Broń w Polsce w 2017 – statystyki

W całości za www.milmag.pl: lutego Komenda Główna Policji ujawniła informacje dotyczące liczby osób, którym wydano pozwolenia na broń od 31 grudnia 2016 do 31 grudnia 2017. Przedstawiciele KGP podali też zbiorcze dane dotyczące ogólnej liczby pozwoleń na broń i samych konstrukcji strzeleckich w rękach osób cywilnych w Polsce. Łącznie w Polsce na koniec grudnia 2017 roku wydanych było 206 124 pozwolenia na broń (w 2016 był ich 197 929, w 2015 – 192 819) i zarejestrowanych było 463 768 egzemplarzy konstrukcji strzeleckich (w 2016 było ich 424 675, w 2015 – 390 820). Oznacza to przyrost w ciągu roku o 7,3 tys, nowych pozwoleń i ponad 39 tys. egzemplarzy broni.

(Liczba wydanych pozwoleń na broń palną w Polsce do określonych celów w latach 2014-2017)

Na 31 grudnia 2017 odnotowano wydanie 40 928 (45 481 w 2016) pozwoleń do ochrony osobistej i zarejestrowano w tym celu 44 882 (49 707 w 2016) sztuki broni. Do ochrony osób lub mienia było 9 (9 w 2016) pozwoleń na 10 (10 w 2016) sztuk zarejestrowanej broni. Do celów łowieckich wydano łącznie 125 326 (122 425 w 2016) pozwoleń i zarejestrowano do tego celu 312 068 (300 388 w 2016) sztucerów, karabinów i strzelb.

Policja odnotowała 25 940 (20 960 w 2016) pozwoleń do celów sportowych, na które zarejestrowano 62 595 (47 577 w 2016) sztuk broni. Do celów rekonstrukcji historycznej odnotowano pod koniec ubiegłego roku 60 (52 w 2016) pozwoleń na 224 (188 w 2016) konstrukcje strzeleckie. W ciągu ostatnich kilku lat największy wzrost odnotowano w liczbie pozwoleń do celów kolekcjonerskich, których pod koniec 2017 odnotowano aż 11 556 (6762 w 2016) na 38 780 (22 242 w 2016) sztuki broni.

(Liczba zarejestrowanej broni palnej w Polsce z rozbiciem na cele w latach 2014-2017)

Do celów pamiątkowych było 1691 pozwoleń (1751 w 2016) na 2447 (2474 w 2016) sztuki broni, do celów szkoleniowych 435 (297 w 2016) pozwoleń na 2601 (1916 w 2016) sztuk broni i do celów innych 179 (192 w 2016) na 161 (173 w 2016) sztuk broni.

(Przyrost lub spadek liczby wydanych pozwoleń na broń w latach 2014-2017)

Zgodnie z ujawnionymi przez Policję statystykami, w samym 2017 wydano 323 (244 w 2016) pozwolenia do ochrony osobistej, 4801 (5007 w 2016) pozwoleń do celów łowieckich, 4910 (4835 w 2016) pozwoleń do celów sportowych, 8 (8 w 2016) pozwoleń do celów rekonstrukcji historycznej, 5045 (3595 w 2016) pozwoleń do celów kolekcjonerskich, 10 (21 w 2016) pozwoleń do celów pamiątkowych, 132 (104 w 2016) pozwolenia do celów szkoleniowych i 4 (6 w 2016) pozwolenia do celów innych.

(Dynamika zmian w liczbie wydanych pozwoleń na broń w latach 2014-2017)

W porównaniu do zeszłego roku dynamika zmian jest mniejsza, choć widać ciągły wzrost liczby pozwoleń kolekcjonerskich. I tak, zestawiając z 2016 o 79 wzrosła liczba uzyskanych pozwoleń na broń do celów ochrony osobistej, o 2 spadła do celu ochrony osób i mienia, o 206 spadła do celów łowieckich, o 75 wzrosła do celów sportowych, nie zmieniła się do celów rekonstrukcji, o 1450 wzrosła do celów kolekcjonerskich, o 11 spadła do celów pamiątkowych, o 28 wzrosła do celów szkoleniowych i o 2 spadła do celów innych.

(Dynamika zmian liczby broni palnej w rękach obywateli w latach 2014-2017)

W latach 2014-2017 liczba pozwoleń wzrosła zatem o 8529, a liczba broni w rękach obywateli o 82 180. Na jedno pozwolenie przypada 2,25 sztuki broni. Statystycznie na jedno pozwolenie do celu ochrony osobistej przypada 1,10 broni, na pozwolenie do celu ochrony osób lub mienia 1,11 broni, na pozwolenie do celów łowieckich 2,49 sztuki, na pozwolenie do celów sportowych 2,41 broni, na pozwolenie do celów rekonstrukcji 3,73 sztuki, na pozwolenie do celów kolekcjonerskich 3,36 konstrukcji strzeleckich, na pozwolenie do celów pamiątkowych 1,45 broni, na pozwolenie do celów szkoleniowych 5,98 sztuki i na pozwolenie inne 0,90 broni.

(źródło www.milmag.pl)


Nie emocjonuję tymi statystykami. Pozwoleń powoli w Polsce przybywa. Ilości broni rosną nieco szybciej. Zjawisko jet raczej powolne, co raczej daje powód do zadumy niż do entuzjazmu.

Czekam jeszcze tylko na szczegółowe dane z trzech komend wojewódzkich, aby pokazać pełny obraz jak pozwolenia w 2017 roku wydawały poszczególne komendy wojewódzkie. Obraz cząstkowy przedstawiałem we wpisie pt. Pozwolenia na broń – pierwsze, jeszcze niepełne informacje statystyczne za rok 2017.

Powyższa analiza w zestawieniu z informacjami, które mówią ile wydano pozwoleń w roku 2017 pokazuje, że z jednej strony mamy przyrost pozwoleń na broń, a z drugiej strony Policja cofa pozwolenia na broń w celu ochrony osobistej. Tego rodzaju pozwoleń wyraźnie ubywa, tendencja jest zachowana już od kilku lat.

Z tego faktu nie wiem czy się cieszyć czy też nie. Trzeba pamiętać, że pozwolenia na broń w celu ochrony osobistej były zarezerwowane dla panów jak pan Jerzy Dziewulski. Ten rodzaj pozwolenia był adresowany do byłych towarzyszy, czy panów i pań z wiadomo jakich służb. Czy to właśnie byłym komunistycznym aparatczykom pozwolenia są cofane? Tego oczywiście nie wiem. Mam wrażenie, że postawienie takiej tezy znacznie upraszczałoby obraz.

Moim zdaniem niezależnie od tego kto ma pozwolenie na broń, póki nie staje się zagrożeniem, nie ma powodu aby mu je odbierać. W Polsce jest inaczej, tu realizowane są głównie cele ideologiczne.

Do omawiania tych statystyk będę jeszcze wracał, moim zdaniem da się z nich jeszcze wycisnąć dalsze ciekawe informacje. Dzisiaj prawie surowa informacja.

  • Arkadiusz Kozieł

    I widać wyraźnie, że jakiś wielkich przyrostów nie było, nie ma i pewnie nie będzie.
    A nie będzie, dopóki będzie “długo i drogo”.
    Naprawdę, w narodzie nie ma zbyt dużo “wolnego” szmalu w kieszeniach obywateli, aby coś się w tym względzie zmieniło.
    Z lekką dygresją, również i to nie pomaga, że w przeważającej ilości przypadków to żony trzymają kasiorę i prędzej sobie dadzą wyrwać paznokcie, niż pozwolą swojemu chłopu na wydatki związane z wyrobieniem papierów i potem na samą broń. Śmiem nawet powiedzieć, że pewnie u co najmniej połowy posiadaczy broni ich żony nie mają nawet przybliżonego pojęcia o tym ile ich facet wydał szmalu na te sprawy.
    Jak by wiedziały, to ilość posiadaczy by drastycznie zmalała 🙂
    Może mała ankieta ?

    • Rafał Molik

      Owszem, dużo ludzi ma pieniądze tylko na przeżycie, o drogim hobby nie mają co marzyć. A broń nadal jest bardziej hobby niż artykułem niezbędnym do zapewnienia sobie bezpieczeństwa.
      Powiedziałbym, że “trzymanie kasiory przez kobiety” to zwyczaj par w wieku 40+, więc grupie której broń raczej nie zainteresuje. “Nowinki” i drogie hobby są raczej domeną ludzi młodych, gdzie układy finansowe w rodzinie są już inne, tzn małżonkowie mają prywatne pieniądze na swoje zachcianki a nie tylko wspólny budżet na rachunki i jedzenie.

    • Krys53

      mam 50+, żona nie wie ile kasy wydałem na bp (i pochodne), ale na remont mieszkania wydałem więcej ;-((
      A co do wzrostu pozwoleń to fakt ale czy za tym idzie wzrost ilości bp? no NIE
      piszecie że przyczyną jest brak kasy, ale sorry pozwolenie + 1 sztuka bp to ok 4-5k zł, więc za ile to chcecie mieć??
      Czy każdy maturzysta ma za 100 zł kupić sobie śmiercionośne narzędzie??
      a wędkarstwo, autka, smartfony nie kosztuje??
      Moja teza jest taka: że oprócz tzw. “gimbazy” czyli małolatów, którzy poczują się dorośli jakby mieli bp, to praktycznie większość tych co ją chciała mieć, już ją ma…
      Wydaje mi się że nas pasjonatów strzelectwa i bp jest może 5% dorosłego społeczeństwa – i to tyle.
      A do tego rozbite środowisko, wielokrotnie pytałem się Trybuna co z konsolidacją środowiska, co ze współpracą z Lewandowskim, FU, Ad Arma, Braterstwo itp w celu lobbowania przy nowelizacji uobpia. I nie otrzymałem żadnej sensowanej odpowiedzi a czas leci.
      Czytam tylko obrażanie PISu, katolików, namawianie na jakąś kanapową partyjkę, moim zdaniem nie to powinien głosić TRYBUN BRONI PALNEJ

      • Bartosz Alchimowicz

        Rzeczywiście zdobycie pozwolenia nie jest jakimś karkołomnym zadaniem. W tej kwestii nie oczekuje zmian. Natomiast zmian wymaga prawo do samoobrony (a własciwie jego brak).

        • Łukasz Buśko

          Raczej zmiany wymaga mentalność prokuratorów bo prawo, które mamy obecnie jest wystarczająco dobre o ile jest interpretowany przynajmniej neutralnie.

          • Bartosz Alchimowicz

            Prawo jest złe – zostawia zdecydowane zbyt duże możliwości interpretacji. W wielu aspektach tak jest. Proces tworzenia przepisów w Polsce jest g….y. Na łapu capu, bez konsultacji ze specjalistami z danej dziedziny – nezależnie czy jest to prawo karne czy inne przepisy. Do tego dokłada się interpretacja tego bałaganu przez sady i mamy potworka typu “rażące przekroczenie obrony koniecznej” który jest interpretowany jak komu czapka stanie.
            A btw co to jest obrona niekonieczna? Skoro jest konieczna?

          • Łukasz Buśko

            Czytałeś ustawę o obronie koniecznej?

          • Bartosz Alchimowicz

            Polecam
            http://trybun.org.pl/2018/01/26/obrona-konieczna-z-wykorzystaniem-broni-palnej-przypadek-z-zycia-wziety-i-praktyczne-porady-prawnika/
            Takiego cyrku nie powinno być, jeżeli ma to być normalny kraj.
            To nie tylko moje zdanie ale również p. prawnika któy opracował ten materiał – cz 1.

    • Rattus Rattus

      Trzeba sobie przykleić tipsy, a potem pokazać kobietom ze swojego otoczenia, że one też mogą z przyjemnością strzelać i obsługiwać broń;)

    • rethempthoor

      Zgadzam się z Kolegą w 100%. U nas na szczęście żona nie zabiera pensji 🙂 ale informacje związane z wydatkami na broń i amunicję dostaje ograniczoną do niezbędnego minimum.

  • Sebastian Frackowiak

    Wzrost ilosći pozwoleń do celów sportowych – 1,5% dramat.

    • Łukasz Buśko

      Popatrz a kolekcjonerów po prostu wektor poszedł gdzie indziej.

    • Janusz Wilk

      Umówmy się, że sportowe strzelanie na wynik to przede wszystkim koszmarnie drogi i mało praktyczny sprzęt małokalibrowy.
      Nikt mi nie powie, że “sportowe” strzelanie z glocka albo akm-u ma na celu cokolwiek innego niż utrzymanie pozwolenia.
      Tak z ręką na sercu ilu mamy tak na prawdę strzelców sportowych? Mniej niż procent czy więcej?

      • Łukasz Buśko

        ipsc/idpa nie kazdy lubi sie nudzic w statycznym 😛

      • Bartosz Alchimowicz

        Sportowo możesz strzelać 0.22lr lub nawet z 0.338 lapua magnum. Co kto lubi. Na zawodach dynamicznych są “normalne” kalibry 5.56, 9mm 0.45 acp. W sumie to mało znam osób które strzelają z bocznego zapłonu.
        A moim zdaniem jak masz bron to strzelać kilka razy w roku trzeba, nieważne czy chcesz czy nie – celem odświeżenia zasad bezpieczenstwa. Odwiedzam różne strzelnice i czasem jak patrze na niektórych to aż się włos na głowie jeży…
        Np. stoisz na stanowisku a gość za tobą wyciąga bron żeby coś komuś pokazać (oczywiście dostał nieźle zje$#@ki od ludzi dookola).
        A tak btw – śmieszy mnie trochę poejscie typu chce mieć bron do obrony domu, ale po co jeździć na strzelnice? Zakładanie ze po 1 bandyta nie ma broni a po 2 ze nie umie w ogóle lub strzela gorzej od nas.
        Do obrony chaty trzeba też trenować. Strzelanie bojowe tez ma swoje zasady (można w sumie zgłębiać temat bez konca) i wymaga trenowania.

  • Jan Kowalski
  • Rattus Rattus

    Od dawna ubywa przede wszystkim pozwoleń na gazówki do samoobrony (średnio skuteczne w tej roli), które są ewidencjonowane jako broń do ochrony osobistej. Jeżeli te pukawki należały do “towarzyszy”, to chyba nie wiedzieli oni, jaka broń przystoi prawdziwemu czerwonemu. Teoria o rozbrajaniu (się) kadr postkomuny może być w ogóle chybiona. Może zanika raczej gazowy pistolet lokalnego Janusza, który nie nosi już w reklamówce utargu ze swojej hurtowni zniczy lub krasnali ogrodowych, bo rozwinęły się transakcje bezgotówkowe?

  • Koala Moala

    Pomijając barierę wejścia, która sprawia, że tylko osoby najbardziej zdeterminowane decydują się na poświecanie więcej niż powinno potrzebować czasu i pieniędzy, to w zeszłym roku doszła jeszcze kwestia złych wieści z EU i niepewność co z tego może wyniknąć.

  • Anna

    Tak sobie czytam te komentarze i zastanawiam się, czy rzeczywiście żony są dla Panów tak okropnym hamulcem na drodze do otrzymywania pozwoleń i tak kompletnie nie rozumieją co to jest “pasja”? Z jednej strony, rzeczywiście widuję na strzelnicy zdecydowanie mniej kobiet, niż mężczyzn, ale z drugiej – czy każdy z Panów, narzekających na skąpstwo i brak zrozumienia ze strony żony/partnerki jest pewien, że:
    a) Nie realizuje swojego KOSZTOWNEGO i czasochłonnego hobby (w Polsce niestety strzelectwo jest traktowane jako coś w rodzaju fanaberii) kosztem rodziny?

    b) Wykorzystał wszelkie możliwości zachęcenia kobiet ze swojej rodziny do wspólnego strzelania?

    Odnoszę niekiedy (być może mylne) wrażenie, że niektórzy panowie radośnie korzystają ze strzelectwa/łowiectwa itp. jako okazję do “urwania się” z domu i pobycia we własnym, męskim gronie. No może i słusznie, ale w taki razie nie ma co narzekać, że żona “nie rozumie”. Jeśli natomiast odpowiedź na pytanie a) jest ZDECYDOWANIE NIE a na pytanie b) ZDECYDOWANIE TAK, to cóż…

    A podsumowując – w Polsce jest rzeczywiście “za długo i za drogo”. Mam kolegę w USA (mieszka tam prawie 20 lat) i wiem z pierwszej ręki, że jego pasja strzelecka to w budżecie rodzinnym niewielki koszt i mały wysiłek. Amunicja tańsza (porównywaliśmy), broń trzyma w zwykłej szafie, amunicję w czymś w rodzaju walizki (ma zapasik, bo hurtem jeszcze taniej), strzelać jeździ za miasteczko do takiego jakby wąwozu, czy jak by to nazwać i nikogo to nie interesuje (w granicach administracyjnych miasta nie wolno). Pozwolenie – także groszowa sprawa (mówimy o Utah). Pozazdrościć.

    • rethempthoor

      To tak znielubione przez kobiety “urwanie się z domu celem pobycia w wąskim męskim gronie” jest bardzo potrzebne i pożyteczne. Mężczyźni od zawsze polowali w “męskim towarzystwie” i ci których znam są zdrowymi psychicznie i ułożonymi często mężami i ojcami. Dają swoim dzieciom niejednokrotnie więcej niż Ci, którzy spędzają cały weekend w centrum handlowym.

      • Anna

        A polujcie sobie na zdrowie, tylko mamut ma trafić do właściwej jaskini. A poważnie mówiąc, kobiety mają niekiedy także chęć odpocząć od codziennych obowiązków a nawet, o zgrozo, od ukochanego (nawet bardzo) męża. Niektóre mają nawet własne hobby i miło jest, gdy rodzina to troszeczkę uwzględnia. Bardzo mi się np. podobało, gdy znalazłam w Internecie, że za Wielką Wodą są np. wieczorki strzeleckie dla pań. Panowie polują na mamuty w męskim gronie, a damy sobie strzelają w swoim i w przerwach plotkują albo szydełkują (no tu się może nieco zagalopowałam). I wszyscy zadowoleni.

        • Krys53

          Anna super argumenty, ja jako facet dorzucę jeszcze jeden: niewiasty na strzelnicy, jak już zaczną strzelać na poważnie są, moim zdaniem, lepsze od większości startujących facetów – to takie moje startowe doświadczenie ;-))
          hasło “Niewiasty na strzelnice” – niektóre kluby stosują duże zniżki dla nich…

  • JA

    Wiele osób, zwłaszcza posiadających gazówki, rezygnuje z pozwolenia do ochrony osobistej bo wymagane są okresowe badania. Polska jest obecnie zdecydowanie mniej bandyckim krajem niż była na początku lat 90tych i część osób uznaje, że kosztowne badania co kilka lat są zbyt dużą przeszkodą. Praktycznie za każdym razem gdy odwiedzam KSP, żeby zarejestrować broń czy odebrać promesy jest jedna lub dwie osoby, które w takich okolicznościach oddają gazowce i pozwolenia. Myślę, że to w znacznym stopniu wpływa na spadek ważnych pozwoleń do ochrony osobistej.

  • Pingback: Z cyklu broń ratuje życie: uzbrojony obywatel ujął włamywacza trzymając go pod groźbą użycia broni | Andrzej Turczyn()

  • Tadeusz Pankracy

    W tej statystyce brakuje jeszcze jednego istotnego wykresu/tabelki.
    Ilości odmów, ilu osobom odmówiono udzielenia pozwolenia na broń.
    Być może Polacy nie chcą mieć broni w domu.
    Może to tylko zwykłe gadanie o opresyjnym państwie.
    Osobiście nie znam nikogo, kto chciał mieć broń, ale mu ktoś nie pozwolił (żona się nie liczy)