Europa obawia się napływu lewej broni z Ukrainy. Jej nabywcy prawdopodobnie nie będą potrzebowali promes, badań lekarskich i książeczek posiadacza broni.

Chociaż za wschodnią granicą Polski trwa wojna, to nadal nie Ukraina jest głównym źródłem wpływu nielegalnej broni do UE. Ta sytuacja może się jednak zmienić, gdy na jej terytorium zakończą się działania wojenne i jeśli broń rozdana obywatelom na początku rosyjskiej agresji oraz ta, którą Ukraińcom przekazały zachodnie państwa, trafi na czarny rynek. Na taki scenariusz, pozostający na razie prognozą, przygotowuje się Frontex, który w corocznym raporcie analizuje zagrożenia, z którymi mierzyć może się UE. Czy działania zapobiegawcze, wprowadzone również przez samą Ukrainę, są w stanie powstrzymać taki rozwój sytuacji?

Konflikt w Ukrainie to duże ilości broni, które nie są kontrolowane. Wraz z rosnącą proliferacją broni palnej, materiałów wybuchowych oraz amunicji coraz więcej uzbrojenia trafiać będzie na czarny rynek, na czym skorzystają nie tylko grupy przestępcze, ale również przemytnicy – czytamy w publikacji Frontexu, w której agencja analizuje zagrożenia, z którymi mierzyć może się w najbliższych latach Unia Europejska. W dokumencie przywołuje również przykłady innych stref pokonfliktowych i tego, jak wpływały one na przepływ nielegalnej broni w Europie po zakończeniu w nich działań wojennych. Tak może stać się również po wygaśnięciu działań zbrojnych na terytorium Ukrainy i dotyczyć przecież także uzbrojenia, które przekazywane jest jej w ramach wsparcia przez kraje trzecie, w tym Polskę.

Na taki rozwój wypadków, o czym wiadomo nie od dziś, przygotowują się służby poszczególnych krajów członkowskich, w tym oczywiście Polski. Przykładowo, Centralne Biuro Śledcze Policji “wpisało” taki scenariusz na listę priorytetów, jeśli mowa o przestępczości kryminalnej. “Nasycenie bronią – która stanie się zbędna – na terenie Ukrainy będzie duże i może ona rozlać się na całą Europę. Chcemy zapobiec temu, co stało się po wojnie na Bałkanach, kiedy to broń trafiła do wielu krajów europejskich” – mówił w rozmowie z InfoSecuity24.pl nadinsp. Paweł Półtorzycki, komendant CBŚP . Zaznaczał jednak, że do maja br. takiej sytuacji nie zaobserwowano, więc to na razie analizy i prognozy. Tak zresztą wynika również z danych udostępnianych przez Frontex. Przemyt broni i amunicji w 2022 roku na zewnętrznej granicy UE z Ukrainą określono jako “niski”. Większość wykrytych przypadków dotyczyła pojedynczych sztuk uzbrojenia, i to często nieletalnego, schowanego w bagażu podręcznym i przeznaczonego do ochrony osobistej.

Jednak przygotowania do zalania Unii Europejskiej bronią z Ukrainy, choć to na razie prognozy, trwają. Zakładają one m.in. treningi i szkolenia. Jedno z takich unijne agencji zorganizowały np. w Mołdawii, a związane było właśnie z sytuacją za wschodnią granicą Polski. W jego trakcie mundurowi odświeżyć mieli wiedzę dotyczącą sposobów przemytu broni, sprzętu do jej wykrywania i procedur po odnalezieniu jej podczas kontroli. Frontex opracował zresztą podręcznik, przeznaczony dla funkcjonariuszy, który pomóc ma im być na bieżąco z tematem (mowa było o nim jednak już w 2021 roku). Warto jednak w tym miejscu nie wspomnieć, że to Bałkany pozostają głównym obszarem tranzytowym dla nielegalnej broni sprowadzanej do UE ( oprócz tego, że jest on … własnego pokonfliktowego uzbrojenia, za którego “zbieranie” zabrała się niedawno Serbia, co było konsekwencją kilku strzelanin ). To trasa, którą coraz częściej szmuglowana jest m.in. broń z Turcji. Ta bowiem znana jest m.in. z produkcji broni na amunicję ślepą (blank-firing pistols), którą łatwiej przewieźć przez granice zewnętrzne UE, a może być ona stosunkowo tanio przerobiona na uzbrojenie z ostrą amunicją. Wybór Mołdawii nie jest przypadkowy także ze względu na to, że to właśnie tam utworzono hub walki z przestępczością zorganizowaną i przemytem broni z ogarniętej wojną Ukrainy. Zgodnie z zapowiedziami ma ono działać jako “punkt kompleksowej obsługi”, wspomagający Europol oraz Frontex w zarządzaniu ochroną granic i w uzyskiwaniu informacji o przemycie broni oraz handlu ludźmi.

Zapobiec problemowi z nielegalną bronią próbują już również same ukraińskie władze, które szacowały zaledwie w ubiegłym miesiącu, że w rękach ludności cywilnej może się znajdować około 15 milionów sztuk różnego rodzaju niezarejestrowanej broni, co jest konsekwencją m.in. tego, że broń po agresji rosyjskiej z lutego 2022 roku wydawano praktycznie każdemu, kto tylko chciał walczyć. Naturalnym jest, że wśród władz istnieją obawy dotyczące nielegalnego handlu nią, który stanie się zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego i interesów nie tylko Ukrainy, ale innych państw, w tym oczywiście Polski. Dlatego kontrola obrotu bronią ma być jednym z priorytetów działania ukraińskiego MSW, a władze zdecydowały się m.in. na zmiany ustawowe zakładające nakaz jej zgłaszania, ale również uruchomienie Jednolitego Państwowego Rejestru Broni (zaczął funkcjonować 23 czerwca), w ramach którego w trochę ponad miesiąc spłynęło już 23 000 wniosków i petycji. Pozwala on na rejestrację broni bez wizyty w Policji, korzystając z serwisu online – Jednego Okienka Obywatela czy kontaktując się ze sklepami sprzedającymi broń. Ruszyć ma również sieć punktów strzeleckich.

Frontex w analizie ryzyka 2023/2024 skupia się co prawda na sytuacji w Ukrainie, związanej z rosyjską agresją, ale kraj ten problem z przemytem broń miał już przed lutym 2022 roku. Według Global Organized Crime Index z 2021 r. był to jeden z największych rynków broni nielegalnie przemycanej w Europie, zwłaszcza jeśli chodzi o broń strzelecką i amunicję. Jak wskazywał Raport Organized Crime and Corruption Reporting Project jeszcze z października 2018 r.: “Ukraina od dawna jest punktem zapalnym w światowym handlu bronią, a sytuacja ta nasiliła się od początku wspieranego przez Rosję konfliktu na wschodzie w 2014 roku“.

Jak poinformował w grudniu 2021 r. portal perild.com, w ostatnich latach wzrosła liczba prób przemytu broni palnej z Ukrainy do Polski i innych krajów UE. Zgodnie z danymi przekazanymi Rzeczpospolitej przez Straż Graniczną, przemyt broni i amunicji z 1438 sztuk broni i amunicji wartości 32 tys. w 2021 r. wzrósł do 8382 sztuk (wartych 256 tys.) w ubiegłym. Podkreślić należy jednak, że liczy się sposób w jaki służby je kwalifikują. Przykładowo, liczone oddzielnie mogą być poszczególne elementy broni, a na liście są także te nieletalne.

W całości za : infosecurity24.pl