Znowu o wolności, bezpieczeństwie, o dobrych rządach i władzy tyranów.

Wciąż nie daje mi spokoju wypowiedź ministra Błaszczaka, która padła w programie Minęła dwudziesta z dnia 24.04.2016 r. Wówczas minister Mariusz Błaszczak stwierdził zapytany o dostęp do broni, że na straży wolności obywatelskich i bezpieczeństwa obywateli powinny stać instytucje państwowe. Mariusz Błaszczak zwrócił uwagę, że jeżeli obywatele myślą, że sami się obronią, to są w błędzie.

Odczuwam w związku z tą wypowiedzią dysonans poznawczy. Moim zdaniem nie ulega wątpliwości to, że w przestrzeni publicznej wolność wypowiedzi i wyrażania swoich przekonań za rządów PiS wzrosła niewspółmiernie, wobec zamordystycznych rządów Platformy Obywatelskiej i PSL. Dzisiaj demonstracje przeciwne władzy przebiegają bez kordonów policji, bez policyjnych prowokatorów w kominiarkach udających zadymiarzy. Nie mam zarazem wątpliwości, że powrót tych partii do władzy sprawiłby ponownie pałowanie, gazowanie, strzelanie, czy wreszcie kryminalne prowokacje wobec pokojowo wyrażających swe przekonania przeciwników władzy. Z drugiej zaś strony pada taka wypowiedź, której z wolnością Polacy nijak powiązać nie mogą. Na tym polega nieprzyjemność dysonansu poznawczego, że z jednej strony nie mam wątpliwości, że PiS poszerza przestrzeń wolności w Polsce, a z drugiej strony słyszę wypowiedzi ministra, z którymi nie mogę się nijak pogodzić. We wpisie z 24 kwietnia 2016 r. Minister Mariusz Błaszczak: „nie wyraziłem zgody na rozbrajanie Polaków” mam nadzieję, dość szczegółowo odniosłem się do tych słów ministra. Wyraziłem wówczas myśl, którą chcę dzisiaj rozwinąć. Pisałem: Tak prawa trzeba stanowić, aby zapewniały nam wolności, bezpieczeństwo także wówczas gdy czas tyranów nastanie! Tu także odwołam się do ekspertów wolności i demokracji: Druga Poprawka to nie jest prawo strzelania do jeleni. Druga Poprawka to jest prawo strzelania do rządu, gdyby został przejęty przez tyranów. Tak stwierdził sędzia Andrew P. Napolitano, profesor, konstytucjonalista, były sędzia Sądu Najwyższego USA.

Pojawia się w tym problem tworzenia prawa, bo przecież to politycy je powołują do życia. Bez prawa nie może egzystować żadne społeczeństwo. Prawo zaś korzysta z domniemania sprawiedliwości. Zwrócił na to uwagę Frédéric Bastiat pisząc: Jest naturalne w umysłach ludzi uważanie prawa i sprawiedliwości za jedno i to samo. Istnieje u nas wszystkich silna skłonność do wierzenia, że cokolwiek jest legalne jest także prawnie uzasadnione [słuszne]. Ta wiara jest tak szeroko rozpowszechniona, że wiele osób uważa błędnie, że sprawy są „sprawiedliwe” ponieważ prawo czyni je takimi (Frédéric Bastiat, Prawo). Nie mam wątpliwości, że istnieją nieliczne jednostki, które potrafią rozumieć, że skoro Istotą prawa jest utrzymanie sprawiedliwości (Frédéric Bastiat, Prawo), zatem sprawiedliwość trzeba czerpać z innego źródła niż litera prawa. To, że lud w ogromnej większości tego nie rozumie nie jest jeszcze niczym złym. Na tym polega lud, że musi być prowadzony. Naród ma mieć mądrych przewodników, którzy będą rozumieli, że władza ma za złe karać, a za dobre wynagradzać, że ma obowiązek dbania, abyśmy nie stawali się niewolnikami ludzi. Niewolnikami w każdym wymiarze wolności.

Tu powróćmy do wypowiedzi pana ministra Błaszczaka. Z czym się w niej nie zgadzam? Z tym, że minister polskiego rządu twierdzi, że na straży naszych wolności obywatelskich i bezpieczeństwa obywateli powinny stać instytucje państwowe. Gdyby ta wypowiedź brzmiała, że straży naszych wolności obywatelskich i bezpieczeństwa obywateli powinny stać również instytucje państwowe, nie dyskutowałbym z tym ani słowem. Tak pan minister jednak nie myśli, a jestem przekonany, że te słowa wyrażają myślenie decyzyjnej części polityków PiS. To bardzo niebezpieczne myślenie, bo podmiana władzy, zaniechanie przez sprawującego władzę przekonania, że ma strzec naszych wolności, sprawić może po prostu niewolę.

Niestety, przez ponad wiek rozbiorów, później przez dziesięciolecia rządów komunistów, a ostatnio przeróżnej maści okrągłostołowych kolaborantów, nikt nie uczył nas wolności. Jeszcze gorzej, nikt nie uczył nas Polaków nawet myślenia o wolności, a każdej po kolei władzy zależało mieć posłusznych niewolników. Nauczono, a właściwie wytresowano nas, że o nasze bezpieczeństwo zadba władza, która przecież jest dobra, bo jaka niby ma być. Nie można było nawet myśleć, że władza jest okupacyjna, a prawo jakie tworzy jest prawem zniewolenia, nie wolności. Pisząc wpis w dzień święta Konstytucji 3 maja wykazałem, że my dzisiaj, w tzw. wolnej Polsce, nawet nie mamy do Konstytucji wpisanego prawa do osobistego bezpieczeństwa. Władza coś tam nam uroczyście deklaruje i zapewnia… To już ponad 220 lat mamy przeróżne okupacje, a ostatnia próba wybicia się do wolności, przez ustanowienie Konstytucji 3 maja, zakończyła się dla Polski tragicznie.

W takich warunkach kształtowały się elity i ludzie sprawujący władzę. Jedni zaprzedali się obcym służąc im pewnie za pieniądze, inni stojąc na gruncie Polskości, nie uniknęli jednak skażenia. Czy trzeba czasu na zmianę myślenia? Moim zdaniem nie. Trzeba sięgnąć do dobrego źródła, a wszystko stanie się jednoznaczne. Patrzcie do jakiego źródła sięgnęli ci, którym się niewątpliwie powiodło: Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi życie, wolność i swoboda ubiegania się o szczęście, że celem zabezpieczenia tych praw wyłonione zostały wśród ludzi rządy, których sprawiedliwa władza wywodzi się ze zgody rządzonych, że jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek forma rządu uniemożliwiałaby osiągnięcie tych celów, to naród ma prawo taki rząd zmienić lub obalić i powołać nowy, którego podwalinami będą takie zasady i taka organizacja władzy, jakie wydadzą się narodowi najbardziej sprzyjające dla szczęścia i bezpieczeństwa. Roztropność, rzecz jasna, będzie dyktowała, że rządu trwałego nie należy zmieniać dla przyczyn błahych i przemijających, doświadczenie zaś wykazało też, że ludzie wolą raczej ścierpieć wszelkie zło, które jest do zniesienia, aniżeli prostować swoje ścieżki przez unicestwienie form, do których są przyzwyczajeni. Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa.

Czy cokolwiek w tych słowach Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych Ameryki nie jest aktualne dla nas dzisiaj? Te słowa pasują do dzisiejszych czasów w zupełności. Tylko wnioski aktualna władza zdaje się ma inne niż ojcowie prawdziwej wolności i bogactwa. Ci ostatni nadali wolności jednostce, rząd PiS, chce aby władza o nas w całości zadbała. Ojcowie wolności wiedzieli, że każda władza może się zdemoralizować i trzeba Naród tak przed tą deprawacją wyposażyć, aby władza nie miała pokusy stać się władzą tyranów. Rządy PiS zdaje się zupełnie tej zależności nie dostrzegają.

Żyjemy w czasie przełomu. Obok wielkich zmian systemowych jakie w Polsce są niezbędne, musi nastąpić znacznie poszerzenie osobistej wolności. Sama zmiana praktyki rządzenia nie może dać trwałych i oczekiwanych zmian. Postawienie stanu zniewolenia jednostki lub podjęcie kierunku przeciwnego, przygotuje doskonały grunt pod władzę tyranów. Jak łatwo oszukać całe społeczeństwa słodko brzmiącymi słowami, przekonuje historia nie jeden już raz. Rząd, Sejm powinien oddać nam pole osobistej wolności. Ustanowić prawa dające gwarancje osobistej wolności i bezpieczeństwa. To pilna konieczność, z tego powodu tak głośno wołam o prawo do broni niemal każdego dnia. To moim zdaniem powinna być gwarancja wpisana do Konstytucji, rządzący mają pokusą szybkiego zmieniania przeróżnych ustaw. Oddajcie nam wolność, nadajcie gwarancie broniące przed władzą tyranów. Nie poddajcie się naiwnemu myśleniu, że wasz czas będzie trwał w nieskończoność…