“…za bezpieczeństwo obywateli odpowiada państwo. Nie sam obywatel… tylko stosowne służby” – ta filozofia dała efekt: stalker prześladował, a następnie zastrzelił swoją ofiarę – gdzie były służby?

2021-01-07 15:38 (PAP) Olsztyn/ Rozpoczął się proces stalkera, który zastrzelił nękaną kobietę (opis)

Przed Sądem Okręgowym w Olsztynie rozpoczął się proces Cezarego F. Mężczyzna w 2018 przez kilka miesięcy nękał mieszkającą samotnie kobietę, groził jej, śledził, wydzwaniał i wysyłał SMS-y, a po kilku tygodniach zastrzelił. Mężczyzna przyznał się do winy.

Przed Sądem Okręgowym w Olsztynie rozpoczął się w czwartek proces Cezarego F., który w 2018 roku przez kilka miesięcy nękał, a następnie zastrzelił Barbarę R. Żeby dostać się do mieszkania kobiety Cezary F. wybił okno, a następnie oddał osiem strzałów w klatkę piersiową kobiety, w tym kilka prosto w jej serce. Po zabójstwie F. zabrał telefon swojej ofiary i następnego dnia odebrał kilka połączeń od osób, które próbowały ustalić, dlaczego kobieta nie stawiła się w pracy. Dzwoniącym, którzy pytali o Barbarę R., jej zabójca odpowiadał krótko: “pomyłka”.

Cezaremu F. zarzucono również nękanie Barbary R., które polegało na tym, że przez co najmniej kilka miesięcy wysyłał kobiecie po kilkadziesiąt smsów dziennie. W wiadomościach F. nazywał ofiarę w wulgarny sposób, groził śmiercią jej i jej synom. Cezary F. także telefonował do R., śledził ją, zamontował pod jej autem nadajnik GPS. Urządzenie wysyłało meldunki na telefon F., dzięki czemu zawsze wiedział, gdzie jest Barbara R.

Cezary F. , który mieszkał w bloku naprzeciwko swojej ofiary regularnie stał pod oknami prześladowanej, gdy udało mu się wejść do klatki schodowej podsłuchiwał pod drzwiami, czy kobieta jest w mieszkaniu. “Kiedyś próbował mnie namówić, żebym dał mu kod do domofonu albo za 10 zł sprzedał klucz do drzwi na klatce. Odmówiłem i powiedziałem, żeby dał spokój pani Barbarze, bo jeszcze coś jej zrobi” – zeznał w sądzie jeden z sąsiadów zamordowanej kobiety.

Prokuratura zarzuciła Cezaremu F. także posiadanie nielegalnej broni i amunicji różnych marek. Zarzucono mu także złamanie prawa telekomunikacyjnego, ponieważ podsłuchiwał policyjną radiostację – wiedział, co dyżurny zleca policjantom pracującym w terenie. To działanie pozwoliło Cezaremu F. na sprawne unikanie policyjnych interwencji.

Cezary F. przyznał się do winy. Złożył krótkie wyjaśnienia, w których mówił, że tworzył z Barbarą związek, był w niej szaleńczo zakochany i nie wyobrażał sobie bez niej życia. Gdy Barbara R. postanowiła skończyć znajomość, Cezary F. – jak twierdził – przestał nad sobą panować i zaczął śledzić kobietę. “Robiłem to od rana do wieczora, non stop. Nie pracowałem, nie jadłem, nie piłem. Tylko tym się zajmowałem” – powiedział w sądzie F.

“Jakbym skorzystał z pomocy psychologów, czy jakiś specjalistów, może by do tego nie doszło” – dodał w sądzie F. i przeprosił obecnych na sali rozpraw synów zmarłej.

Dwaj synowie zmarłej są oskarżycielami posiłkowymi. Obaj zgodnie zapewniali, że F. wymyślił związek z ich mamą, że była ona jedynie znajomą Cezarego F. Powiedzieli, że ich mama wspólnie z nim wyprowadzała psy na spacer. Wówczas rozmawiali. Synowie zapewniali, że “nie ma opcji, by F. z mamą pomieszkiwał, czy tworzył bliższą relację”.

Synowie zmarłej mówili sądowi, że gdy relacja z Cezarym F. zaczęła ciążyć ich matce ta postanowiła przestać kontaktować się z F.. “On jednak nie chciał zakończyć znajomości, osaczył naszą mamę tak, że bała się wychodzić do sklepu, kupowała w weekend z nami pięć chlebów, by w tygodniu nie musiała chodzić do sklepu. Mama tak się bała, że siedziała w domu przy zgaszonych światłach, by on nie widział, że jest akurat w mieszkaniu” – zeznawali synowie. Przyznali, że mama zamierzała się wyprowadzić z Mrągowa, by uciec od prześladowcy.

Synowie namawiali matkę, by zgłaszała policji nękanie, jeden z nich zgrał na płytę SMS-y i – jak powiedział – blisko tysiąc telefonów Cezarego F. do ich matki. Policja jednak nie wszczęła sprawy, a oględziny auta Barbary F. pod kątem zamontowania w nim przez Cezarego F. nadajnika GPS zaplanowano na dwa dni po śmierci kobiety. Synowie powiedzieli sądowi, że F. przechwalał się, że zna policjantów.

W przeszłości Cezary F. był karany za groźby, policja znalazła u niego broń.

W piątek sąd zamierza przesłuchać biegłych. (PAP)

Nie miałem sumienia napisać, że powyższa wiadomość jest z cyklu policja nie zapewniła bezpieczeństwa, chociaż jak najbardziej do tego cyklu się nadaje. Kolejny przykład bardzo poważny w skutkach tego jak nie działa rządowa filozofia ogłoszona przez wiceministra spraw wewnętrznych, którą często cytuję:

(…) filozofia, którą przyjął nasz rząd, (…). Zresztą to jest odzwierciedlone w programie Prawa i Sprawiedliwości, który jest teraz programem rządu i jest konsekwentnie realizowany, za bezpieczeństwo obywateli odpowiada państwo. Nie sam obywatel za swoje bezpieczeństwo tylko państwo i stosowne służby, które to państwo – służby państwowe, które to państwo powołuje.

Dajmy dzisiaj spokój tej filozofii. Kto ma rozum wie, że to zwyczajna bzdura, bełkot bez treści, a nie filozofia. Wiadomo, że to nie nie warte słowa, a wręcz niebezpieczne w skutkach.

Dzisiaj poświęcę czas na kilka zdań o przestępstwie stalkingu. Mało stosowane, niestety, ale bardzo poważne przestępstwo. Z punktu widzenia pokrzywdzonego niezwykle dokuczliwe i jak czytamy w powyższej depeszy nagle może przerodzić się w coś naprawdę straszliwego. Trudne do uchwycenia, mające znamiona ocenne, a więc łatwe do zbagatelizowana z naturalnej chęci umarzania przez prowadzących postępowania karne.

Moim zdaniem stalking ma u swoich podstaw jakieś zaburzenia, jakiegoś rodzaju nieracjonalność osoby, która się go dopuszcza. Z  tego powodu to tak groźne przestępstwo, bo nie wiadomo w co może się przegrodzić w mgnieniu oka. Na szczęście w Polsce temu przestępstwu nadano godziwy kształt, niestety dopiero w 2020 roku. To za sprawą zmian z marca 2020 r. Za to należy się uznanie autorom zaostrzenia odpowiedzialności karnej z przepisu art. 190a kk. Początkowo wypełnienie znamion czynu było zagrożone karą do 3 lat pozbawienia wolności. To był zwyczajne kpiny z losu ofiar tego dokuczliwego i groźnego zjawiska.

Aktualnie przepis ma brzmienie:

Art.  190a§1 Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia lub istotnie narusza jej prywatność,podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

§2 Tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek, inne jej dane osobowe lub inne dane, za pomocą których jest ona publicznie identyfikowana, w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.

§3 Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

§4 Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Zagrożenie karą na poziomie 8 lat to godziwa odpowiedzialność. Moim zdaniem powinny za stalking zapadać kary bezwzględnego pozbawienia wolności. W tego rodzaju czynach, których znamieniem jest dręczenie ofiar odpowiedzialność karna powinna być surowa. Pobłażanie sprawcom ich rozzuchwala, sprawia, że wzmagają swoje zachowania czując się bezkarni. Chociaż sam przepis jest surowy organy ścigania ciągle moim zdaniem nie dość poważnie podchodzą do problemu stalkerów. Jestem pewny, że jest wiele przykładów na lekceważenie zawiadomień, opieszałe prowadzenie postępowań. To wszystko dzieje się kosztem bezpieczeństwa ofiar. Gdyby stalking w Polsce był bezwzględnie surowo ścigany, może opisane w depeszy okrucieństwo nigdy by się nie zdarzyło.

Gdyby każdy kto czytuje bloga trybun.org.pl regularnie wspierał Fundację Trybun.org.pl, dużo więcej dałoby się zrobić