pociski osadzane są przy pomocy matrycy osadzającej. Przed rozpoczęciem osadzania pocisków należy określić całkowitą dopuszczalną długość naboju po scaleniu (COL – cartridge overall lenght). COL to parametr krytyczny ze względu na uzyskiwane wewnątrz naboju ciśnienia.

W tym miejscu bardzo pomocne może okazać się oprogramowanie symulacyjne, takie jak np. QuickLoad (www.luska.pl). Po wprowadzeniu wszystkich parametrów program ten obliczy krzywą ciśnienia jakie wywierane będzie na ściany łuski w cyklu strzału. Wyświetli też ostrzeżenie jeśli wyniki symulacji przekroczą wartości normatywne.

Harry Callahan nie byłby pod wrażeniem, ale przynajmniej to nie wyrzuci nas z butów. Dane te są tylko orientacyjne, na co uwagę zwraca sam twórca programu, jednak pozwalają strzelcowi na określenie zgrubnych parametrów amunicji.

Crimp.

Crimp jest pojęciem, które żyje w elaboracyjnym świecie własnym życiem. Tyle osób ile zajmuje się samodzielną produkcją amunicji tyle mniej więcej opinii o crimpowaniu można spotkać.

Do dzisiaj nie wiadomo, czy w języku polskim istnieje dobry odpowiednik tego terminu, jeśli jednak podjąć trud zdefiniowania crimpu to z pomocą przychodzi krótki artykuł zamieszczony na stronie sklepu Parabellum: parabellum.pl.

Generalnie crimpowanie ma dwa podstawowe cele: unifikuje ciśnienie wewnątrz naboju co przekłada się na stałość prędkości wylotowej; w niektórych konstrukcjach broni (np. z magazynkami rurowymi) zapewnia dodatkowe mocowanie pocisku i sprawia, że nie dochodzi do wbijania pocisku w łuskę podczas ładowania i użytkowania broni.

Ze zrobieniem dobrego zdjęcia crimpu jest jak z próbą sfotografowania Yeti, wielu próbowało ale….po lewej pocisk bez widocznego crimpu, po prawej tzw. ‘heavy roll crimp’ w naboju .38 Special.

Go ahead, make my day…

Szczerze mówiąc, w tym całym zamieszaniu można się lekko pogubić. Wtedy należy zadać sobie pytanie : ‘Czy warto się w to bawić?’. To właśnie jest chwila na porównanie kosztu wyprodukowania jednej sztuki amunicji elaborowanej do kosztu zakupu podobnego naboju z fabryki.

Koszt detaliczny zakupu jednej sztuki amunicji Hornady custom .44 Rem Magnum z pociskiem XTP 300 gn to ok.  5-6 PLN (armytec.pl).

Koszt naboju elaborowanego, przy założeniu użycia strzelonej łuski, to: pocisk – 1,8 PLN, spłonka – 0,2 PLN, proch – 0,2 PLN. Daje to sumaryczny koszt w granicach 2,2-2,5 PLN w zależności od użytych spłonek i prochu. Oznacza to, że produkując taką amunicję samodzielnie uzyskujemy wyjściową oszczędność na poziomie 100%, a przy odpowiedniej konfiguracji może ona dochodzić do 200%. Należy też brać pod uwagę dynamikę zmian cen amunicji fabrycznej i jej dostępność.  

Zdobyte doświadczenie i nauka nowych umiejętności jest w tym przypadku wartością dodaną, której to wartości nie można wprost zmonetyzować.

No więc jak, warto?

Jeśli jesteś zainteresowany obniżeniem kosztów amunicji, skorzystaj z szerokiej oferty komponentów i sprzętu do elaboracji znajdujących się w sklepie ŁUSKA – https://www.luska.pl

Maciej Rozwadowski